Jak go widzę? Sami zobaczcie.
Polskę widzę wielką, długą i szeroką, czyli taką samą, jak dotychczas. Nie ma powodu, by cokolwiek się zmieniło. Nie zmienia się czegoś, co zmian nie potrzebuje. Tym bardziej nie zmienia się ludzi. Zwłaszcza ludzi niezastąpionych. Niezastąpieni mogą jedynie odnosić jeszcze większe sukcesy. I tak to widzę.
Premier otrzyma ... Może dostać, ale wydaje mi się, że woli otrzymać. Premier otrzyma zatem "Szmaragdowy Lorgnon Europejczyka Humanisty" przyznawany wyłącznie tym, którzy bezgranicznie i bezinteresownie kochają ludzi. Będzie to pierwszy w dziejach "Szmaragdowy Lorgnon Europejczyka Humanisty", dotychczas bowiem nikt na tak wielkie wyróżnienie nie zasłużył. Ono - nie tylko wprawdzie, ale przede wszystkim - wyostrza wzrok. By jeszcze lepiej dostrzec troski rodaków.
Prezydent w nowym roku zaproponuje nazwy kolejnych odcinków, które powstaną w następnym stuleciu. Po "Wolności" przyjdzie kolej na "Równość", "Braterstwo", "Zgodę", "Miłość", "Szacunek", "Tolerancję". Może nawet na "Nadzieję", ale tego nie jestem pewien.
Polityka jest nudna i przewidywalna, zostawmy ją więc w spokoju. Zdradzę teraz, co widzę na naszym blogerskim podwórku. Zacznę od siebie. Trochę to nieskromne, ale skromność nigdy nie była moją mocną stroną. Widzę, patrząc na ten rozpoczynający się rok, że w oszałamiający sposób wzrośnie poczytność mojego blogu. W ostateczności mojego bloga. Klik będzie szedł za klikiem. Z moją pomocą będzie nawet można mówić o zaklikaniu się na śmierć. Potem przyjdą nagrody i wyróżnienia, a więc sława. Wyobrażam sobie, że taka sława to dobra rzecz. Na tym poprzestanę, by nikogo nie wpędzić w kompleksy. Chociaż ... poprzestanę za chwilę. Dodam coś jeszcze. Nie mogę się powstrzymać. Widzę, że staniemy się najsławniejszą rodziną blogerską globu. Tym, czym Bachowie byli w muzyce, Mannowie zaś w literaturze. Pisze moja żona, pisze jak, nie przymierzając, Maria z Francji. Tak mi ostatnio powiedziała, nie mam powodu, by jej nie wierzyć. Będą pisać nasze dzieci, a jest ich niemało. Każde, kubek w kubek, podobne do żony. I jak ona utalentowane. Zaczną pisać wnuki, więcej ich jeszcze, niż dzieci. Też są, kto by pomyślał!, podobne do mojej żony. Piszą, malują, rysują, śpiewają, nie gotują. Słowem - renesansiątka, chociaż już wyrośnięte. Tyle o nas.
Bloger Niewidzialna Ręka zakończy swą krecią, w dobrym tego słowa znaczeniu, robotę. Krecią (pajęczą?) siecią zakonspiruje całą otaczającą nas i nieotaczającą rzeczywistość. Czy zakończy się to rewolucją, nie wiem. Wiem, że Niewidzialna Ręka zasłuży kiedyś na pomniki. Na każdym z nich znajdą się słowa: "Skromności - naród". Nazwą go drugim Lolowelem, a może Lolowela nazwą drugą Niewidzialną Ręką. To też jest możliwe. Nie wiem, co na to powie Lolowel, ale w końcu to nie mój problem. Dziatwa szkolna, pozaszkolna, nadszkolna i szkolna inaczej, tego jestem pewien, będzie uczyć się dziejów z epokowych "Klechd w słoiku zamkniętych". I nikomu już nigdy nie przyjdzie do głowy, by niedorzecznie twierdzić, że Disraeli był kobietą, bo nosił długie włosy. Nosił długie, bo mu je podmieniono. Nosiłby krótkie, ale ktoś niepostrzeżenie, jakiś najbardziej utajniony przedstawiciel najbardziej utajnionych służb, w najbardziej utajniony sposób wsadził mu na głowę perukę. Byłbym zapomniał. Niewidzialna Ręka nie stanie się drugim Lolowelem już w 2014 r., ale od czegoś trzeba zacząć.
Bloger Niesłysząca Stopa też ma swoją szansę. Wielką szansę. Jaką? Tego nie zdradzę, bo nie lubię skłócać ludzi.
Największy sukces odniesie jednak, największy, bo najwcześniej, Semiramida Mamutowiczowa. Zostanie rzecznikiem rządu. Tak. Tego rządu. Skorzysta na tym również rząd. Poparcie społeczne - obecnie wahające się między 5 a 6 % - niemal z dnia na dzień wzrośnie do 97-98%. A to oznacza, że partia może nami rządzić do następnego potopu, którego przecież nigdy nie będzie. I bardzo dobrze. W jednym i w drugim przypadku. Prezes powinien już zacząć drżeć.
Na koniec zostawiłem informację najbardziej elektryzującą (od dziecka lubiłem bawić się śrubokrętem, i nie jest to, uprzedzam, żadna dwuznaczność) - do S24 wraca ... Nie, Klara Zetkin nie wraca. Nie ma odpowiedniego kapelusza. Wraca ... fanfary, fanfantulipany i nenufary!!! - Wojciech Sadurski. "Zdechł pies" - moje nadzieje na kliknięcia rozwiały się tak łatwo, jak wcześniej się pokazały.
Cała nadzieja w tym, że mam słaby wzrok. To było a propos widzenia 2014 r.
Wszystkim Państwu życzę spełnienia marzeń. Przede wszystkim zaś zdrowia i pomyślności.
I jeszcze jedno, bardzo już osobiste wyznanie: gdyby nie trzy Osoby, bardzo dobrze tu znane, tekst ten by nie powstał. Może nie powstałby żaden inny. Im go dedykuję.



Komentarze
Pokaż komentarze (121)