capa capa
847
BLOG

Czy potrzebny jest nowy "okrągły stół"?

capa capa Polityka Obserwuj notkę 81

Z wielu stron padają podobne pytania, z wielu stron (trochę mniej wielu) słychać nawoływania o konieczności ustawienia kolejnego "okrągłego stołu". Piszę, rzecz jasna, o Polsce, nie o Ukrainie. O Polsce, bo Polska jest najważniejsza.

Uważam, że pomysł reaktywowania "okrągłego stołu" jest wprost znakomity. Nowoczesny a zarazem nawiązujący do tradycji, czyli powinien się spodobać młodym i starym, doświadczonym i doświadczonym mniej. Pomysł jest doskonały przede wszystkim z powodu pewnej oczywistej analogii. Poprzedni "okrągły stół" ustawiono, ponieważ ustawiacze przestali pewnie czuć się na wcześniej upatrzonych i zajętych pozycjach. Oczywiście, z mlekiem matek wyssali miłość do wszelkich rozwiązań kompromisowych, ale znali również zasadę: bliższa ciału koszula. Bojąc się stracić koszulę, postanowili ją nieco skrócić. Nie, nie posłużyli się nożycami, wciągnęli ją w spodnie. Dzisiejsza władza także nie może być pewna jutra, co wyjaśnia analogię, i dlatego powinna zabiegać o porozumienie ponad podziałami.

No, dobrze, wtrąci zwolennik zadawania pytań, ale z kim władza powinna zawierać porozumienie ponad podziałami? Z opozycją, to jasne, jak słońce. Czy z całą opozycją? To już takie jasne nie jest. Powinna zaproponować kompromis, czyli udział w obradach staro-nowego "okrągłego stołu" całej opozycji, ale powinna przy tym postawić pewne warunki wstępne. Inaczej się nie da, bo doszłoby do anarchii, a anarchii wszyscy mamy dosyć, ponieważ widzimy ją na codzień. Warunki wstępne muszą być dostosowane do rodzaju opozycji, mamy bowiem opozycję opozycyjną, opozycję koalicyjną i opozycję operetkową.

Opozycja opozycyjna zagraża stabilizacji państwa, pomijając fakt, że chce obalić rząd i porządek, przede wszystkim dlatego, że jest nieobliczalna. Skoro zaś jest nieobliczalna, trzeba jej zaproponować lub, jak kto woli, narzucić, warunki wstępne dyktowane z pozycji siły. Władza może sobie na to pozwolić, bo jest władzą. Jakie warunki można postawić opozycyjnej opozycji? Po pierwsze, pełna aprobata dla przewodniej roli ... żartowałem, pełna aprobata dla naszego systemu demokratycznego, ponieważ w żadnym innym państwie nie rozwija się on tak dobrze, jak w naszym. Po drugie, a właściwie po pierwsze, zgoda na odejście prezesa. Na polityczną emeryturę. Przyspieszoną wprawdzie, ale, jeśli nie będzie protestował lub nie będą protestować jego ludzie, w pełni zasłużoną. W przypadku, gdyby wszystko odbyło się sprawnie, zasłużona powinna iść w parze z nagrodami za zasługi. "Orzeł Biały", dożywotnie, absolutnie honorowe, wszyscy wiemy, co to znaczy, stanowisko prezesa partii, a nawet, by pokazać prawdziwą dobrą wolę (wszak władza kocha ludzi), dodatkowo urząd honorowego (z kompetencjami, jak wyżej) prezydenta RP. Tak zmodernizowany PiS mógłby zmienić nazwę na Platforma Prawa i Sprawiedliwości, wejść do koalicyjnego Rządu Jedności Narodowej i otrzymać dwie lub trzy teki: "Odpowiedniej Pamięci Narodowej", "Świetlanej Przyszłości" i "Architektury Wnętrz Ministerialnych". Nie upieram się zresztą przy RJN. Platforma Prawa i Sprawiedliwości mogłaby nie wchodzić do rządu, a wejść jedynie do Frontu Jedności Narodu. Odmowa przyjęcia warunków wstępnych porozumienia ponad podziałami musiałaby, niestety, owocować delegalizacją. Nie muszę tłumaczyć, że byłoby to w pełni uzasadnione.

Opozycja koalicyjna dostałaby do wyboru wejście do zreorganizowanego rządu (szczegóły łatwe do uzgodnienia mniej nas w tej chwili interesują) i dodatkowo jeszcze dwóch wicemarszałków. W przypadku nagłego pogorszenia sytuacji aktualnym stałoby się staro-nowe hasło: wasz prezydent, nasz premier. W przypadku nagłego i strasznego pogorszenia się sytuacji: wasz premier, nasz prezydent. Oczywiście, wiem, że teoretycznie ten wariant wygląda dobrze, ale w praktyce mamy przecież opozycję koalicyjną nr 1 i opozycję koalicyjną nr 2. Wiem jednak również, że dla chętnego nie ma nic trudnego. Opozycja koalicyjna nr 1 dostałaby prezydenta lub premiera, a opozycja koalicyjna nr 2 wicepremiera i nałęczo-kuźniara. Deal? Deal. Cokolwiek to znaczy.

Opozycja operetkowa dostałaby propozycję zajęcia odpowiednich miejsc przy "okrągłym stole", co z pewnością zaspokoiłoby jej ambicje.

Nie, o koalicjancie nie zapomniałem. Stary koalicjant nie byłby władzy do niczego potrzebny przy "okrągłym stole".

       

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (81)

Inne tematy w dziale Polityka