Jak można uwierzyć, że żona jest w ciąży, kiedy nie widać jeszcze powiększającego się brzucha? Jak można być pewnym, że Tatuś niebieski, od którego pochodzi wszelkie ojcostwo (por. Ef 3,15) pozwolił mi zostać tatusiem, kiedy jedynym dowodem jest wykonany rano, przed pracą, test ciążowy?
Nie można.
A jak na to moje: „Dopóki nie zobaczę, nie uwierzę”, zareaguje Pan? Tomaszowi pozwolił włożyć rękę do swojego boku (por. J 20,24-28), a co będzie ze mną? Podobnie jak Tomasza nazwie mnie niedowiarkiem, to pewne. Ale czy pozwoli mi dotknąć swoich ran?
Pozwolił! Naszemu dziecku, jak się okazało podczas wykonywanego USG, biło już serduszko. Pan wiedział, że dźwięk tego bijącego serca poruszy nas bardziej niż cokolwiek innego. Naszemu maleństwu, które mierzyło 7,2 mm już biło serduszko!
Z początku myślałem, że to serce Oli. Ale potem usłyszałem głos lekarza (co ja piszę, jakiego tam lekarza, samego Pana był to głos!): „to serce waszego dziecka”. Zabrzmiało dokładnie jak prawie dwa tysiące lat wcześniej: „Podnieś rękę i włóż (ją) do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. Chciałoby się krzyknąć do Pana: „Pan mój i Bóg mój!”. Albo inaczej: „Dar Boga Ojca i Dziecko nasze!”.
Tomaszu, mój bracie!...





Komentarze
Pokaż komentarze