Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
251
BLOG

Bogaty ojciec, bogaty syn. Dobra nowina według R.Kiyosaki

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Gospodarka Obserwuj notkę 2

 

Tak, mam świadomość, że dobra nowina według nieświętego (jak przypuszczam) Roberta T. Kiyosaki może być odczytana jako ewangelia sukcesu. Mam również świadomość, że z perspektywy chrześcijańskiej można by doszukać się nieprawowiernych poglądów prezentowanych w książce. Nie jestem też na tyle naiwny, żeby nie zauważać, jak na swoim bestsellerze i dzięki niemu zarabia jego autor. A jednak nie chcę pozwolić, aby to wszystko przesłoniło cenną naukę, jaka zostaje zaserwowana czytelnikowi „Bogatego ojca, biednego ojca”.
Spuszczam więc miłosiernie zasłonę milczenia na nieprawowierne poglądy; nie dziwię się również ubóstwieniu zdolności umysłowych u tego, który – jak sądzę – nie poznał jeszcze Boga prawdziwego; odkładam na bok proces rozeznawania duchowego tych sposobów zarabiania – czy stanowią one uczciwy zarobek czy zwykłą spekulację? - które bogaty syn „Bogatego ojca, biednego ojca” pokazuje czytelnikom; i sięgam po książkę – po to, aby na jej podstawie wypunktować podstawowe prawa rządzące światem finansów, prawa tyleż banalnie proste, co powszechnie nierozumiane przez większość społeczeństwa, w tym i chrześcijan. „...Synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości” (Łk 16,8b), tak więc uczmy się od ludzi świata tego – tego wszystkiego, co lepiej znają od chrześcijan. Niekoniecznie po to, abyśmy wszyscy zostali biznesmenami, ale przede wszystkim dlatego, aby wziąć porządną lekcję unikania pułapek finansowych.
 
Amerykański biznesmen zwraca uwagę na fakt, że spora część ludzi nawykła do usypiania swojego mózgu, gdy tylko w jego polu widzenia pojawia się temat pieniędzy. Różne są powody takiego zachowania, ale najpowszechniejszy z nich to chyba wciąż pokutujący zabobon, jakoby pieniądze same w sobie były czymś złym, czym porządni ludzie nie powinni sobie zaprzątać głowy. Ten czy tamten powie nawet wzgardliwie, że pieniądze go nie interesują, gdy tymczasem większość jego życia będzie polegała na ich żmudnym ciułaniu, aby uciułać sumę, która pokryje wszystkie wydatki. Ta ucieczka od rozmowy o pieniądzach ma bardzo wymierne skutki – niećwiczony umysł na własne życzenie zamiast panować nad sferą finansową, staje się niewolnikiem mamony.
 
(...)
 
Sławomir Zatwardnicki

 
 
Zapraszam na stronę"OPOKI", gdzie można przeczytać całość tekstu

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka