capa capa
847
BLOG

Wojciech Sadurski maszeruje po europejsku

capa capa Polityka Obserwuj notkę 30

Każdy, kto zna teksty W. Sadurskiego, wie, że wielki z niego żartowniś. Ostatni wpis tylko to mniemanie potwierdza. Jako mąż uczony, w słowach prostych, choć zgrabnych, by nie zniechęcać mężów mniej uczonych, dał nam przystępny kurs rozumienia demokracji. I demonstracji. Przypadkiem też jestem żartownisiem, o nieporównywalnie mniejszej subtelności, rzecz jasna, ale mimo wszystko, dlatego czytając "Marsz warszawski", setnie się ubawiłem. Czytających W. Sadurskiego ze śmiertelną powagą spieszę poinformować, że - wbrew sugestii - ubawiłem się, nie sięgając po alkohol.

Prawdziwi demokraci Europy zachodniej demonstrowali, głosząc hasła dotyczące "konkretnych polityk gospodarczych", wyjaśnia nam znawca mechanizmów demokratycznych, a uczestnicy demonstracji warszawskiej pokazali jedynie "niechęć do klasycznej demokracji". Łzy radości zalewały mi klawiaturę, gdy to czytałem. Dlaczego ten wyrafinowany dowcip tak mnie rozbawił? To proste. Gdyby czytać wprost, czyli na poważnie, musielibyśmy stwierdzić, że "konkretne polityki gospodarcze" są tworami działającymi na własną odpowiedzialność, świadome myśli i czynów. Że istnieje jakiś demokratyczny rząd, a "kontretne polityki gospodarcze", idąc po rozum do głowy, by demokratycznemu rządowi zaszkodzić, działają na własny rachunek, nie prowadząc z demokratycznym rządem dialogu społecznego. A demos, ten od kratos, ten prawdziwy, doskonale to wyczuwając, demonstruje przeciw "konkretnym politykom gospodarczym", nie protestując przeciw konkretnym rządom, bo one także zostały przez perfidne "konkretne polityki gospodarcze" oszukane.

Demonstracja warszawska miała, według W. Sadurskiego, "zniechęcić do demokracji, że nie daje ona władzy tym, którzy uważają, że najbardziej na nią zasłużyły".  To także jest żart, przedni żart. Jeśli odczytamy to inaczej, okażemy się zwykłymi ponurakami. A może nawet matołkami. Mając to na uwadze, ostrzegam. Cóż bowiem uczynią ci wszyscy, którzy przyswoili sobie tę frazę ze śmiertelną powagą, a za czas jakiś inna partia będzie rządzić, PO będzie demonstrować (po europejsku, rzecz  jasna, ale nie przeciw "konkretnym politykom gospodarczym - będzie demonstrować, o, zgrozo!, przeciw rządowi), a W. Sadurski stwierdzi, że prostest PO jest protestem ze wszech miar słusznym, europejskim, klasycznodemokratycznym i w dodatku wzruszającym? Nie będzie to, co oczywiste, oznaczać, że W. Sadurski stosuje różne standardy, W. Sadurski znów będzie żartować. Że inaczej? Przecież nie jest zwykłym opowiadaczem ciągle tych samych dowcipów.

Czasami, taki los prawdziwych artystów, gdy muszą zniżyć się do poziomu tłumu, W. Sadurski żartuje mniej wybrednie. Wówczas, gdy pisze o sześciokrotnym "zwycięstwie moralnym" PiS-u. Przy tym fragmencie się nie śmiałem. Nie dlatego, że rzecz dotyczy PiS-u. Chodzi o to, że tak ukochana przez autora "klasyczna demokracja" zna przypadki, które nijak do śmiechu nie pobudzają. Mówię o prawdziwie demokratycznych zwycięzcach i o "moralnych zwycięstwach", w przypadku których nawet chichot historii, na ogół pozbawiony subtelności, bywa powściągliwy.

Rekompensatę otrzymujemy w innym fragmencie. Gdyby wszyscy głosowali "w stanie pełnej świadomości", u władzy byłaby jedyna godna partia PiS", pisze W. Sadurski. Bez dwóch zdań, bez dwóch zadań. Gdyby wszyscy głosowali "w stanie pełnej świadomości" w odniesieniu do naszych nieudolnych albo złośliwych "konkretnych polityk gospodarczych", PO permanentnie demonstrowałoby przeciw rządowi. W spokoju, humanitarnie, z godnymi hasłami na sztandarach, z poszanowaniem wszelkich reguł "klasycznej demokracji". Podobne żarty gwarantują nieśmiertelność. Nie jest to jedyny nieśmiertelny żart W. Sadurskiego. Na szczęście. "Demokrację w Polsce poznaje się po tym, że rządzi PiS", dodaje autor. W tej chwili już doszedłem do siebie, ale podczas czytania nabawiłem się kolki. Demokrację w Polsce poznaje się wszak po tym, że rządzi PO. Nie umiem tego sprawdzić, ale wydaje mi się, że Groucho, czytając zza moich pleców, także skręcał się, niematerialnie, rzecz jasna, ze śmiechu.

Na koniec jeszcze jeden wyrafinowany żart W. Sadurskiego. Z odpowiednią powagą, jak przystało na czarodzieja żartu, pisze on: "Demokrata stara się przekonać inaczej myślących, ale autokrata uważa, że należy ich obudzić do prawdy ...". Mistrzostwo autora polega na tym, że jeśli odczytamy to na poważnie, staniemy się patentowanymi idiotami, bo musielibyśmy dopowiedzieć, że demokratom nie zależy na prawdzie. W ogóle.  Czyli, że PO (żeby posłużyć się tym przykładem), partii krystalicznie demokratycznej, nie zależy na prawdzie?

Nie dajmy robić z siebie durniów! Pióro W. Sadurskiego zasługuje na to, by je docenić.

       

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka