ochocki ochocki
463
BLOG

Putinizacja Tuska

ochocki ochocki Polityka Obserwuj notkę 2

Trudno dokładnie powiedzieć, po raz który wstąpił Putin na tron prezydencki w Rosji, bo to zależy od sposobu liczenia. Szacunek natomiast budzi tematyka wydanych w pierwszym dniu panowania dekretów prezydenckich. Jeden jest o długoterminowej państwowej polityce gospodarczej i przewiduje utworzenie do 2020 roku 25 mln miejsc pracy przy wzroście zarobków o 40-50%. Inny dotyczy polityki demograficznej - prezydent polecił, by średnia długość życia wyniosła 74 lata. W jeszcze innym dekrecie pojawił się rozkaz, by do 2014 roku oczekiwanie na załatwienie sprawy w urzędach administracji publicznej nie trwało dłużej niż 15 minut.

Przez grzeczność prasa światowa nie nazywa tych dekretów ukazami.

Tak zwana demokratyzacja Rosji, która polegała w rzeczywistości na zastosowaniu wariantu polskiego w odpowiednio zwiększonych proporcjach (duży kraj) osiągnęła swój cel jeszcze przed wyrokiem na Chodorkowskiego i zabójstwem Politkowskiej. Pokrycie kraju siecią McDonaldów i szyldów z napisem Coca Cola i ogłoszenie, że to jest właśnie kapitalizm - znamy to przecież z własnej codziennej obserwacji. Fakt, nie wsadza się u nas niewygodnych oligarchów do łagrów, bo tych pierwszych tylu było, co jeden Kluska, a tych drugich nie wypada tak nazywać. Polska różni się od Rosji także znacznie większą zmiennością personaliów wśród notabli pierwszego rzędu - my mamy złudzenie, że co wybory, to jakiś nowy rząd i nowe rozdanie, a tam ciągle tylko Putin i Putin.

Widocznie Rosjanie nie dorośli jeszcze do demokracji na tyle, żeby można było wtajemniczać w poważne rządzenie kogoś niepewnego. Już tam Władimir Władimirowicz najlepiej wie, jak prowadzić imperialne interesy Mateczki Rosji. Po co opóźniać lub osłabiać wielkomocarstwowość przez dopuszczenie do władzy przypadkowych i nieudolnych figurantów? Jeśli jednak spojrzeć na dzieje Polski w ostatnich dekadach, to aż tak bardzo nie odstajemy od azjatyckiego standardu. Śp. prezydent Kaczyński podpisał był traktat lizboński wbrew wyznawanym przekonaniom, realizując jakiś odgórny wielki plan. Sam na traktat wyrzekał, sprzeciwiał się, aż podpisał. Czyżby istniał w naszym smutnym kraju jakiś ukryty Putin, kręcący tym wszystkim z tylnego siedzenia?

Prawdziwy moskiewski Putin wywodzi się z KGB, czyli z tajnych służb, które i u nas oskarża się o wiele spraw i sprawek. Trudno mieć do nich pretensje, że zajmują się rządzeniem, bo to w świecie częste zjawisko - słuszny jest natomiast zarzut, że ich działalność jest dla państwa polskiego szkodliwa. Powstaje podejrzenie, że one nie działają autonomicznie, lecz na rozkaz i w interesie agencji obcej. I znowu ten Putin.

Polska utrzymuje się obecnie z pieniędzy unijnych, które za chwilę się skończą. Rosja utrzymuje się z rozmaitych kopalin wydobywanych spod ziemi, które też się zdaniem geologów kiedyś skończą, ale póki co bardziej wierzę w rosyjski gaz niż w fundusze unijne. Po dłuższym namyśle tylko ukazy premiera Tuska zdają się dotrzymywać poziomu tym putinowskim, jeśli porównywać stopień ich absurdu.

Tuska oskarża się o tzw. putinizajcę Polski, co ma polegać na stworzeniu super-partii z nienagannym wizerunkiem i monopolem na media, na rację i na władzę. Gdybym był Putinem, to bym się na takie szastanie moim nazwiskiem obraził. Trzeba jednak nieco więcej, niż wizażysta, spin-doctor i Kolenda-Zaleska z Lisem, by wybić się na władcę mocarstwa. Porównywanie Tuska z Putinem przypomina nazywanie Pojezierza Kaszubskiego Szwajcarią.

8.05.2012

ochocki
O mnie ochocki

. . . PRECZ Z KOMUNĄ !

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka