Życie jest przynajmniej tak samo pomysłowe jak Komunikacyjny Związek Komunalny. Niech Państwo sami przyznają, że nie jest łatwo w tej konkurencji na pomysłowość wygrać życiu, a jednak dzielnie stawia ono czoła dbającemu o swój zysk przewoźnikowi. Nie daje się życie łatwo nabrać na przymus zysku, chciałoby pokazać drugą stronę medalu... – cóż, kiedy liczby są nieubłagane i trzeba będzie się poddać.
Reklama z przesłaniem pozytywnym, troszkę manipulująca, ale nie najbardziej, a poza tym cel uświęca środki, jak się powszechnie – co z tego, że niesłusznie - sądzi. Nazywa się to-to: „Nie wstydź się! Pokaż bilet!”, i rolę wymyśloną przez reklamodawcę wypełnia ten slogan bez słowa sprzeciwu, w przeciwieństwie do właścicieli głosów, które niekiedy słychać w autobusie – kiedy drzwi nie chcą się otworzyć. Bo przecież najpierw trzeba wpuścić przodem tych, co to pozbawia się ich wstydu, a dopiero potem – kiedy już niebezpiecznie napierają na ściśniętych w środku – tych chcących wyjść. Więc zamiast „do widzenia” na przystanku wyrywa się któremuś konsumentowi środków transportu jakieś wulgarne słowo, którego nie przystoi zacytować w miejscu tak czcigodnym jak katolicki portal.
„Od października 2008 roku KZK GOP na szerszą skalę wprowadził system wsiadania pierwszymi drzwiami i kontroli biletów przez kierowców. Jak się okazuje, system po raz kolejny się sprawdził. Od października KZK GOP zanotował 160 tys. zł zysku na sprzedaży biletów przez kierowców, wzrosły również dochody związku”1– chwali się dumny pomysłodawca całej hecy na stronach Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Zza biurka zysk widać wyraźnie, wszak „wprowadzenie tego systemu spowodowało 130-proc. wzrost sprzedaży u kierowców” i „odnotowano wzrost sprzedaży biletów w sieci stacjonarnej – 5 proc. biletów jednorazowych, 1 proc. biletów miesięcznych”2.
Nie dajmy się jednak zwariować i unieśmy głowę znad biurka i komputerowych liczydeł, aby popatrzeć na wszystkie konsekwencje wprowadzonego pomysłu; zachowajmy odrobinę zdrowego rozsądku i zamiast dać się zwieść widokowi potulnego stadka pasażerów wchodzących gęsiego pierwszymi drzwiami, posłuchajmy, co mówią oni między sobą lub o czym milczą (ale co myślą, to ich!), kiedy już uda im się pokonać wąską gardziel pojedynczych drzwi przednich, a potem przecisnąć się między szklaną (odporną na przekleństwa) klatką kierowcy a pierwszym rzędem siedzeń. Nie zważymy co prawda niewymiernych strat pasażerów, ale przynajmniej zważmy na nie, aby na wymierne korzyści przewoźnika spojrzeć krzywym okiem, bezwstydnie.
Zapraszam na stronę "OPOKI", gdzie można przeczytać całość tekstu.
1Komunikat Wydziału Prasowego Komunikacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Cyt. za stroną:www.kzkgop.pl.
2Tamże.


Komentarze
Pokaż komentarze