capa capa
727
BLOG

Polska albo partia

capa capa Polityka Obserwuj notkę 111

Tytuł jest głupi (nie pierwszy, nie ostatni), bo o żadnej alternatywie mowy być nie może. Alternatywa wchodzi w grę wyłącznie w przypadku, gdy myślimy o Polsce i o PiS-ie. Polska lub PiS. Nie, to też brzmi niedorzecznie. Przecież nikt rozsądny tak nie zapyta. PiS to przeciwieństwo Polski. PiS to zło, wstyd i abrewiacja. A Polska jest zieloną, wiecznie zieloną wyspą. I koniec dyskusji.

Dobrze, ale jest jeszcze partia. Właśnie. Oto cała różnica. A zatem Polska czy partia? Intelektualista powie, że takie zestawienie razi śmiesznością. Z intelektualistami zawsze były problemy. Dla nas, starych partyjniaków, pamiętających początki partii problem jednak istnieje. Dowodem dwa punkty widzenia przedstawione na S24. Jeden, który wyszedł spod klawiatury starego człowieka parii, drugi, który wyszedł temu, któremu wszystko wychodzi.

Poseł Gowin, stary człowiek partii, bez przerwy mówi o Polsce. Jakby był, fuj, z PiS-u. Dla niego, tak przynajmniej twierdzi, ważniejsza jest Polska, ważniejsza od partii. Może nie jest najważniejsza, bo najważniejsza to ona była dla jeszcze innej odmiany osobliwości, ale ważniejsza od partii. Partię wprawdzie poseł Gowin, jak zapewnia, też kocha, ale partię z dawnych lat.

Nowy człowiek partii, któremu wszystko wychodzi, senator Libicki, mówi inaczej. Senator mówi, że poseł Gowin szkodzi partii, co można by tłumaczyć, że dla senatora Libickiego partia jest ważniejsza od Polski. Ale tak przecież nie jest. Senator Libicki kocha Polskę, każdy polityk kocha Polskę. Senator po prostu myśli strategicznie. Wie, że antybudżetowe działania posła Gowina są szkodliwe dla partii. A będąc szkodliwe dla partii, są jednocześnie szkodliwe dla Polski. Innymi słowy, czego poseł Gowin (przynajmniej od jakiegoś czasu, bo drzewiej różnie bywało) nie przyjmuje do wiadomości, Polska to partia, partia to Polska. Albo odwrotnie.

Tylko, cytując nieśmiertelne frazy, podli, ohydni, załgani pisowcy mogą twierdzić, że takie rozumowanie jest zaprzeczeniem demokracji. Takie rozumowanie jest kwintesencją demokracji. Jeśli jakaś partia służy swojej ojczyźnie tak wspaniale, jak nasza partia służy naszej ojczyźnie, ojczyzna nie może się bez partii obejść. W przeciwnym razie popada w marazm, kryzys, podły, ohydny, załgany pisizm, rasizm, ksenofobię i bezideowość.

Poseł Gowin, szkodząc partii, bezwiednie szkodzi Polsce. Senator Libicki, któremu wszystko wychodzi, służąc partii, służy Polsce. Ergo, premier powinien powołać senatora Libickiego do rządu. Oczywiście, nie może tego uczynić, odwołując jakiegokolwiek ministra, bo wszyscy ministrowie partii są kompetentni. Premier ma zatem dwa wyjścia. Zabrać jakieś ministerstwo ludowcom, ale to byłoby wyjście "cywilizacyjnie" w duchu PiS-u. Albo stworzyć dla senatora Libickiego nowy resort. Na przykład d/s kontaktu z obcymi cywilizacjami. Czego premierowi, senatorowi, Polsce, partii i Państwu szczerze życzę.

A teraz wychodzę. "Cywilizacyjnie".

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (111)

Inne tematy w dziale Polityka