capa capa
1051
BLOG

Debata

capa capa Polityka Obserwuj notkę 55

Olśniewające studio telewizyjne, olśniewający redaktor prowadzący, olśniewające ucho redaktora wypchane słuchawką. Olśniewająca żona redaktora prowadzącego olśniewająco uśmiecha się do telewizorka, w którym ogląda olśniewającego męża. Olśniewająca, starannie dobrana publiczność zgromadzona w studiu z olśniewającymi uśmiechami wiwatuje na cześć redaktora prowadzącego.

Redaktor Brylantynka:

Wiatm państwa zgromadzonych w studiu, witam państwa zgromadzonych przed telewizorami. Spotykamy się, by wysłuchać i obejrzeć najbardziej fascynująco zapowiadającą się debatę ostatniej dekady. Pan premier rzucił rękawicę, która wcale nie była rękawicą bokserską ...

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Redaktor Brylantynka:

Premier rzucił rękawicę dżentelmena prezesowi największej partii opozycyjnej, chcąc zmierzyć się z nim w debacie programowej. Debacie jak najbardziej merytorycznej. Premier, o czym zresztą wszyscy wiemy, słynie z debat merytorycznych ...

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Redaktor Brylantynka:

Prezes Kaczyński rękawicy nie podjął. Możemy z tego powodu wyrazić wyłącznie ubolewanie, ale z drugiej strony, w jakiś sposób decyzję prezesa rozumiemy. Nikt nie lubi stawać w szranki, gdy wynik rywalizacji jest z góry przesądzony. Zwłaszcza że w poprzedniej debacie toczonej z premierem prezes Kaczyński ponióśł sromotną klęskę.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Redaktor Brylantynka:

Impas, który nam groził, został jednak przełamany. Zdecydowaliśmy bowiem, żeby w fotelu przeznaczonym dla prezesa zasiadł były premier, ongiś związany z PiS-em, pan Kazimierz Marcinkiewicz. Nikt tak dobrze, jak on, nie zna PiS-u, nikt tak dobrze, jak on, nie będzie zatem mógł próbować dotrzymać czoła panu premierowi Tuskowi. A zatem, szanowni państwo, przed państwem premier Donald Tusk i były premier Kazimierz Marcinkiewicz reprezentujący PiS.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Redaktor Brylantynka:

W losowaniu przeprowadzonym przed programem ustaliliśmy reguły gry. Najpierw głos zabierze pan premier Tusk, a potem głos może zabrać, jeśli, oczywiście, tylko zechce, były premier Marcinkiewicz. Panowie, zapraszam.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Premier i były premier podają sobie dłonie, zajmują miejsca, były premier Marcinkiewicz na stoliku stojącym obok  fotela stawia oprawiony w żar miłości portret pani Isabel.

 

Premier:

Panie premierze, musi pan przyznać, że jestem najlepszym premierem rządu od 1989 r.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Muszę przyznać. Ale, jeśli wolno, chciałbym dodać, że ja plasuję się na drugim miejscu.

Premier:

Bez przesady. Drugim był niezapomniany Tadeusz Mazowiecki.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Rzeczywiście, zapomniałem. Przepraszam. Oczywiście, premier Mazowiecki. A po nim ja.

Premier:

Po nim był premier Bielecki, ale niech będzie, grzeczność nie pozwala zaprzeczyć, pan był czwarty. A skoro mówimy o liderach, trzeba powiedzieć też, kto był premierem najgorszym. Największym szkodnikiem.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Oczywiście, prezes Kaczyński. Zepsuł wszystko, co tak dobrze się zapowiadało, gdy ja sprawną ręką kierowałem rządem. Dopiero pan doprowadził nas do świetności.

Premier:

Nic dodać, nic podzielić. PO jest najlepszą partią polityczną, jaka nam się przytrafiła od czasów Mieszka. Można dyskutować, czy od Mieszka I, czy od II, ale to nie ma większego znaczenia. My, partia, pracujemy dla dobra Polski, dla dobra obywateli, dla dobra naszego wspólnego domu. Dla Europy.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Czy muszę coś dodać?

Premier:

Nie. PiS stanowi największe zagrożenie dla Polski, moja partia jest jedynym antipodum na zakusy PiS-u. Rodacy, skreślajcie PiS, popierajcie PO. PO jest naszą wspólną, największą nadzieją na lepsze jutro, pojutrze, i popojutrze ...

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

I popopopojutrze.

Premier:

Zgadza się. A PiS umie tylko jątrzyć. I obiecywać złote góry. Najlepszym tego przykładem są te miliony niezbudowanych mieszkań. I PiS to wieczny, nieustający strach. PiS wszystkich uczciwych ludzi chciał penetralizować...

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Petralizować.

Premier:

A ja jak powiedziałem?

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Nie pamiętam, ale wydawało mi się, że inaczej. Widocznie się przesłyszałem. Przepraszam.

Premier:

Co zrobić, panie premierze, by PiS nigdy nie doszedł do władzy?

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Teraz ja? Tak, rzeczywiście. Zapomniałem. Nic. Samo trwanie pańskiego rządu, o którym na całym świecie mówi się w samych superlatywach, a o rządzie Kaczyńskiego mówiono w samych niesuperlatywach, samo trwanie wystarczy. Wystarczy, bo pan nie posługuje się słowem, ale czynem. Sukcesy mówią same za siebie. Poza tym jest pan człowiekiem przesympatycznym. Też, nieskromnie dodam, taki byłem ...

Premier:

Tego nie musiał pan dodawać, bo to nie ma nic do rzeczy.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Nie ma? Rzeczywiście. Przepraszam. Niech nam pan rządzi sto lat. Albo i więcej.

Premier:

Tak zamierzam.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Były premier:

Jedna rada, jeśli można. Powinien pan wzbogacić swą doskonałą skądinąd kadrę o ludzi spoza PO, którzy swymi kwalifikacjami mogliby przyspieszyć osiągnięcie jeszcze większego sukcesu. Nie muszę dodawać, kogo mam na myśli.

Premier:

Nie musi pan. Pomyślimy, pomyślimy.

 

Oklaski, oklaski, oklaski...

 

Debata ciągnęła się jeszcze przez wiele minut. Telewidzowie dawno już poszli spać. Uszczęśliwieni, że jutro będzie jeszcze lepiej.

 

Koniec debaty. Kuluary.

 

Były premier:

I jak wypadłem?

Premier:

Całkiem dobrze. Ja wypadłem najlepiej, ja zawsze wypadam najlepiej.

Redaktor Brylantynka:

Brawo, brawo, brawo, rewelacyjnie!!!

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Polityka