-Co dalej jak poznamy prawdę? Nic. Będziemy ją znali. To pozwoli nam podejmować decyzje, albo się uspokoić i przyjąć narazie stan rzeczy jaki jest. I chyba chodzi o to, byśmy jej nie znali właśnie z tego powodu, by wszelka decyzyjność była zawieszona w próżni i byśmy trwali w nieświadomości jak najdłużej.
A jaka jest prawda? Skoro trumny przyjechały zaplombowane i nie wolno ich otwierać,bo zabrania tego rosyjskie prawo, co zapodały nam media i prokuratura i skoro wczoraj Amerykanie wprowadzili się do Mrągowa z atrapami rakiet, a od dawna są tu niemieckie media i międzynarodowe banki i rząd jest temu wszystkiemu podległy, to co to oznacza? Oznacza to, że jesteśmy pod okupacją od dawna, ale nikt nam tego nie powiedział, karmiąc nas w zamian chaosem informacyjnym, który nazywa się demokracją. Czyli rozbiór Polski jest faktem, a demokracja to atrapa.
I stąd działalność w komitecie wyborczym Korwina, albo innych partii jest dziwną egzotyką, lub próbą usadowienia się we władzach okupacyjnych, bo co zrobi Korwin na zastany stan rzeczy? Czy on w ogóle widzi prawdę w całych proporcjach? wątpię, a dlatego wątpię, że widzę, jaka jest skala oszukiwania naszej świadomości przez własne ego.
Jedynie Kaczyńscy jak się wydaje zdawali sobie sprawę bez żadnych złudzeń i być może dlatego grali teczkami i służbami, tyle, że nam tego nie powiedzieli, by nie zdradzać się przed okupantami co zamierzają, a jaki mają plan, pokazali jadąc do Gruzji i Katynia. Trzeba powiedzieć, że wydłubali dziurkę w tamie i stali się trochę groźni, dlatego taka nienawiść do nich, bo nigdy nic nie wiadomo i trzeba dusić w zarodku.
Obydwoje wiemy i rozumiemy to samo, mamy jednak inne podejście do przybierania postaw wobec wniosków.
Ty uważasz, że trzeba uwolnić gospodarkę (nie wiem jak, skoro jesteśmy pod okupacją), a ja uważam, że trzeba dochodzić prawdy, artykułować ją jak najgłośniej, modlić się i zachęcać do tego innych, wyjmować święte sztandary i próbować usunąć naszych zdrajców, bo dopóki są, okupanci moga tu robić swoje po cichu, a tak musieliby głośno.
I czynić inne ekstrawaganckie gesty, w pięknym stylu i w duchu prawdy, by popsuć im imidż i pokazać narodom świata, jak te qrwy są miałkie i jak bardzo kłamią.
Pokonać ich duchem i niezłomnością zasad i wiary. Resztę zrobi Bóg, o ile jest. A jest, tak?
Liberalizm nie ma tej siły i nie da się go wprowadzić w takim kształcie jak sobie to wyobrażacie, bo nikt na to nie pozwoli. Kto więc jest tu większym realistą?
Mnie się wydaje, że brat Zdrówko i św. Roch.


Komentarze
Pokaż komentarze