398 obserwujących
2903 notki
12288k odsłon
  4171   0

O świecie duchowym, który nie jest pustynią

 Wbrew temu co napisał tu wczoraj jeden z komentatorów, Piotr Zychowicz nie poświęcił Józefowi Retingerowi trzech stron w swojej najnowszej książce „Obłęd 44”. Poświęcił mu zaledwie kilka akapitów, w końcówce rozdziału zatytułowanego „Tajna misja Retingera”. Nie ma w tym rozdziale nic nowego, nic co mogłoby nas zaskoczyć. Ale już sam fakt, że w tak powierzchowny sposób Zychowicz załatwia Retingera jest moim zdaniem znamienny.

Zanim omówię istotne z mojego punktu widzenia fragmenty książki Zychowicza, chciałbym żebyśmy pogadali chwilę o różnych czasopismach i w ogóle o działalności wydawniczej. Jak pamiętamy Józef Retinger wydawał za pieniądze odziedziczone po swoim zmarłym ojcu pismo zatytułowane „Miesięcznik literacki i artystyczny”. Pismo ukazywało się w Krakowie tuż przed I wojną światową. Retinger miał wówczas 23 lata, a drukował takich autorów jak :Andrzej Strug, Maurice Maeterlinck,  Feliks "Manggha" Jasiński, Zofia Wojnarowska, Bolesław Leśmian, Władysław Orkan, Paul Verlaine, Wacław Sieroszewski; Mieczysław Smolarski, Stanisław Pomian, Maria Szpyrkówna i inni.

To jest dość szczególna ekipa, weźmy choćby takiego Smolarskiego, prekursora literatury science fiction na polskim rynku. Ponoć jedną z jego powieści przepisał Huxley i nazwał ją „Nowy, wspaniały świat”. Nawet Pen Club zajmował się tą sprawą, ale Huxley ją zlekceważył i w ogóle nie zwracał uwagi na Smolarskiego. Albo Wacław Sieroszewski, zesłaniec skazany na osiedlenie się na Syberii, a jednocześnie protegowany Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego, odbywający na koszt tegoż towarzystwa podróże na daleki wschód, zasłużony badacz kultury Ajnów. Wreszcie Maria Szpyrkówna, pisarka zainteresowana zagadnieniami parapsychologii, która opublikowała, ponoć jednocześnie z „Ilustrowanym Kurierem Codziennym” tekst przepowiedni z Tęgoborza, pochodzący jakoby z roku 1893. Jak pamiętamy tekst ten ukazał się po raz pierwszy 27 marca 1939, długo po tym jak Maria Szpyrkówna pracowała dla miesięcznika wydawanego przez Retingera. No i Andrzej Strug. Przebieg jego kariery najlepiej po prostu skopiować z wikipedii:

 

W latach 1915–1918 pełnił funkcję referenta politycznego w Polskiej Organizacji Wojskowej[3]. W Polsce niepodległej reprezentował PPS-Lewicę. W 1918 roku wziął udział w tworzeniu Rządu Ludowego i został wiceministrem propagandy. W 1920 został członkiem założycielem Wielkiej Loży Narodowej Polskiej[3]W 1928 zasiadł z listy PPS w senacie, a w 1934 stał na czele Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela[3]. W latach 1924 i 1935 pełnił obowiązki prezesa Związku Zawodowego Literatów Polskich, którego był współzałożycielem.

 

Pismo „Miesięcznik literacki i artystyczny” istniało zaledwie przez rok, ponieważ później Retinger, który ponoć stracił mnóstwo pieniędzy na wydawaniu tego periodyku wyjechał do Londynu na studia ekonomiczne.

Rynek wydawniczy, podobnie jak przyroda nie znosi próżni i miejsce po tak wyśmienitym tytule, musiało zostać przez kogoś zajęte. W latach, przed I wojną światową, wypełnił je miesięcznik „Museion” wydawany przez Ludwika Hieronima Morstina, potem zaś jak to było zapowiedziane w przepowiedni z Tęgoborza, przez świat przetoczyły się kataklizmy. Kiedy zaś wszystko ucichło w miejscach, gdzie wcześniej kwitła kultura, wśród której łanów rozpoznać można było kwiaty tak egzotyczne i piękne jak dwa wymienione periodyki, rozciągała się okrutna pustynia zamieszkała przez dzikich. Dopiero po latach na tych niegościnnych obszarach zaczęły wyrastać pierwsze pędy delikatnych roślin. To taka metafora, gdyby ktoś się jeszcze nie zorientował, chodzi mi w istocie nie o rośliny, ale o wydawnictwa.

I mamy oto początek lat osiemdziesiątych, lat pod wieloma względami przypominających lata wojny, choć nikomu wtedy nie leciały bomby na głowę. I w tych latach właśnie zaczyna w Polsce ukazywać się pismo, które tytułem wprost nawiązuje do starych, dobrych, krakowskich tradycji. Nosi ono tytuł „Pismo literacko-artystyczne”, jest to miesięcznik, a tu macie link do 12 numeru tego miesięcznika, który był sprzedawany nie tak dawno na allergo http://allegro.pl/pismo-literacko-artystyczne-nr-12-z-1984-roku-i3351521024.html

Pierwszym polskim nazwiskiem, które spotykamy studiując spis treści jest nazwisko Jerzego Grundowskiego, to chyba pomyłka i chodzi o znanego swego czasu pisarza nurtu science fiction oraz fantasy Jerzego Grundkowskiego. Tak myślę, choć mogę się oczywiście mylić. Grundkowski otrzymał swego czasu nagrodę pisma „Młody technik” za debiut roku. Nie zdobył jednak takiego uznania i sławy jak Rafał Ziemkiewicz, który również od nagrody „Młodego Technika” zaczynał. Dalej mamy nazwisko Dariusza Tomasz Lebiody, pisarza i krytyka, który w początku lat dziewięćdziesiątych napisał dwie książki, prócz oczywiście innych, jakże ciekawych i licznych, dotyczące papieża Jana Pawła II. Tytuły tych książek to: „Tajemnice życia Karola Wojtyły” i „Tajemnice papieża”. Następny w kolejce jest Mirosław Piotr Jabłoński, autor książek science fiction pochodzący z Krakowa. Potem idzie Rena Marciniak, obecnie właścicielka wydawnictwa „Rea”, która jest jednocześnie redaktor naczelną miesięcznika „4 wymiar”. I tu muszę pochylić głowę i powiedzieć coś ważnego. Ja przez jakiś czas publikowałem w tym miesięczniku i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że jest to najlepiej płacące wydawnictwo periodyczne na rynku polskim. Free lancerom płacą lepiej niż „Rzeczpospolita”, gdzie zastępcą szefa działu zagranicznego był przez długi czas wspomniany tu na początku Piotr Zychowicz. O ile pamiętam w miesięczniku „4 wymiar” bardzo często piszą o przepowiedni z Tęgoborza i o samej Marii Szpyrkównie. Następne polskie nazwisko na tej szczególnej liście płac „Pisma literacko-artystycznego” to znany wszystkim miłośnikom fantastyki Marek Oramus. I jeszcze Marian Dziwisz z Krakowa, którego nazwisko spotykamy w stopce wydawanego od roku 1998 w mieście stołecznym Krakowie, periodyku „Forum Myśli Wolnej”, które nazywane jest w wikipedii kwartalnikiem racjonalistów. Na sam już koniec wymienię Macieja Parowskiego, gwiazdę polskiej fantastyki lat osiemdziesiątych i Tadeusza Zyska. W „Piśmie literacko-artystycznym” Tadeusz Zysk zajmuje się sprawami nader poważnymi, mianowicie ychingiem, który wtedy – w roku 1984 – pisany był jeszcze inaczej, tak oto - YIJING  Cały zaś artykuł Tadeusza Zyska nosi tytuł Yijing – ku głębi psyche. W tym samym numerze znajduje się także artytkuł Carla Gustava Yunga pod tytułem „Zmagania z nieświadomością” przetłumaczony przez Tadeusza Zyska.

Lubię to! Skomentuj62 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale