W pierwszej części tekstu powstałego na bazie książki R.Kiyosaki „Bogaty ojciec, biedny ojciec” wskazałem na te elementy przesłania amerykańskiego biznesmena, które stać się mogą dla czytelnika-niewolnika mamony dobrą nowiną. Jest nadzieja na uzyskanie mniejszej lub większej niezależności finansowej – zdaje się krzyczeć prorok biznesu. Jaką droga należałoby więc pójść, aby skierować swoje kroki na drogę sukcesu? Zobaczmyż, co proponuje autor światowego bestsellera.
Pierwszym krokiem jest według niego opóźnienie swojej reakcji na tyle, aby zdążyć pomyśleć, zanim pójdzie się ślepo za swoimi emocjami. Kiyosaki powie to językiem niemalże religijnym, sugerując rozeznawanie nie duchowe co prawda, ale umysłowe: należy wejść w strach i dokonać konfrontacji ze swoją chciwością, słabościami i potrzebami – aby znaleźć drogę wyjścia. A droga ta wiedzie przez umysł, bo polega na wybieraniu myśli. Na przykład przy podejmowaniu dobrze płatnej pracy, dzięki której łatwiej zarobię na wszystkie rachunki do zapłaty, można zadać sobie pytanie: „Czy jest tutaj coś, co stracę?". Takie pytanie usuwa emocjonalne myśli, i daje czas na roztropny namysł. Podejmując pracę należy myśleć długoterminowo; nie tyle zadowalać się aktualnymi zarobkami, ale zadać sobie pytanie: „czego się tutaj nauczę, co w przyszłości mogłoby zaprocentować?”.
Drugi krok, prosty i odkrywczy zarazem – aż chciałoby się krzyknąć: „czytajcie, czytajcie!” – polega na tym, żeby człowiek podejmujący decyzje mające konsekwencje finansowe, pamiętał, że drogą do pomnażania pieniędzy jest kupowanie aktywów, nie pasywów. W pomnażaniu bogactwa nie chodzi o to, ile pieniędzy się zarobi, ale ile się zachowa! Należy poznać różnicę pomiędzy pasywami a aktywami oraz kupować aktywa – to według autora „Bogatego ojca..." pierwsza, a przez większość ludzi niezauważana, reguła prowadząca do bogactwa. Aktywa generują przychód (w języku Kiyosaki: wkładają pieniądze do kieszeni), a pasywa rozchód (tenże: wyciągają pieniądze z kieszeni). Większość ludzi jednak kupując pasywa myśli, że to aktywa; to dlatego na przykład powtarzają bezmyślnie obiegową opinię, że ich dom jest największą inwestycją i stanowi ich największe aktywa, podczas gdy naprawdę dom jest właśnie obciążeniem!
(...)
Sławomir Zatwardnicki


Komentarze
Pokaż komentarze