Żona mi się zdziwiła tym, co napisałem w „Bożej odpowiedzi na egoizm” i najpierw napisała w esemesie, a potem powtórzyła w ustnej „short message”: „odważny jesteś”.
Ale, Żono, wygląda na to, ze Bóg naprawdę stosuje tę „strategię” (biorę w cudzysłów, bo przecież jakoś niezręcznie nazywać tak to, co wynika z Bożej miłości) zastosowaną względem egoisty, o której pisałem.
Przez Ozeasza porównuje się (porównuje?... On to naprawdę przeżywa!) Bóg tym razem nie do kochającego ojca, ale do zdradzanego męża, który jednak ciągle jeszcze kocha zdradzająca żonę. „Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana” (Oz 2,22)- czyż nie jest to ten sam Bóg, który przyjmuje marnotrawnego syna wiedząc, że wraca on motywowany miłością własną? Tak, to ten sam wierny Pan, któremu przyprawiam rogi cudzołożąc z bożkami, a On wie, że skruszyć mnie może tylko swoją bezwarunkową miłością.
Drugi i trzeci rozdział naprawdę wiele mówi o Bogu, ale też tłumaczy i wyjaśnia nam te doświadczenia, które jako chrześcijanie przeżywamy. Na przykład doświadczenie „pustyni”. Wydaje mi się, że zbyt łatwo używamy słowa „próba” na tłumaczenie tego doświadczenia. Nie mieści mi się w głowie, żeby Ten tak kochający Bóg ciągle mnie próbował; Tatuś, który na siłę zaprawia dziecko do boju.
Podoba mi się to, co wynika z ozeaszowej księgi: Bóg odbiera żonie wszystko to, co ona miała (chleb, wodę, wełnę, oliwę...), ponieważ ona jest przekonana, że ma to od swoich kochanków, a tymczasem nie wie o tym, że wszystkim tym mogła cieszyć się tylko dzięki Bogu- Oz 2,10-12:
„Zapomniała już o tym, że to Ja właśnie dałem jej zboże, moszcz, świeżą oliwę, <że nie skąpiłem srebra ni złota, z którego czyniono Baala>. Dlatego wrócę i zabiorę swoje zboże w odpowiedniej chwili i swój moszcz we właściwej porze, odejmę moją wełnę i len, co miały okryć jej nagość. Potem obnażę ją przed oczami kochanków, i nikt jej nie wyrwie Mi z ręki.”To od Niego to otrzymywała, i dlatego On może jej to zabrać. Aż pokaże się jej nagość... i będzie znów zwykłym Kopciuszkiem, który chciał ukryć swoją kopciuszkowatość. Bo prawda o niej jest taka, i Bóg nie pozwoli swojej żonie okłamywać się. Podobnie jak syn marnotrawny mógł nie wrócić do ojca, cudzołożna żona może dalej trwać w swoim odejściu od męża.
Podobnie jak syn- egoista, który odszedłszy od ojca nie może doświadczać tego, co miał u niego- pokoju, bezpieczeństwa, dóbr doczesnych i miłości- tak żona, która cudzołoży pozbawia się tego, co miała u męża! I podobna jest jej reakcja, kiedy orientuje się w swojej sytuacji, do reakcji syna marnotrawnego, który zastanowił się nad swoim życiem:
„Pójdę i wrócę do mego męża pierwszego, bo wówczas lepiej mi było niż teraz.” (Oz 2,9; por. Łk 15,17-19).
I po tym wyznaniu Bóg może przystąpić do miłosnych godów- Oz 2,16-18:
„... chcę ją przynęcić, na pustynię ją wyprowadzić i mówić jej do serca. Oddam jej znowu winnice, dolinę Akor uczynię bramą nadziei - i będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości, gdy wychodziła z egipskiego kraju. I stanie się w owym dniu - wyrocznia Pana - że nazwie Mnie: Mąż mój, a już nie powie: Mój Baal.”
A więc po to jest pustynia, żeby Bóg mógł przemówić do serca tego, kogo umiłował! To nie próbowanie kogoś, a postawienie go w prawdzie i obnażenie po to, aby nic nie zagłuszyło tych słów, które mogą dotrzeć do cudzołożnego serca. To szansa powrotu do tej uległości, która została zapomniana przez grzech; to okazja do tego, aby na nowo odkryć radość miłosnych zwierzeń.
Jeżeli posłucham głosu proroka, uspokoję swoje serce i będę mógł usłyszeć w nim głos miłującego mnie Pana. A jak uspokoić serce? Uznać, że to, co Bóg mi odbiera, naprawdę pochodziło tylko od Niego; a ja chciałem to mieć od kochanków- kimkolwiek oni są- i chciałem tym zakryć swoją nagość i zapomnieć o niej.
Potencjalni kochankowie: własne siły, na których opieram swoje chrześcijańskie świadectwo; starania walki z grzechem i próby ucieczki od bezsilności; łudzenie się, że jestem w stanie swoją zaradnością czy pracowitością zapewnić rodzinie bezpieczeństwo; oczekiwanie, że inni będą mnie lubić, ponieważ ja naprawdę „daję się lubić”; pewność Bożego błogosławieństwa, która miałaby wynikać z faktu, że przecież staram się żyć z Bogiem; ...
Bóg Mąż to musi zabrać, bo to zakrywa nagość żony. A po pierwsze prawdziwa miłość nie zna wstydu, a po drugie od rozebrania żony mąż zaczyna małżeńskie współżycie.
Żono, czy i tym razem jesteś zadziwiona? Życzę i Tobie, i sobie, żebym życiem okazał się tak odważny jak w tym pisaniu...





Komentarze
Pokaż komentarze