capa capa
436
BLOG

Premier i jego uszczelki, czyli "ja to załatwię"

capa capa Polityka Obserwuj notkę 35

Obserwując działania premiera, a wnikliwie obserwuję je od długiego czasu, mam nieodparte wrażenie, że już to kiedyś widziałem. Pa francuski to się nazywa deża wi, dodam na wypadek, gdyby ktoś chciał wiedzieć, czy ja wiem, jak się to po francusku nazywa. Na czym to moje widzenie polega? Przypomina mi się telewizyjny film Konica z lat 70-tych zatytułowany Uszczelka. Grający w nim główną rolę Henryk, nomen omen, Bąk jest człowiekiem, który wiele może. Dyrektorem na trudne czasy. Takim, co to, jak sam mawia, "ja to załatwię". Poetyka tego późnego "produkcyjniaka" także, w jakiś przynajmniej sposób, wydaje się jakaś taka współczesna. Nie poetyka nas jednak interesuje. "Ja to załatwię" tak załatwia problemy, że w końcu trafia do szpitala. Z przemęczenia. Na tym wszelkie podobieństwa się kończą, bo - co jak co - ale przemęczenie naszemu premierowi nie grozi.

Pomijając jednak przemęczenie, "uszczelka" i "ja to załatwię" modelowo oddają "filozofię" rządu i "filozofię" samego premiera. Jeśli kogoś razi nadmiar cudzysłowów, może sobie wstawić kursywę, zwłaszcza że trochę ich jeszcze, tych cudzysłowów, będzie. Sam premier wydaje się jednym, wielkim "ja to załatwię". Dotychczas działał con forza (teraz dla odmiany można sobie wstawić cudzysłów). Zapowiadał obcinanie tego i tamtego, wypalanie, podczas posiedzeń rządu najczęściej w nastroju con pugno. Zawsze jednak maestato. Niech ktoś powie, że nie był, nie jest, nie będzie naszą ukochaną "Uszczelką". Zresztą. Nie ukrywajmy, idą zmiany, nieco zmienić może się i premier. Con forza może ustąpić miejsca sotto voce. "Ja to załatwię" może od jutra dotyczyć problemów mniej wprawdzie spektakularnych, ale tak samo ważnych. Premier może wpaść na pomysł, by obywatelce Kowalskiej osobiście wymienić uszczelkę (w tym miejscu cudzysłów jest zbędny), a obywatelowi Nowakowi pomóc wymienić baterię w zegarku.

Na jednej "Uszczelce" się nie kończy. Premier wychodzi z założenia, że skoro sam może "załatwić" większe problemy, mniejsze mogą "załatwiać" inne "Uszczelki". "Złote rączki", jeśli komuś nie podoba się określenie "Uszczelka", zwłaszcza że na "złotych rączkach" opierał się poprzedni system. Jedną z "Uszczelek" premiera był M. Boni. Mówiono, że nie śpi, nie je, pracuje. Bez wytchnienia. I czego nie dotknie, przemienia się w złoto. Efekty tego jednostkowego "ja to załatwię" wszyscy widzieliśmy - nie wszystko złoto, co się świeci. Inną "Uszczelką", gwoli sprawiedliwości dodajmy "Uszczelką" atrakcyjniejszą, była E. Bieńkowska. Sześć lat rozwijała nas regionalnie. Sukces gonił sukces. W końcu nic w tym dziwnego, cały rząd bez przerwy goni sukces. Minister Bieńkowska tak pogoniła sukces, że w nagrodę zlikwidowano jej ministerstwo, oddając do dyspozycji nowe, specjalnie dla niej utworzone. I co? Pani minister już mówi: "ja to załatwię". Załatwi? Załatwi. Możemy być tego pewni.  

 

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka