Kiedy pisałem o Bogu, który jest moim Tatusiem, i o tym, jakimi pieszczotliwymi imionami chcę się do Niego zwracać, powstało we mnie pytanie, jak na to zareagują inni- ci, co będą to czytać...
Ale niedługo potem (może nawet zanim zdążył się pojawić lęk przed reakcją czytelników?) czytałem wspaniałą biblijną opowieść, jak to Dawid tańczył przed Arką Pańską, a oglądająca go córka Saula, Mikal, wzgardziła nim w sercu i tym swoim wzgardzeniem prychnęła prosto z mostu:
„O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny.”.
Spodobała mi się w tej opowieści odpowiedź Dawida:
„...przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał”.
Mógł tak powiedzieć, ponieważ został wybrany przez Boga, i dla Niego tańczył. I pomyślałem, że to, co mam w mojej relacji z Bogiem prawdziwego- jest od Niego, i nie ma się czego wstydzić. I nawet jeżeli jest pewnego rodzaju upokorzeniem pisać o sprawach najbardziej intymnych, dotyczących miłości Boga i mojej, to w oczach tych, którzy mają osobistą relację z Bogiem nie będę poniżony; oni to zrozumieją, a jeżeli nawet nie- na pewno nie wzgardzą w sercu.
Chciałbym więc tym swoim szczerym pisaniem upokorzyć się przed Bogiem i obnażyć przed wami, którzy to czytacie... a jednocześnie przyznać, że jestem wybrany przez mojego Tatę!
A na razie przeczytajcie 2Sm 6,13-23, i wracajcie do niego za każdym razem kiedy moja szczerość wywoła w was pokusę wzgardzenia mną w sercu.
A może dołączycie do mojego tańca pisaniem? Zapraszam, upokorzmy się razem przed naszym Bogiem! Ty też jesteś wybrany!





Komentarze
Pokaż komentarze