....Porównaj obraz Rymkiewicza z obrazem Michalkiewicza. Są różne i malo kompatybilne, jeden nie mieści się w drugim. To są dwa różne światy, różne umysły.
Jeden pociąga, drugi zaspokaja ciekawość. Jeden budzi nadzieję, drugi lęki. Jeden jest mądry, drugi inteligentny. W jednym jest pełnia, w drugim czegoś brakuje. W jednym jest wolność absolutna, w drugim spętanie.
To się odbiło na ich uczniach, ten duch. I twierdzę, że to jest duch Lutra, pośrednio poprzez Hegla. Ileż oni się tego naczytali latami, Misesa, prawa, ekonomii niemieckiej, studiowali na komunistycznych uczelniach, przyglądali polityce, kombinowali rozumem jak wybrnąć, nasiąknęli. To cena. Tymczasem Rymkiewicz siedział na zaścianku i czytał romantyków, zatykał uszy, modlił się.
Nie wiem, czy znajdziesz na to odpowiedzi.
[przypomnialo mi sie- Adaś,który tu mieszkał pół roku, ten od Sendeckiego, świr, ale natchniony był półtora miesiaca temu na Jasnej Górze, wieczorem na apelu i kogo widzi przy ołtarzu? dwóch braci Kaczyńskich, skupionych na modlitwie, prywatnie tam byli, przed wyjazdem do Katynia]
I jeszcze.
Na filmie Solidarni 2010 byli tacy chłopcy, którzy roznosili herbatę. Powiedział jeden z nich, że nie rozumie dlaczego ci ludzie tu stoją, ale szanuje to.
Nie rozumie, czyli tak;- ludzie tu przyszli gremialnie w jakieś niezrozumiałej sprawie, jak wyprowadzenie swoich garnków na spacer , stoją po 17 godzin, jakby w tym był najwyższy sens i my szanujemy ten niezrozumiały sens. (Warunek jest jeden, musimy wiedzieć, że to jest absolutnie czyste, że każdy przyszedł tu kompletnie nie w swoim interesie, ale w interesie wspólnoty wokół jakiegoś nieprzydatnego dla nikogo celu.)
Na indonezyjskiej wyspie, ktoś z jakiegoś powodu na górze postawił misę w kolorze indygo;- "Indygo Bowl" i ludzie zaczęli tam składać modły i zaczęły dziać się cuda, wybudowano świątynię tej miski. To jest natura boska, tak w nas pracuje, wygrywa w każdym rodzącym się pokoleniu, dopóki nie zmanipuluje jej błędna ideologia. Idziemy w jednym kierunku jak filmowe zombies, które powstały z cmentarza, idziemy do ciepła, do ludzi, skupić się i wnieść oczy w górę, wspólnie.
My wiemy, że przyszedł Mesjasz, ( do tego stopnia nie było w nim cienia interesu, że pozwolił się skatować, a potem zabić) wiemy więc Kogo czcić i jak, nasza natura jest oświecona wiedzą objawioną.Tym chłopcom od herbaty nic nie włożono do głowy na razie, dlatego mogła się w nich objawić natura Boża. Ich rodzice zajęci byli pewnie zarabianiem pieniędzy i z tych pieniędzy była ta herbata, którą podzielili się chłopcy, może wbrew priorytetom swoich rodziców, albo szkoły.
I teraz spójrz, jak się musiała zdziwić władza. Dotąd myśleli, że w Polsce rozrabia grupa staruszek i bezrobotnych napuszczona przez O. Dyrektora, a tu przyszły miliony pracujących, wykształconych, młodych, z dużych miast, przyjechali z daleka, byli różni, łączyła ich wiara, a najgorsze było to, że przyszli ludzie kultury i mediów. Szok. I teraz każde uderzenie w ten tłum, będzie przyciągało następnych, lawinowo. I widzimy to w sondażach, ale nie tylko. Katastrofa była wyzwalaczem tego, bo były tu trzy potrzebne elementy; prawda ( Bóg za zasłoną), bezinteresowność ( postawa miłosci) i ofiara życia ( Chrystus).
SM musiał zwrócić na to uwagę i myślę, że zastanawia się nad tym. Na razie niewiele mówi, jakby był zakłopotany i nie miał słów.
Bo tak; liberałowie mówią wolnosć, czyli natura ludzka uwolniona od skrępowania, wolna, ale skoro wolna, to po co te wszystkie Misesy i tomy ksiąg o giełdach, kapitale, skoro wolność sama sobie świetnie radzi?- bo to jest wolność do interesów. Mieliśmy tu przykład jak działa natura;- patrzy, tłum się zebrał czemuś, trzeba im zanieść herbatę. Lepsze wyparło gorsze, ale jest jeden warunek- wokół bezinteresowności i w ofierze. Co to oznacza dla idei liberalnej, która ma wolność na pierwszym miejscu i hasła rynkowe? Porażkę. Bo ludzie chcą mieć na pierwszym miejscu to, co głosi Kościół.
I nie obejdzie się bez sojuszu władzy i ołtarza, więc Intronizacja. Co na to SM, wiemy-odkłada na popojutrze, bo nie jest gotowy.
"Z góry przyjmuję, że są we mnie trzy [rodzaje] myśli, a mianowicie jedna myśl moja, tj. powstająca z mojej tylko wolności i woli, dwie zaś inne przychodzą do mnie z zewnątrz, jedną od ducha dobrego, druga od ducha złego."- I. Loyola-ćwiczenia duchowne ................ Aby zarówno dający Ćwiczenia Duchowne, jak i przyjmujący je bardziej pomagali sobie wzajemnie i postępowali [w dobrem], trzeba z góry założyć, że każdy dobry chrześcijanin winien być bardziej skory do ocalenia wypowiedzi bliźniego, niż do jej potępienia. A jeśli nie może jej ocalić, niech spyta go, jak on ją rozumie; a jeśli on rozumie ją źle, niech go poprawi z miłością; a jeśli to nie wystarcza, niech szuka wszelkich środków stosownych do tego, aby on, dobrze ją rozumiejąc, mógł się ocalić.
Nowości od blogera


Komentarze
Pokaż komentarze (2)