Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
29
BLOG

Wołanie do Pana

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Polityka Obserwuj notkę 0

Pan chce prowadzić mnie krok po kroku.

 

Najpierw zwrócił moja uwagę na to, żeby w modlitwie wołać do Niego całym sobą w tej intencji, która zajmuje serce. On skarży się, kiedy tak nie robimy:

„Nie wołają do Mnie z głębi swego serca, gdy krzyk podnoszą na swoim posłaniu” (Oz 7,14).

Znacie przecież to uczucie- wołać do Niego, ale tak naprawdę nie wierzyć w wysłuchanie. Tak jakbyśmy się lękali, czy można prosić o to, co niepokoi nas nawet na naszym posłaniu- wtedy, kiedy jest czas na odpoczynek.

Jest wołanie i wołanie. Albo inaczej: wołanie i tylko krzyczenie.

Trzeba tak wołać, żeby naprawdę sobie samemu uświadomić, że to, z czym się zwracam do Niego, jest mi naprawdę potrzebne, i ze bez Jego pomocy/mocy nie poradzę sobie z tym.Takie wołanie z dna duszy kruszy też moje serce przed Nim, daje nie tylko intelektualne przekonanie, że zależę całkowicie od Niego i że On chce abym z Jego zasobów korzystał.

Wydaje mi się, że ten krok uczyniłem, bo zaraz po nim On zaproponował mi następny:

„Wołaj do Mnie, a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz” (Jer 33,3).

Ale oboje- i On, i ja- wiemy, ze trzeba będzie trochę poczekać, aż ten krok uczynię. Na razie tylko niezgrabnie próbuję się poruszyć w stronę, z której słyszę Jego zachętę, a On patrzy- jak Tato na dziecko. Mamy czas.

Umiem już wołać do Niego tak, żeby wiedzieć, że On jest wtedy ze mną w tej sprawie, w której wołam. Przyjdzie czas, kiedy zawołam będąc pewnym, ze On odpowie na to Swoim objawieniem, nie tylko obecnością. Jak każda inna osoba, i Bóg przecież chce nie tylko słuchać, ale i móc odpowiedzieć.

 

Pan chce prowadzić mnie krok po kroku. Na razie wykonałem jeden krok.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka