Tytuł ma być optymistycznym proroctwem z gatunku "oby się spełniło". Niestety, oni wciąż mogą wszystko, czego my nie możemy im zabronić, a to dlatego, że nie bardzo umiemy postawić na swoim.
Pisano i opowiadano wiele o fejsbukowym charakterze przewrotów w świecie arabskim, ale to było dawno i daleko stąd. Tu i teraz ekscytujemy się różnymi oddolnymi, spontanicznie przez internet zwoływanymi inicjatywami, ale niech mi ktoś pokaże taką, która zakończyła się sukcesem. Co ja mówię, zakończyła... Pokażcie mi taką, która w ogóle się zaczęła.
Niby się te tłumy młodzieży po śmierci Jana Pawła II zebrały i modliły, ale wspólnota pieśni religijnej wywołana lawiną statusów na gadu-gadu to jednak coś innego, niż próba zmontowania przez internet tłumu, który się czegoś domaga, i wie jak to osiągnąć. Owszem, Marsz Niepodległości 11 listopada umówił się na maszerowanie przez internet, ale znowu nie było tam żadnych specjalnych żądań czy protestów. Ot, patriotycznie usposobieni Polacy zamanifestowali swoje uczucia. Nie było żadnej namacalnej Sprawy Do Załatwienia, tylko flagi i pieśni o ojczyźnie.
Ważną Sprawę Do Załatwienia mają rozzłoszczeni podwyżkami cen paliw kierowcy, którzy od pewnego czasu umawiają się via fejsbuk na blokowanie stacji benzynowych. Ma to polegać na złośliwym tankowaniu paliwa po 1 litrze w celu paraliżu paliwowej infrastruktury w kraju, tylko frekwencja nie chce jakoś dopisać. W protestach bierze udział kilkaset osób, którym udaje się zwykle zdenerwować pracowników kilku stacji benzynowych. Żadnego wpływu działalności wywrotowców przy dystrybutorach na cenę benzyny nie odnotowano.
Inną Sprawę usiłują załatwić ci od Wolnych Konopi, lobbujący za depenalizacją i upowszechnieniem rozweselających ziół. Rozwinięto propagandową działalność publicystyczną, którą czytają głównie osoby żywo zainteresowane wzrostem czytelnictwa tej publicystyki, organizowane są ponadto marsze popierające wolność konopi. Politycy, od których cokolwiek zależy w tej kwestii, nie czytają, ani nie maszerują, jedynie Palikot się podpiął pod modę, ale ta bywa kapryśna, więc nie stawiałbym na spektakularny sukces legislacyjny Palikota, raczej na żmudne marudzenie w mediach, póki sondaże Palikotowi podpowiadać będą, że jeszcze warto o tym mówić.
Powie ktoś, że spontaniczny zryw mas zagrzewanych do działania przez internet doprowadził do schowania babci dowodu, co przełożyło się na odebranie władzy PiS-owi w 2007 roku. Rzut oka na wyniki wyborów każe jednak sądzić, że to raczej miłośnicy Platformy skwapliwie odnaleźli własne dowody i tłumem przegłosowały babcie, bo na PiS zagłosowało wówczas o 2 miliony więcej ludzi, aniżeli w 2005 roku.
Krótki przegląd akcji organizowanych przez internautów prowadzi do takiej oto obserwacji: nie chce nam się. Władza wie o tym doskonale, więc pobłażliwie traktuje masową histerię fejsbukową w sprawie planowanego podpisania porozumienia ACTA. Jakaś Partia Piratów ogłasza, że wyjdzie na ulice? Niech wychodzi - uśmiecha się pod nosem minister infrastruktury, który wie, że nie ma w Polsce ulicy tak krótkiej, żeby nie pomieściła wszystkich członków i sympatyków tej partii. Hakerów się wytropi, albo i nie - hasło admin1 zmieni się na mocniejsze, cyberterrorystom w końcu się znudzi tak, jak znudziło się kibolom, którzy też grozili, że obalą rząd Donalda i Toli.
O ile chce nam się pisać, wklejać obrazki i zmieniać statusy, to zupełnie nie chce nam się niczego ZROBIĆ. Pojawia się pytanie: czy nam się JUŻ nie chce (czyli ONI wygrali, bo MY wiedząc, że nie mamy szans, poddaliśmy się i zadowalamy się wklejaniem obrazków), czy też JESZCZE nam się nie chce - i wystarczy władzy przekroczyć jakiś niewidzialny punkt krytyczny rozdrażnienia, żeby nam się nagle zachciało?
Jak wiadomo, Paragraf 22 mówi, że ONI mogą zrobić wszystko, czego MY nie możemy im zabronić. Ten uniwersalny przepis będzie działał tak długo, jak długo nam się będzie wydawać, że nie jesteśmy w stanie się zbuntować. Mam wrażenie, że to jeszcze bardzo długo. Historyczny eksperyment stworzenia tzw. społeczeństwa obywatelskiego powiódł się znakomicie - obywatel nie cierpi, kiedy czegoś się od niego wymaga, a społeczeństwo przeniosło się na społecznościowego fejsbuka.
24.01.2012
420
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze