ochocki ochocki
484
BLOG

Koń, który mówi

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 4

Koń, w którego zrobiono Nową Prawicę Janusza Korwin-Mikkego, wiele mówi o możliwościach, jakie daje elitom system demokratyczny. Dajcie nam człowieka, a my znajdziemy na niego paragraf - mawiali klasycy sowieckiej myśli prawniczej. Duch Andrieja Wyszyńskiego unosi się nad aferą wyborczą, która pokazuje, że zgnoić można każdego w świetle prawa.

Pisałem już o tej sprawie, skupiając się na niedociągnięciach organizacyjnych zbieraczy podpisów - gdyby zrobili to sprawnie, nie byłoby nerwowych nawoływań, mobilizacji i obaw, czy uda się zdążyć na czas. Być może rozkazu dla PKW o przetrzymaniu list nie byłoby, gdyby sprawa kłopotów Nowej Prawicy z zebraniem podpisów nie zrobiłaby się pod koniec sierpnia tak głośna. A może byłby tak, czy inaczej, bo problem z podpisami nie dotyczy wyłącznie Korwina, a PKW nigdy nie sprawdzała tych list tak dokładnie, jak w tym roku. Być może Nowa Prawica oberwała jako pierwsza nowym rodzajem broni wymierzonym we wszelkie odstępstwa od tego, co różni wyśmiewani w TVN24 nazywają układem...

Niewykluczone, że władza w obawie przed zwycięstwem PiS-u celowo wykonała numer z PKW, żeby zabezpieczyć sobie możliwość unieważnienia wyborów w razie niekorzystnego dla PO wyniku. Ta teoria zakłada dyspozycyjność Sądu Najwyższego, o co obraziłby się każdy wchodzący w jego skład sędzia, a także każdy miłośnik państwa prawa, w tym ja. Rzecz w tym, że prawa w naszym państwie nie ma, albowiem jest demokracja. Te dwa gatunki bardzo trudno jest hodować na tym samym terytorium.

Zgodnie z obowiązującym prawem (jakżeby w to wątpić) Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił oto wniosek złożony w trybie wyborczym przez komitet wyborczy PJN przeciwko premierowi Tuskowi. Ten ostatni obwieścił, że 'każdy, kto przychodzi dzisiaj do wyborców i mówi: dajcie nam władzę, a my obniżymy podatki, kłamie'. Sąd uznał argumentację prawników Platformy, że słowa premiera nie odnosiły się do polityków PJN, ani innego 'dającego się oznaczyć podmiotu prawa'. Fakt. Korwin też mówi, że wszyscy politycy kłamią i kradną, i nikt go za to po sądach nie ciąga.

Ciekawe, jak orzekłby Wysoki Sąd w takiej oto sprawie: polityk opozycji wygłasza tezę, iż każdy, kto sprawując władzę doprowadza do katastrofalnego zadłużenia państwa, jest zbrodniarzem, zdrajcą, albo niespełna rozumu. Jak każe przypuszczać powyższy casus, juryści znów umyją ręce, dowodząc, że od rozstrzygania w kwestii zbrodni lub zdrady jest Trybunał Stanu, a idiotyzmu - komisja lekarska.

Rzecz nie w tym, jak sądy powszechne usiłują radzić sobie z przedwyborczymi pyskówkami, bo radzą sobie tak, jak najlepiej potrafią. Problem polega na tym, że gdy demokracja idzie do sądu, zaczyna się cyrk porównywalny z hipotetycznym pozwem pięściarza przeciwko sparingpartnerowi o to, że ten podbił mu oko w trakcie walki na ringu.

Po wyborach parlamentarnych Sąd Najwyższy rozpatrywać będzie protest Nowej Prawicy, której PKW uniemożliwiła start we wszystkich okręgach. Wybory Sąd uzna za nieważne, co skutkować będzie ich powtórzeniem, bądź ważne, jeśli uzna, że ewentualny start Nowej Prawicy we wszystkich okręgach nie wpłynąłby na ich wynik. Tertium non datur, nie da się przecież po przeliczeniu hipotetycznych głosów (na podstawie sondaży?) rozdzielić mandaty w Sejmie po uważaniu. Skoro Sąd Najwyższy mocą uzasadnienia własnego wyroku będzie umiał rozstrzygnąć, kto na kogo by zagłosował, gdyby mógł, to wątpliwe jest w ogóle urządzanie tej całej zabawy z wrzucaniem kartek do urny.

Urządźmy turniej sądowy. Podzielmy startujące ugrupowania polityczne w pary, jak w turnieju tenisowym, i niech od 1/8 finału toczą między sobą procesy w trybie wyborczym. Sąd każdorazowo oceni, która partia jest lepiej predestynowana do rządzenia, a mandaty przeliczy się proporcjonalnie do układu głosów w składzie orzekającym.

Będzie tak samo głupio jak dziś, ale taniej.

3.10.2011

 

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka