capa capa
1034
BLOG

Senatorowi Libickiemu wyszło

capa capa Polityka Obserwuj notkę 187

Powszechnie wiadomo, że wszelkie związki z PiS-em źle działają na każdą istotę ludzką. Tu nie ma wyjątków. Powszechnie wiadomo również, że jakiekolwiek związki z partią ożywczo działają na każdą istotę ludzką. Tu także nie ma wyjątków. Najlepszym przykładem, jednym z wielu, jest senator Libicki. Dopóki trwał w PiS-ie, był, jakby to ująć, jakiś taki mało przekonujący. Po przejściu do partii, wprawdzie z przesiadką, ale nie bądźmy drobiazgowi, doznał metamorfozy. Wcześniej pisał, dziś PISZE. I to jeszcze jak PISZE! Płomienie dowcipu, turbiny skojarzeń, imadła paradoksów, kilofy paroksyzmów, huragany apoftegmatów. Palce lizać. A ściślej rzecz ujmując, lizać monitory. I ten wszechogarniający obiektywizm sądów.

Co notka, to perełka. Rzekłbyś: warciano-wiślany Nadir. Wśród perełek zdarzają się perły. Ostatnia notka jest jedną z pereł największych. Senator o wdzięcznie brzmiących imionach porównuje, cywilizacyjnie porównuje, dwa wyjścia. Wyjście syna księcia Cambridge i wyjście radnego PiS-u. Jeśli dobrze zrozumiałem zawiłość stylu senatora, w pierwszym przypadku miał na myśli poród przyszłego króla. Nie mam pewności, bo chodziłem do szkół, w których nie słyszano jeszcze o pani minister Szumidokołalas (jeśli przekręciłem nazwisko, przepraszam, uczyniłem to nieświadomie). W drugim zaś opuszczenie studia nagrań przez pisowskiego radnego na znak protestu. Radny nie chciał dyskutować z senatorem Libickim, bo nie może mu wybaczyć akcentów antyzwiązkowych i antyrydzykowych.

Senator Libicki, jak przystało na przedstawiciela partii obywatelskiej, studia nagrań nie opuścił, czyli nie wyszedł.  Skoro, dedukuję, a zatem mogę się mylić, nie wyszedł, bliżej mu do Royal Baby niż do radnego PiS-u. Bliżej cywilizacyjnie. I, jeśli moja dedukcja jest coś warta, słuszna jego racja, bo PiS z cywilizacją ma tyle samo wspólnego, co naftalina z nenufarem. Wniosek wypływa z tej dedukcji prosty - senator Libicki cywilizacyjnie spokrewniony jest z Royal Baby. Gdyby w Zjednoczonym Królestwie o tym wiedziano, pomyślano by o jakimś wyróżnieniu senatora. Albo dwór królewski powinien zaproponować senatorowi, by trzymał dziecko do chrztu, albo posadę wychowawcy przyszłego monarchy. Pierwsza ewentualność, zważywszy róznice wyznaniowe, nie wchodzi w grę, pozostaje druga. Ostatni cesarz Chin miał nauczyciela Szkota, przyszły król Zjednoczonego Królestwa mógłby mieć nauczyciela Polaka. W dodatku czynnego, doświadczonego, wpływowego i utalentowanego  polityka. Nie mam wątpliwości, że prawnuk Elżbiety II wyrósłby na wielkiego stratega. A może również na utalentowanego blogera.

W zwiazku z powyższym, że tak urzędowo skonstatuję, nasz MSZ niezwłocznie powinien zasugerować rządowi Jej Królewskiej Mości, by równie niezwłocznie zwrócił się do senatora Libickiego z propozycją objęcia funkcji tutora przyszłego monarchy. Minister Sikorski mógłby to uczynić, posługując się wypracowaną przez siebie metodą dyplomacji, czyli zatwittować. Tak będzie najszybciej.    

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (187)

Inne tematy w dziale Polityka