capa capa
1541
BLOG

Kto po Macierewiczu?

capa capa Polityka Obserwuj notkę 163

Obserwując to, co się dzieje w polskiej polityce, można dojść do wniosku, że nadal tkwimy w czasach szwedzkiego potopu. Z tą jedynie różnicą, że nie topią nas Szwedzi. Zakrojona na szeroką, najszerszą skalę akcja zatopienia wrażej partii musiała się skończyć wytoczeniem najcięższych kolubryn. Wprawdzie każda z nich bije w prezesa, nie ukrywając zresztą tego (casus Szejnfeld), ale skoro pewne sztuczki już nie działają z taką samą precyzją, jak dawniej, trzeba bić w najbardziej spektakularne cele stojące obok. 

W roli Częstochowy obsadzono Antoniego Macierewicza, od którego kule odbijają się, jak od posła Niesiołowskiego opamiętanie. Ostrzał, jak sądzę, nie zaszkodzi ani jemu, ani PiS-owi. Z kilku powodów. Ta karta, jak mawiał prestidigitator Rioletto, jest już zgrana. Wyłącznie idioci mogą się jeszcze na nią dać złapać. Do gry, do ostrzału, jeśli ktoś woli, wystawiono niezgrabnych kanonierów. Jedni są zezowaci, drudzy durnowaci, a inni nie mają pojęcia, czym jest prawdziwa kanonada. Bo czyż można brać poważnie kogoś, kto zamiast "Macierewicz" mówi bez przerwy "Maciarewicz"? Poza tym, powiedzmy szczerze, kogo, z wyjątkiem klakierów i bałwanów, mogą interesować kulisy rozwiązania WSI. W dodatku ogromnej części słuchających słowo "aneks" kojarzy się z aneksem kuchennym. "Mędrcy" ponownie zawiedli. Gdyby zostali przy tym aneksie kuchennym i ostrzelali trzy miliony mieszkań, efekt byłby lepszy. To też już przerabialiśmy, ale własny dach nad głową to nie agent nad głową innych. Kuklinowscy niewiele lepsi są również w szczegółach. Trąbiąc bez przerwy o rewelacjach "wiodącego tytułu", czyniąc zeń - po Macierewiczu, rzecz jasna - główny punkt programu, przeoczyli, że tytuł wiodącym był bardzo, bardzo dawno temu.

A zatem, jak rzekł Zagłoba, "głowa jakaś kiepska, musi być z Witebska". Dowcip w tym, że Sapieha, o czym pan Onufry się później przekonał, głowy wcale nie miał kiepskiej, choć był wojewodą witebskim, a nasi Sapiehowie, mimo że nie są wojewodami witebskimi, nie mieliby szans, by się z nimi na głowy Zagłoba chciał kiedykolwiek pozamieniać.

Do zniszczenia naszych kolubryn Kmicic nie jest potrzebny. Nie oznacza to, że nie pojawią się następne twierdze, które zacznie się oblegać. Jakie? Ba! Twierdza Jurgiel się nie nadaje, zwłaszcza że sojuszniczym rolnikom nikt nie ma zamiaru pomagać. Bo i po co. Pisowskich odpowiedników resortów, które w obecnym rządzie wywołują śmiech większy od filmów braci Marx, także żadna witebska głowa nie zechce ruszać. Chyba, że skali ich witebskości nie doceniamy. Ze zrozumiałych względów razy nie dosięgną również ministerstw dzierżonych niegdyś przez pisowskich koalicjantów. Z tego wynika, że jeśli nowy plan nadal nie będzie się opierać na frontalnym ataku wymierzonym w prezesa, pozostaje jeden tylko resort, który można wykorzystać. Tak, ten. Ten najwspanialszy!

Żeby nie było wątpliwości, nie mam na myśli dawnego ministerstwa do walki z korupcją. Chodzi o dzisiejsze ministerstwo nieskoordynowanych twitterów. A to oznacza, że następna oblegana twierdza może się nazywać "Fotyga". Za Fotygi nikt się z nami nie liczył, za Fotygi z wszystkimi chcieliśmy toczyć wojny, za Fotygi kompromitowaliśmy się co najmniej raz w tygodniu. To był, mogliby mawiać niewitebscy Sapiehowie, prawdziwy koszmar. Nie to, co dziś. Na odgłos każdego twitta mocarstwa gotowe są nam darmowo oddawać części swych terytoriów - tylko patrzeć, gdy nasze flagi powieją na Alasce. Na byle grymas twittowego Herkulesa jego rosyjski odpowiednik gotów wypijać hektolitry naszej wódki. Bez zakąszania. Polska potęgą jest i basta!

Czoła go góry, witebskie głowy! Gra toczy się nadal.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (163)

Inne tematy w dziale Polityka