capa capa
968
BLOG

Referendum, Coryllus i proszki

capa capa Polityka Obserwuj notkę 82

Nasza droga Hanna bez Trwogi chciałaby, żeby Warszawa była wielka, jak to ktoś bardziej wymowny powiedział przed laty, i Warszawa, w każdym razie jej zdaniem, okazała się wielka. Ale, jak uczy doświadczenie, nie ma tego złego, co nie wyszłoby na dobre. W gruncie rzeczy bowiem mieszkańcy stolicy dostali dodatkowy rok, by się w pełni upewnić, jak wspaniałym prezydentem jest pani prezydent. A pani prezydent dostała od warszawiaków rok na zrozumienie istoty swego sukcesu. 

Ba, wszystlko jest niby takie proste, ale emocje rozsadzają obie strony barykady. I tych, którzy siedzą na niej okrakiem. Tych najbardziej żal, bo skutki takiego długiego siedzenia bywają zazwyczaj niezwykle bolesne. Wśród okrzyków radości wyróżnia się sławne ihahaha z Tabasco. I bardzo dobrze. Ktoś musi w przyszłości wynieść sztandar. Zdumiewa również ilość diagnoz. Pojawiły się głosy, że Hanna bez Trwogi powinna wystawić pomnik wdzięczności żelaznemu Leszkowi, że wypadałoby zadbać o stan aptek w stolicy, w których zabrakło proszków, że powinna potajemnie zapisać się do PiS-u albo przynajmniej nosić konterfekt prezesa w puderniczce. Inni znów dowodzą, że najlepiej byłoby, gdyby od dziś podpisywała się Hanna Donalda Bronisława bez Trwogi, lub proponują jej etatowe wzmocnienie Ratusza. Diagnoz jest zdecydowanie więcej, jedne są bardziej, inne mniej poważne, niektóre są przekonujące, niektóre rodem z fikcji politycznej, część można zaaprobować, część włożyć między bajki. Jedna z nich bije pozostałe na głowę.

Tę zawdzięczamy Coryllusowi. Drżąc całą swą monumentalną klawiaturą, dał upust przemyśleniom. Zagrzmiał, że wyrzuciłby każdego pisowca z PiS-u, gdyby nie podporządkował się rozkazom, bo, posługując się jego metaforą, każdy kartofel w worku nie może się równać nodze, która ten worek kopie. Kopie go, posługując się tym razem metaforą premiera, do bramki. Ale żeby zdobywać gole, trzeba umieć kopać piłkę, przepraszam, trzeba umieć kopać worek. W PiS-ie takiej nogi nie ma, co oznacza, zdaniem Coryllusa, że wkrótce ludzie zaczną odsuwać się od PiS-u, ponieważ nikt, może poza premierem, to dodaję ja, Jarząbek Wacław, nie lubi, gdy drużyna, której kibicuje, nie strzela bramek.

Mało tego. Coryllus chciałby wiedzieć, ilu członków PiS-u nie wzięło udziału w referendum. Ma, oczywiście, świadomość, jest wszak człowiekiem bystrym, że nie da się  tego sprawdzić, ale nie daje się zbić z pantałyku, pozostawiając to kukułcze jajo kaczce do wysiedzenia. Długo jednak prezes nie posiedzi (na jajku, rzecz jasna, dodaję gwoli wyjaśnienia, żeby za moment nie rozległo się ponownie entuzjastyczne ihahaha), zmiecie go wymiana pokoleniowa. Wszystkich wysiadywaczy zmiecie, ale prezes wyróżniony został przez Coryllusa imiennie, a gdy kogoś Coryllus wyróżni imiennie, dostaje bana. Musi się tak stać, konstatuje nasz bloger, ponieważ ONI nie posiadają żadnych umiejętności, poza darem rozbudzania durnowatych, więcej szkód niż korzyści przynoszących, emocji. Myliłby się każdy, zakładajac, że chodzi wyłącznie o pisowców. Dotyczy to również ludzi, których z PiS-em trudno utożsamiać, jak o tym świadczą przywołane przez Coryllusa cytaty. 

Z Coryllusem można się zgadzać lub nie. W przypadku tego ostatniego licząc się z konsekwencjami. Coryllus zgadza się bowiem tylko z tymi, którzy zgadzają się z nim, co trudno karcić, bo w przeciwnym razie mógłby nieświadomie dopuścić do tego, że jego blog stałby się panen Hydem, a ma być doktorem Jekyllem. Jest przy tym pryncypialny do granic uniesienia. Przekonał się o tym Krzysztof Osiejuk, który swoim tekstem i komentarzami pod tekstem Coryllusa omal nie doczekał się wygnania.

Długo myślałem nad sensem wpisu Coryllusa, dochodząc do następujących wniosków. Hanna bez Trwogi nie opuści Ratusza tylko dlatego, że PiS-em nie kieruje Coryllus, bo gdyby nim kierował, nie byłoby żadnego PiS-u, tylko ściśle zakonspirowane komórki oporu, które mogłyby rozsadzić, gdyby tylko dostały taki rozkaz, nawet same siebie. Te ściśle zakonspirowane komórki wygrywałyby każde możliwe wybory, a nam, nieskomórkowanym, żyłoby się lepiej. Ponętna wizja, prawda?

Cóż z tego, skoro Coryllusa nie tylko nikt nie błaga, by tworzył pajęczą sieć komórek, nie tylko oskarża się go o chęć szkodzenia prawicy, ale nawet "Gość Niedzielny" nie zamierza go drukować.

To gorzej, niż zbrodnia, to sabotaż.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (82)

Inne tematy w dziale Polityka