2010-06-02 21:53
Gdyby chcieć tę krótką wypowiedź najkrócej scharakteryzować, można to zrobić za pomocą jednego słowa;-prawda.
Doktryna liberalna nie zawiera tego słowa. W konstytucji proponowanej przez konserwatywnych neoliberałów to słowo nie występuje, ponieważ pisana jest ona językiem prawniczym, a w tym języku nie wytępują pojęcia "nieostre".
W języku prawniczym niemożliwym jest przyporządkowanie tej wypowiedzi wartości prawda/fałsz. Jeśli prawo zbudowano na wolności, ta wypowiedź dla sądu ma taką samą wartość jak kłamstwo.
Konstytucja neoliberałów dwa razy używa słowa dobro ( w odniesieniu do państwa i narodu), ale nigdzie nie definiuje pojęcia dobra, jest więc doktryną, którą każdy może interpretować według własnego dobra, czyli egoizmu, bo za wartość najwyższą uznaje wolność.
Polityk kłamiąc narodowi, albo działając dla dobra wąskiej grupy uprzywilejowanych osób, może powiedzieć, że czynił to we własnym pojęciu dobra państwa, lub narodu. MOŻE to zrobić i nikt nie udowodni mu winy, bo prawo nie ma narzędzia, nie zdefiniowano , na czym się opiera pojęcie dobra, -że opiera się na prawdzie, a ta nie wynika z prawa naturalnego, którego jest kilkaset definicji, ale na prawdzie objawionej. Czy to tak trudne do wyobrażenia i połączenia w logiczny ciąg?
reod.ovh.org/upr/konstytucja.html
Konstytucja nie może być produktem prawa, ale filozofii, etyki i kultury,
jeśli ma służyć nam wszystkim, również niewykształconym obywatelom, w uznaniu godności każdej osoby ludzkiej.
Konstytucja winna być pisana językiem uniwersalnym i oparta na wartościach zasadniczych.
Ta cywilizacja nie była nigdy pomyślana jako cywilizacja prawnicza i niech tak zostanie.

