Od wzniosłości do śmieszności - jak mawiał pewien znany jegomość - jeden krok. Gdyby w skład TS wchodzili np. Stefan Niesiołowski, Janusz Palikot, Jacek Żakowski, Kazimierz Kutz czy Semiramida Mamutowiczowa, sprawa byłaby prosta, skoro jednak na razie nie wchodzą, sprawa, jak mniemam, prosta nie jest. Po cóż więc ta kolejna demonstracja? Zwłaszcza że osiągnięcie wymaganej w sejmie większości nie musi zakończyć się sukcesem.
W grę wchodzić może kilka możliwości. Żadnej z nich nie sposób wykluczyć, bo od dłuższego czasu gołym okiem widać, że sypie się nie tylko system, ale również socjotechnika. Może zatem chodzić o wyprowadzenie z równowagi prezesa. A nuż chwyci za nóż, czyli powie coś takiego, że dojdzie do trzęsienia łupków, które zetrze z powierzchni ziemi Toruń, Milanówek i całą ścianę wschodnią. Może prezes zareaguje mniej energicznie, ale równie heroicznie, udając się do Sulejówka. Będzie bliżej Milanówka. Może chodzi o dopieszczenie własnego elektoratu, który, jak wieść niesie (że też taka wieść nigdy nie dorobi się przepukliny), aż dyszy, by nicponie zaludnili Laponię. Może rzecz dotyczy wielkiej polityki. Może nasi ukochani przywódcy zwracają się do tej części społeczności międzynarodowej, której najbardziej zależy, by w Polsce kwitła prawdziwa demokracja, czyli demokracja obywatelska. Może jakiś wyjątkowo strategiczny strateg doszedł do wniosku, że TS wywoła prawdziwą reakcję łańcuchową. Zwolennicy prezesa w obronie czci prezesa uzbroją się w kosy i widły (każdy z nich ma przecież w domowym składziku specjalnie na tę okazję wyostrzony i wypolerowany sprzęt liczony w miliony), część z nich, ci z niepełnym średnim wykształceniem, zacznie konstruować bomby, miny i rakiety zdalnego zasięgu - wszystko po to, by wszcząć insurekcję. Tę zaś siły wierne demokracji stłumią. Stłumią ją, rzecz jasna, metodami pokojowymi. Ale skutecznie.
Na pewno jednak nie chodzi o to, by odwrócić powszechną uwagę od kłopotów rządu i partii. Rząd i partia nie mają bowiem, tak przynajmniej głoszą, żadnych kłopotów. No, może poza jednym: kłopotem z nadmiarem sukcesów.



Komentarze
Pokaż komentarze (66)