ochocki ochocki
539
BLOG

Bimber unijny

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 5

W dzisiejszym kąciku poezji dzieło nieodżałowanego Andrzeja Waligórskiego pod wiele mówiącym tytułem Pieśń o bimbrze:

Proso się prosi, smęda się smędzi,
Artysta rzeźbi Grupę Maryny,
A Wojtuś Dreptak bimber se pędzi,
Który i smak ma, i witaminy.

Idzie nowymber, za nim decymber
(jak to w Paryżu mówi się ładnie),
A Wojtuś Dreptak pędzi se bimber,
Pędzi z wszystkiego czego dopadnie.

Potrafi z cukru, względnie melasy,
Z żyta, z pszenicy, z marchwi, z brukselki,
Z maku, z makuchów, kaszy, kiełbasy,
Z dębowej, względnie sosnowej belki.

Czasem to taki szwung ma, aż warczy,
I wtedy pędzi bez dania racji
Ze świecy, z karborundowej tarczy,
Jak również z drenów od melioracji,

Ze szwedzkiej stali, z żydowskiej macy,
Z kaloszy, z transmisyjnego pasa,
A jak gdzieś dorwał kiedyś "Głos pracy",
To też wydoił z niego pół basa.

Ba, to nie koniec! Gdy katecheta
Diabła z Trypućki wypędzał z trudem,
To Dreptak zabrał się do faceta,
Bęc, i wypędził! Tyle że wódę.

Tyle w nim werwy, tyle pomysłów,
Geniusz i lotny, i aktualny...
Wziąć go, wykąpać i do przemysłu,
Niech nam przerabia węgiel brunatny!

Niech mu wagony zwożą i barki
Ropę naftową, fosfor, piryty,
Dajcie mu miedzi! Dajcie mu siarki!
A on narobi z nich okowity,

I ruszy eksport do Senegalu,
I innych krajów podzwrotnikowych,
...a Dreptak pędzi,
dziś z esperalu
I z broszur antyalkoholowych...

Podmiot liryczny domaga się powszechnego dostępu do substancji psychoaktywnej zwanej wódką. Koszt wyprodukowania półlitrowej butelki tej narodowej rozrywki Polaków wynosi ok. 1 zł 50 gr. 9 zł to akcyza, reszta ceny sklepowej to VAT i marże.

Ponieważ warta ok. 3 zł butelka kosztuje w sklepie sześć razy tyle (najtańszy gatunek), bimbrowników trzeba tropić i skazywać jak kryminalistów, żeby nie zalali rynku identyczną substancją produkowaną w domu. A może nawet zdrowszą i pożywniejszą, bo we własnej pędzarni da się wytworzyć produkt ekologiczny, a licencjonowane gorzelnie robią gorzałę Bóg wie z czego, byle tylko konsument nie oślepł.

Wyobraźmy sobie teraz, że Naród cudem zmądrzał, i oddał władzę w ręce liberalnej prawicy. Ta z kolei oszalała ze szczęścia, i zapomniała o całym swoim programie, poza jednym, mało zresztą ważnym, punktem dotyczącym bimbrownictwa. I ogłosiła - koniec z państwowym monopolem spirytusowym. Stoiska z alkoholem mają być rynkiem równie wolnym, jak te z pietruszką.

Załóżmy przez chwilę, że dochód, jaki państwo otrzymuje z tytułu akcyzy, nie ma znaczenia, i jego brak nie doprowadzi do zapaści budżetu, choć wiadomo, że doprowadzi. Przyjmijmy, że tę dziurę da się łatwo załatać jakimiś drobnymi oszczędnościami, skupiając się na tym, co widać przez okno.

Za oknem siedzi osiedlowy pijak, pochłaniający kilka win owocowych dziennie. Teraz, po likwidacji akcyzy, kupuje pół litra wódki w sklepie za 3 zł, co wystarcza mu za całodobową rozrywkę. Zaoszczędzone pieniądze wydaje na jedzenie, albo idzie do teatru, nieważne. Nastąpiło oto pobudzenie gospodarki.

Inny pijak, którego nie widać przez okno, bo mieszka za ścianą na czele tak zwanej patologicznej rodziny, zamiast wydawać na wódkę 20 zł dziennie, wydaje 3 zł. Zaoszczędzone pieniądze pozwalają osłodzić jego rodzinie patologię, być może nawet sprawią, że któreś z dzieci ukończy jakąś szkołę. Poza pobudzeniem gospodarki mamy już zalążek awansu społecznego i przełamanie czegoś, co przemądrzali fachowcy nazywają wykluczeniem, bezrobociem strukturalnym i dziedziczeniem biedy.

Nikt nie wypije ani jednej kropli alkoholu więcej, niż dziś, bo ludzki organizm nie ewoluuje w ślad za zmianami w prawie podatkowym, można wypić tylko tyle, na ile zdrowie pozwoli, niezależnie od ceny flaszki. Co ciekawe, ryzyko zatrucia tzw. alkoholem z niepewnego źródła spadnie do zera, bo nikomu nie będzie się opłacało podrabiać napoju, który kosztuje 3 zł. Co najciekawsze - mało komu będzie się chciało pędzić bimber własnym przemysłem, chyba że dla zabawy i satysfakcji. Meble można kupować w meblowym, ale zdarzają się pasjonaci, którzy lubią wytwarzać stoły i szafy własnoręcznie. Zatrudnienie w Polmosie też nie spadnie (bo Polmos i dziś sprzedaje rządowi butelkę po 3 zł, a rząd dopiero potem przykleja na niej banderolę i opycha ją nam po 18 zł), może natomiast wzrosnąć, bo wódkę po 3 zł za pół litra kupi od nas cały świat w każdej ilości.

Będzie oczywiście problem z Unią Europejską, która ma dyrektywy dotyczące wysokości akcyzy i nie lubi wolnej konkurencji. Trzeba będzie z Unii wystąpić, co nie spodoba się rolnikom otrzymującym rozmaite dopłaty. Protest zmartwychwstałej Samoobrony polegający na obrzuceniu gmachu Ministerstwa Finansów gnojem doprowadzi do upadku rządów prawicy, i smutnej konstatacji, że lepiej płacić za wódkę 18 zł niż 3.

Kiedy ktoś mówi, że Unia odebrała Polsce suwerenność, widownia dziwuje się, że w XXI wieku jakiś oszołom bawi się w takie patetyczne zabawy językowe, kojarząc suwerenność z powstaniem wielkopolskim, Jałtą i tym podobnymi nudziarstwami z podręczników historii. Istotą Unii Europejskiej jest tymczasem suma wszystkich tych malutkich podpunkcików traktatu akcesyjnego, z których wynika, że we własnym kraju nie możemy samodzielnie decydować nawet o czymś tak banalnym, jak cena pół litra wódki.

1.05.2011

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka