capa capa
997
BLOG

Prezes ubezwłasnowolniony?

capa capa Polityka Obserwuj notkę 161

Na blogu u jednych podnoszącym ciśnienie (ciśnie się na usta wiele słów), u drugich wywołującym spazmy, na blogu słynącym z dobroci serca zaskoczono dziś stałych i dozgonnie przywiązanych (sznurem podziwu) czytelników. Zaskoczono? To złe słowo. Wprawiono ich w nie lada konsternację. Oznajmiono im bowiem, że prezes ma swoich mormonów. Prezes, jak prezes. W tym przypadku zaskoczenia nie było. Ale ci mormoni! Internet zacinał się co kilka minut, bo do Wikipedii walono drzwiami i młotkami. To walili ci, którzy zapamiętali, że wybitni polscy politycy, opcji właściwej, czerpią z niej podstawową wiedzę o świecie. Ci, którzy przeczytali "momroni", roztrzaskali swoje komputery, młotkami je roztrzaskali, co bardziej  niecierpliwi głowami, ze złości, ponieważ żadnych momronów w Wikipedii nie znaleźli. A jeśli nie znaleźli, to jak mogli zrozumieć tekst, który chciał ich o prezesie i nieszczęsnych mormonach (momronach) poinformować i uszczęśliwić.

I na tym można by skończyć, ale jak tu kończyć (i wstydu oszczędzić), skoro proponowana na blogu słynącym z dobroci serca diagnoza nie jest pełna. Nie jest nawet ścisła. Bądźmy szczerzy do końca: wprowadza w błąd i niewiele, jak to zwykle na tym blogu bywa, wyjaśnia. 

Przejdźmy zatem, żeby nie przedłużać, do tych mormonów (momronów). Dowiedzieliśmy się, że prezes jest nimi otoczony. Domyślamy się, że wszyscy otaczający prezesa, a nie jest on znów tak szeroki, jak - nie przymierzając - Ryszard Kalisz, że tych otaczających są milijony. Piszę "milijony" na wypadek, gdyby któryś z momronów wszedł tu przez pomyłkę i musiał natychmiast przenieść się do Wikipedii. Szkoda czasu. I atłasu. Słowo "atłas" z pewnością w Wikipedii da się znaleźć.

No, dobrze - zapyta ktoś bardziej dociekliwy - ale cóż winni są ci biedni mormoni (momroni)? Właśnie! Cóż oni winni. Czy jest to wyłącznie przejaw niechęci do wszystkiego, co nie kojarzy się z partią (TĄ PARTIĄ), z czego należałoby wnosić, że mormoni (momroni) się z nią nie kojarzą, a ja nie jestem tego pewien, czy wynika z niechęci do samych mormonów (momronów)? Gdyby chodziło o to pierwsze, nie byłoby kłopotu. Wszyscy wiemy, dlaczego. Gdyby jednak chodziło o to drugie, oj, to już zaczyna być problem o wiele poważniejszy. Poważniejszy dlatego, że zalatuje antymormonizmem (antymomronizmem), czyli zwykłą nietolerancją, żeby nie rzec - oszołomstwem. W dobie tolerancji! - podnoszę głos zdegustowany. Przecież to może się skończyć jakimś listem protestacyjnym polskich intelektualistów, artystów i idiotów (bo i tacy, nieprawdaż?, podpisują czasem listy protestacyjne), a wówczas będzie skandal na cały świat.

To były rozważania, nazwijmy je, moralizujące (proszę nie sądzić, nie chciałem napisać mormonizujące czy momronizujące, zresztą na wszelki wypadek warto i tym razem zajrzeć do krynicy wiedzy wszelakiej). Pora na wnioski merytoryczne. Pal sześć tych mormonów (momronów). Przynajmniej na moment. Protestuję jednak przeciw wprowadzaniu czytelników w błąd, zwłaszcza że w tym przypadku Wikipedia niewiele im pomoże. Z analizowanego mormońskiego (momrońskiego) tekstu wynika, że prezes od dawna jest ubezwłasnowolniony. To ostatnie słowo ci wszyscy, którzy unicestwili już swoje komputery, mogą z powodzeniem opuścić, zaraz je zdefiniuję. Chodzi o to, że prezes mówi i czyni tylko to, co powiedzą mu jego mormoni (momroni). Zdaję sobie sprawę, że z wtrąceniem tych mormonów (momronów) trudno to zrozumieć, ale pretensje proszę kierować pod innym adresem. Prezes musi tak czynić, bo jego mormoni (momroni) mają na niego haki. Tego ostatniego słowa, mam nadzieję, nie muszę tłumaczyć. Zgoda, pełna zgoda, ale wśród wymienionych figurują Macierewicz, Hofman i Lipiński. Byłbym zapomniał. Jest jeszcze Sakiewicz. Macierewicz, bo otworzy teczkę. Nieścisłość, gruba nieścisłość. Może dodatkowo otworzyć skoroszyt. Hofman, bo wie wszystko o prezesie i w razie potrzeby (wyrzucenia z partii), może podzielić się swą wiedzą ze wszechświatem. Banialuki. Po Miśku Kamińskim nikt już nie będzie zainteresowany żadnymi odgrzewanymi kotletami. Lipińskiego i Sakiewicza zostawmy w spokoju, żeby nie wywoływać większego rozbawienia.

Gdzie są jednak ci, kórzy naprawdę trzymają prezesa w szachu, by w razie potrzeby dać mu mata? Gdzie jest poseł Suski, który organizował pisowskie bojówki w kominiarkach? Wystarczy słowo, by prezes stanął przed trybunałem w krajach zamorskich. Gdzie poseł Błaszczak, który może zdradzić nabardziej w PiS-ie skrywaną tajemnicę o tym, że prezes maltretuje koty. Swoje i sąsiadów. Maltretuje je, narzucajac im swoje towarzystwo. Gdzie poseł Szydło, która może zdradzić, że prezes nie zna ekonomii tak dobrze, jak najbardziej tęgie głowy ekonomiczne globu. Gdzie towarzysz Stalin, który mógły wyjawić, że sam podpisywał legitymację prezesa, gdy ten wstępował do WKPb? Gdzie towarzysz Lenin, który mógłby oznajmić, że prezes zapoznał go z tajnikami walki klas? Gdzie towarzysz Batu (tak, tak, też mormon lub momron), który mógły zdradzić, że prezes skłonił go szantażem do zalania Węgier potęgą mongolską? Gdzie mormon (momron) Attyla, który ... zachęcam do lektury. Tak, tam. Gdzie Kaligula, który za podszeptem prezesa mianował konia senatorem, a mógł przecież człowieka. W jego czasach było tak samo wielu mądrych senatorów, jak dzisiaj. Dlaczego prezes to uczynił? Bo nie cierpi rodzaju ludzkiego. Rodzaju końskiego też nie cierpi, ale musiał dokonać wyboru mniejszego zła.

Co z tego, co napisałem, wynika? To, że jeśli chce się pisać o mormonach (momronach), najpierw trzeba się nieco podszkolić. Najlepiej w szkole mormońskiej (momrońskiej). No, ale jeśli ktoś nie cierpi mormonów (momronów) ...         

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (161)

Inne tematy w dziale Polityka