ochocki ochocki
340
BLOG

Wolni inaczej

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 0

W naszym smutnym stuleciu XX, które ciągnie się od 1914 roku i jakoś nie chce zdechnąć, istnieją polit-poprawne formy przejściowe - sprawni inaczej, kochający inaczej, inteligentni inaczej itd. Polityczna poprawność, czyli wykwit tzw. marksizmu kulturowego, ma na celu zatarcie wszelkich norm i wyłonienie takiego nowego, wspaniałego świata, w którym normą jest już cokolwiek. Każdy kochający inaczej nie jest już kochającym źle, czy obrzydliwie, choćby darzył uczuciem zwierzęta żywe lub martwe. Jest bowiem kochającym inaczej, czyli tak samo dobrze, jak inni, kochający normalnie.

Skoro w umysłach ludzi skądinąd cywilizowanych potrafi utrzymać się taki absurd jak sprawiedliwość społeczna, należy spodziewać się, że zanim ta 'cywilizacja' upadnie, zdąży jeszcze spłodzić swoje szczytowe osiągnięcie, a mianowicie wolność reglamentowaną. Jeśli przyjęło się już, że wolność to uświadomiona konieczność, wystarczy tylko manipulować treścią owej konieczności, i już mamy prawdziwie marksistowską wolność na kartki - niewolę, którą każdy z niewolników szczerze nazwie wolnością, bo niczego innego nie zna.

Skąd takie brednie przychodzą mi do głowy? Cóż, z wyrachowania. Gdybym był władcą państwa Tuskiem i jego duchowym pobratymcem Palikotem, z uwagą przyjrzałbym się postulatom inicjatywy Wolne Konopie. Głosi ona, że należy sadzić, palić, zalegalizować, dowodzi, że marihuana mniej szkodzi człowiekowi aniżeli coca-cola i przytacza pouczające przykłady zagraniczne. Trzeba pozwolić ludziom palić, skoro tego się domagają - pomyślałbym rządząc naszym pięknym krajem, po czym zleciłbym urzędnikom Ministerstwa Finansów opracowanie odpowiedniego projektu ustawy.

Oczywiście w normalnym kraju taka ustawa liczyłaby jeden artykuł złożony z dwóch zdań, i w całości zmieściłaby się na pudełku zapałek. Nasz kraj jest jednak zbyt piękny, żeby psuć mu urodę prostymi rozwiązaniami - powstanie broszura szczegółowo opisująca, kto i ile może wyhodować, komu sprzedać i za ile, a zwłaszcza jaki dochód z tytułu tej nowej 'wolności' uzyska Skarb Państwa. Trzeba będzie zaplanować metody przyznawania koncesji na prowadzenie handlu marihuaną i wydrukować stosowne znaki akcyzy.

Obłożeni ciężarami tej swobody przedsiębiorcy i konsumenci wyjdą z podziemia i zawołają: Wolność! Niech żyje! A mnie znowu przypomni się refren Pieśni o Ojczyźnie Izaaka Dunajewskiego:

Sziroka strana maja rodnaja
Mnogo w niej liesow, poliej i riek
Ja drugoj takoj strany nie znaju
Gdie tak wolno dyszyt czełowiek


Elity opiniotwórcze słysząc, że Kaczyński tęskni za Budapesztem w Warszawie, pilnie zajęły się krwawym satrapą Orbanem, który ciemięży naszych bratanków zza Karpat. Jacek Pawlicki na łamach Wyborczej (18 I 2012, str.2) komentuje: Orban jako były dysydent i liberał doskonale wie, że UE to nie strefa wolnego handlu czy klub bogatych krajów Europy, w którym obowiązuje zasada 'Wolnoć Tomku w swoim domku'. Unia to przede wszystkim strefa wspólnych wartości - gdzie demokracja, niezależność mediów i niezawisłość sądów są nie tyle świętymi zasadami, ile fundamentami współistnienia.

Wymieniana dotąd jednym tchem z demokracją wolność zaczyna się chyba od niej oddzielać, co byłoby wielkim szczęściem, gdyby nie obowiązujący powszechnie kult demokracji. Ten zaś, w obliczu alternatywy wykluczającej 'albo wolność, albo demokracja' prowadzić musi do katastrofy.

Słysząc pospolite wśród ludu powiedzenie 'Żyjemy w wolnym kraju' (a jest to zdeformowana kalka językowa z amerykańskiego angielskiego) uśmiechałem się zawsze pod nosem. Nadchodzą niestety takie czasy, że tłumacząc się z tego uśmiechu będę chyba musiał wyjaśniać, że już się urodziłem z takim głupkowatym wyrazem twarzy.

18.01.2012

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka