Norweski wielokrotny morderca Breivik spadł wszechobecnej w Europie lewicy z nieba, dostarczając ostatecznego argumentu, jakoby prawica, zwłaszcza ta skrajna, oznaczała zło wcielone. Każdy materiał poświęcony Breivikowi posługuje się zwrotem skrajnie prawicowy norweski terrorysta, co wywołuje u odbiorcy oczywistą asocjację, że prawicowcy to terroryści.
Nam, prawicowcom zwyczajnym, którzy nie potrafią lepić bomb z nawozu, przyjdzie teraz tłumaczyć przez dekadę, że taki z Breivika prawicowiec, jak z Tuska liberał. Mamy wprawę, bo od pół wieku cierpliwie wyjaśniamy, że Hitler był socjalistą. Nawet się to nazywało narodowy socjalizm, o czym wszyscy wiedzą, ale nikt nie chce pamiętać.
Wojciech Cejrowski mawia: to, że Józef Oleksy lubi pączki i ja lubię pączki, nie oznacza, że łączy nas coś jeszcze. Jeśli Breivik odwoływał się w swoich nieprzytomnych bredniach opublikowanych pod tytułem 2083 – Europejska Deklaracja Niepodległości do faktycznie przez prawicę głoszonego konserwatyzmu i nacjonalizmu, to tylko dowód na przeciwskuteczność powszechnego obowiązku szkolnego - okazuje się, że nie warto uczyć czytania byle kogo, bo nałyka się taki różnych mądrości, opacznie je zrozumie i tragedia gotowa.
Jeśli złodziej okradnie bank albo jubilera, powołując się na Manifest Komunistyczny albo janosikowe prawo do zabierania bogatym, to nie mówimy o nim, że jest skrajnym lewicowcem, tylko złodziejem. Jeżeli natomiast norweski rolnik strzela do przypadkowych ofiar i detonuje ładunki wybuchowe w siedzibie premiera, to rzekome prawicowe inspiracje świadczą tylko o tym, że był poczytalny - wariat strzela i zabija bez powodu, a Breivik takowy, jak sam twierdzi, miał.
Tragiczna historia zamachów i samego zamachowca stanowi dowód klęski społeczeństwa opętanego polityczną poprawnością w wersji skandynawskiej. Obrońcy oskarżonego będą dowodzić, że takie właśnie społeczeństwo zmusiło Breivika do agresywnego wystąpienia, bez którego nie potrafiłby zaistnieć ze swoją ideologią. Jeśli taka linia obrony jest choćby w najmniejszym stopniu wykonalna, powinno to dać do myślenia całej Europie - zamykanie wszelkiej prawicy w getcie skrajności i niechcianej przez większość ortodoksji musiało zrodzić nieobliczalnego, zdesperowanego frustrata. Ludzie o umiarkowanym temperamencie i przyjaznym usposobieniu nie chwytają za broń bez względu na wyznawane poglądy polityczne. Reprezentanci opcji zwanych skrajnymi strzelali wiele razy w dziejach, ale rzadko bez powodu, a przynajmniej pretekstu.
Będąc wrogiem strzelania w jakimkolwiek kierunku potępiam zbrodniarza z Norwegii wraz z całym systemem, który go zrodził.
17.04.2012
334
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)