596 obserwujących
693 notki
3888k odsłon
  9876   0

BILANS OTWARCIA . CENA TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ.

Wiele lat musiało upłynąć, nim zrozumieliśmy zbrodniczą logikę Stalina zawartą w rozkazie o wymordowaniu tysięcy polskich oficerów w Katyniu. Gdy płk Putin mówi o tej zbrodni, że była „aktem zemsty za rok 1920” – łże, dostrzegając własny interes w ukrywaniu zamysłów rosyjskich oprawców. 

Łże, ponieważ logiką zbrodni katyńskiej była „Polska ludowa”, a likwidacja elit II RP miała utorować drogę bandytom uzurpującym sobie prawo bycia „elitą” narodu. Sensem tej operacji była organizacja sowieckiej strefy okupacyjnej, nazwanej później PRL –em. 

Rosjanie nie popełniają takich zbrodni „w afekcie”, nie kierują się tanim uczuciem zemsty. Specjalista katowskiego komanda wyznaczonego do likwidacji Polaków w Katyniu – płk Wasilij Błochin - który osobiście zabił 50 tysięcy osób nie był szaleńcem, a profesjonalnym technologiem zbrodni. To on zrezygnował z rewolwerów Nagan, które zbyt szybko się nagrzewały, na rzecz niemieckich policyjnych waltherów PP. Uczył kolegów, że nie należy strzelać ofierze w potylicę, lecz starać się trafić kulą między kręgi szczytowy i obrotowy kręgosłupa szyjnego. Dzięki temu, dowodził, śmierć jest błyskawiczna, krwi niewiele.

Gdy zatem po doświadczeniach ostatnich sześciu miesięcy chcielibyśmy spojrzeć na tragedię smoleńską i zapytać o jej następstwa, może się okazać, że dostrzeżemy jeszcze zbyt mało, by w pełni ocenić wagę tego zdarzenia. Konkrety, jakie można wyliczyć, mogą się okazać zaledwie uciążliwą lecz finalnie nieznaczną stratą w porównaniu z czekającym Polskę losem.

Podobnie, jak w roku 1940 nikt nie potrafił przewidzieć konsekwencji zbrodniczej logiki, nakazującej wymordowanie kilkudziesięciu tysięcy Polaków, tak obecnie ocena tragedii z 10 kwietnia będzie ograniczona do wskazania tylko zdarzeń bieżących. Prawdziwy bilans strat zrozumiemy po wielu latach. Nie wolno jednak zapomnieć, że ludobójstwa i zbrodnie dokonywane przez rosyjskich władców mają zawsze racjonalny charakter i precyzyjny cel i wynikają z długofalowej strategii ekspansji i podboju.

Jeśli więc śmierć Prezydenta i towarzyszących mu osób była efektem zamierzonych działań, mamy do czynienia z eliminacją współczesnej elity polskiej w imię realizacji strategicznego celu polityki rosyjskiej, a efektem końcowym będzie stworzenie z III RP rosyjskiego dominium

Zdarzenia, które można wskazać będą odrębnymi etapami na tej drodze, lecz wszystkie razem mają na celu doprowadzenie do uzależnienia i podporządkowania Polski. 

 

Dyktat gazowy.

 

Z tej perspektywy, wydarzeniem najważniejszym będzie bez wątpienia umowa gazowa, skazująca nas na 27 –letni dyktat Gazpromu i prowadząca do ścisłego związania polskiej gospodarki z interesami Rosji. Warto pamiętać, że dla Prezydenta Kaczyńskiego bezpieczeństwo energetyczne Polski było bezwzględnym priorytetem i sprawie tej poświęcał wiele miejsca. Projekt jego autorstwa - Euroazjatycki Korytarz Transportu Ropy Naftowej, - którego część miał stanowić rurociąg Odessa-Brody-Płock-Gdańsk pozwalał na dostawy ropy naftowej z regionu Morza Kaspijskiego do Polski i Europy. W kręgu zainteresowania Lecha Kaczyńskiego leżała również sprawa wydobycia gazu łupkowego oraz jak najszybsze uruchomienie Gazoportu. Również sprzeciw wobec budowy Nord Stream, blokującego wejście do portu w Świnoujściu wynikał z konsekwentnej, zgodnej z polskim interesem polityki bezpieczeństwa energetycznego.

Prezydent był przeciwnikiem długoterminowego kontraktu z Rosją, podobnie jak Szef BBN Aleksander Szczygło czy Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski. Wszyscy oni wielokrotnie dawali wyraz swoim wątpliwościom związanym z tym projektem. 

17 listopada 2009 roku Lech Kaczyński przesłał do Donalda Tuska list, w którym zawarł pytania dotyczące kilku kluczowych kwestii związanych ze stanowiskiem negocjacyjnym rządu, a 26 marca br. odbyło się w Belwederze spotkanie ekspertów poświęcone sprawom gazowym. Wywołało ono olbrzymie wzburzenie grupy rządzącej i sprowadziło liczne ataki medialne na Prezydenta, zaś obecni na spotkaniu przedstawiciele rządu opuścili salę obrad. Główny wniosek, płynący z przedstawionego wówczas raportu Piotra Naimskiego był bowiem taki, że umowa z Rosją jest niekorzystna dla Polski i zagraża naszemu bezpieczeństwu. Wiemy, że już wówczas Prezydent poważnie zastanawiał się nad prawnymi możliwościami zablokowania umów z Gazpromem i prowadził w tej sprawie liczne konsultacje.

Dla grupy rządzącej sprzeciw Lecha Kaczyńskiego był w pełni realnym zagrożeniem. Tylko on dysponował adekwatnymi do problemu instrumentami władzy i mógł, (choćby na forum Komisji Europejskiej) zablokować podpisanie kontraktu gazowego.

Wyeliminowanie tak groźnego przeciwnika usuwało ostatnią, poważną przeszkodę. Czy dlatego Władimir Putin podczas konferencji prasowej w Smoleńsku w dniu 7 kwietnia mógł powiedzieć, że „podpisanie niezbędnej dokumentacji nastąpi w niedługim terminie” i poinformować, że podczas rozmów z Tuskiem umówili się już na długoterminowe dostawy rosyjskiego gazu? Wówczas ta wypowiedź wydawała się całkowicie niepojęta, jeśli zauważyć, że postanowieniom umowy sprzeciwiała się Komisja Europejska, wzywając Polskę do „zaprzestania naruszeń przepisów UE dotyczących rynku wewnętrznego gazu” i grożąc skierowaniem sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Lubię to! Skomentuj96 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale