Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki
27
BLOG

Wielkie uff

Sławomir Zatwardnicki Sławomir Zatwardnicki Polityka Obserwuj notkę 1

Wstałeś o piątej, zaraz po tym, jak komórka dała ci znać, że to już pora. W pracy zrobiłeś to, co do ciebie należało i to, co przypadło tobie po tym, jak kolega się rozchorował. Wytrzymałeś wszystkie uwagi szefa i dostosowałeś się do zaleceń klientów. Udało ci się zdążyć na autobus, ten następny po tym, który ci uciekł. Stojąc na jednej nodze zdrzemnąłeś się z głową na ramieniu, przespałeś przystanek. W sklepie kupiłeś chleb, bo żona prosiła. Już z własnej inicjatywy poszedłeś też do apteki wykupić receptę. Na pocztę nie musiałeś iść, bo czynsz uregulowałeś wczoraj on-line. Przywitałeś się ze stertą naczyń w zlewozmywaku, a po dokopaniu się do myjki, którą żona ukryła pod spodem, zrobiłeś miejsce na nowe naczynia. Pojawią się one już niedługo, bo właśnie zaczynasz gotowanie obiadu. Smarujesz ręce kremem, bo spierzchły i zanim zdążysz uświadomić sobie, że trzeba obciąć paznokcie już to zrobisz, nad koszem na śmieci. Później z żoną zjadacie obiad, pijecie herbatę i rozmawiacie. Z łazienki dochodzi szum pralki, która ledwo się domknęła. Potem idziecie na spotkanie z Panem; modlitwa rozpoczyna się tradycyjną drzemką, ale po jakiejś półgodzinie udaje się stanąć przed Jezusem.

Wracacie na kolację, a po niej próbujecie sobie przypomnieć, co jeszcze trzeba zrobić. Może nakarmić dzieci? Nie, na razie nasze dziecko ma tylko 4,9 cm i jest karmione przez żonę, od wewnątrz. (To ma swoje zalety, jak choćby to, że nie trzeba zmywać kolejnych naczyń). Może przygotować katechezę na spotkanie kursu Alfa? Nie, przecież kurs już się zakończył, uroczysta kolacja skończyła się chrześcijańskim przejedzeniem. Może w takim razie trzeba zaplanować wizytę u ginekologa? Nie, przecież nie dalej jak kilka dni temu wydaliśmy na wizytę i USG 120 zł. Może...?

A może już nic- czy to możliwe- nie trzeba dzisiaj? Ostrożnie podchodzisz do fotela, siadasz, i nawet nie włączasz już telewizora czy radioodbironika. Po prostu siadasz, i robisz: „uff...!”. Wszystko, wszystko zostało zrobione. Dokonało się.

 

Pismo powiada, że Jezus siedzi po prawicy Ojca. Tak często mamy, nawet jeżeli nie są one uświadomione, pretensje do Boga, że za mało ingeruje w nasze życie. Wydaje się, jakby zostawiał nas samych. Zamiast wstać i przyjść z pomocą, On siedzi.

Ale czy myślałeś, że On już nic nie musi, bo wszystko zostało zrobione? Dokonało się. Teraz trzeba jeszcze tylko poczekać, aż czas się dopełni, aż objawi się to wszystko, co w Nim i przez Niego już się wykonało (por. J 19,30).

Naprawdę, moje życie jest w rękach Boga. Jeszcze przez jakiś czas trud, łzy, grzech... Ale już niedługo, już wszystko przesądzone, i obojętnie co się dzieje, mogę zachować spokój. Wszystko służy mojej sprawie (por. Rz 8,28). Już jestem prawie z Nim, na wieczność, jeszcze tylko chwila.

Łaska Boża jest pewna. Te skojarzenia, które mamy ze słowem ‘łaska’ wynikają ze zranień w relacjach z ludźmi. Stad znane powiedzenia: „łaski bez” czy „łaska pańska na pstrym koniu jeździ”. Boimy się zależeć od innych, boimy się ich łaski, bo jest kapryśna. I nawet jeżeli ktoś dostępuje czyjejś łaski, drży czy łaskawca się nie rozmyśli, lub czy cena, którą za tę łaskę zaraz każe sobie zapłacić nie będzie za wysoka.

Oczywiście, ja wiem, że łaska może być tylko darmowa. Ale sam odpowiedz sobie, czy kiedy słyszysz, że zależysz od Bożej łaski, nie drżysz ze strachu?

A nie musisz. Nie ma bowiem nic bardziej pewnego niż łaska Boga. Jeżeli On postanowił cię obdarzyć łaską, będzie to rzeczywista i prawdziwa łaska: za darmo, bez twoich zasług.

Takiej łaski mi potrzeba, na takiej łasce mogę się oprzeć i uspokoić swoje serce. Mając bezpieczeństwo w takiej pewnej łasce, która wynika z niezmiennego charakteru i woli Boga, mogę zobaczyć swój grzech, niegodność, bezsilność i nie próbować ukryć tego przed Nim...

Jestem całkowicie zależny od łaski Pana. Wspaniale być zależnym od Jego łaski. Przynosi to wolność. Nic już nie muszę. Uff...

 

Jezus też nic nie musi. Wszystko jest pewne. Już się wykonało. To dlatego nie stoi On, a właśnie siedzi po prawicy Boga. Wstanie jeszcze tylko raz, ale to osobny temat. To będzie dopiero jutro, dziś Jezus wrócił do nieba i usiadł w niebieskim fotelu, a Tato usłyszał z ust Syna wielkie: „uff...!”.

 

PS. Przykłady z początku tekstu to fikcja literacka, choć przecież w sporym procencie oparta na rzeczywistych doświadczeniach autora tekstu.

Teolog, publicysta, autor wielu artykułów oraz dwudziestu książek; ostatnio wydał: Maryja. Dlaczego nie?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka