coryllus coryllus
6103
BLOG

Jak Powstańcy rannego Niemca dobili

coryllus coryllus Kultura Obserwuj notkę 13

 Jeśli chodzi o nowy film o Powstaniu Warszawskim to mogę rzec tyle, że jest dobry. Dialogi nie są za bardzo drewniane, nie sposób odróżnić tego co jest dokręcane od tego co jest autentyczne, przynajmniej ja nie potrafię tej sztuki dokonać. No i podkład dźwiękowy jest zupełnie wstrząsający. To co ci ludzie mówią kiedy patrzą na gruzy i na grupy szturmowe szykujące się do natarcia jest niesamowite. A mówią rzeczy bardzo zwyczajne i przez to przejmujące, nieraz bełkocą po prostu. Jakiś przerażony staruszek siedzi w oknie i powtarza: w życiu, w życiu, w życiu....

Większość tych scen widzieliśmy już wcześniej w wersji czarno-białej bez dźwięku. No ale nie wszystkie widzieliśmy i przez to właśnie, oraz przez bardzo dobry montaż mam teraz pewien kłopot. Jest w tym filmie scena kiedy oddział powstańczy staje nad czymś co wygląda jak zbiornik przeciwpożarowy, taki wybetonowany basen po prostu. Wszyscy są brudni i rozbierają się z zamiarem dokładnego wymycia ciał. No i ściągają gacie. Moje wątpliwości dotyczą autentyzmu tego zdjęcia. Jeśli ono było w zbiorach archiwalnych może nie trzeba było czekać aż tak długo z pokazaniem paru gołych facetów? Jeśli zaś scena została zaaranżowana to w jakim, przepraszam, celu? Żeby uzyskać pozytywną recenzję od posłanki Grodzkiej i posła Biedronia? Stawiam raczej na autentyzm, nie sądzę, by ktoś wymyślił takie okoliczności dzisiaj, że basen z wodą i ci żołnierze rzucający karabiny i ściągający ubrania. Co innego scena w kościele św. Krzyża. Kiedy kamerzyści proszą żołnierzy o upozorowanie ataku od strony ołtarza w kierunku kruchty i to filmują. Polscy filmowcy i scenarzyści kochają tani symbolizm i nigdy sobie nie odmawiają takich scen. Trochę szkoda, że w filmie nie wykorzystano filmów niemieckich. Obraz byłby pełniejszy. No, ale mamy tam Niemców i to całkiem spore ilości. Mamy tych co się poddali w budynku PASTY, widzieliśmy ich wielokrotnie, mamy negocjacje na środku Alei Jerozolimskich, kiedy nasz oficer gada z niemieckim o warunkach tego zawieszenia i zbieraniu rannych. Mamy jeńców, których nasi strzygą i przebierają w zadziwiająco solidne drelichy robocze ze swastyką wymalowaną na plecach. Mamy jakiegoś Niemca dyskutującego z Powstańcami no i tych dwóch wyciągniętych z gruzów. Jeden jest ewidentnie nieżywy, a drugi oddycha ciężko w agonii. Raczej na pewno umrze, brzuch mu się porusza w szybkim tempie, oddech ma świszczący, no i w ogóle nie wygląda najlepiej. I my na niego patrzymy i nagle pada strzał. Potem jest cięcie, a po cięciu on znów przez chwilę oddycha, no i pada następny strzał, a potem kolejne cięcie i pokazują już coś innego. Ja tego zdjęcia wcześniej nie widziałem i chciałbym zapytać z tego miejsca realizatorów, który z powstańczych reporterów kręcił dobijanie rannych Niemców? Bo można to ustalić, prawda? To jest moim zdaniem dość istotne. Chciałbym też zapytać czy takich zdjęć jest więcej, a jeśli tak to dlaczego nie były do tej pory pokazywane? Jeśli zaś zdjęcie to jest tylko w połowie autentyczne, to znaczy Niemiec jest prawdziwy a wystrzały nie, ciekawi mnie jaki sens ma wprowadzanie tak kłamliwej sceny do tego nie najgorszego przecież filmu?

Oczywiście, mamy tam też sceny, kiedy sanitariuszki pomagają rannym niemieckim żołnierzom, kiedy się nimi opiekują i starają się ulżyć im w cierpieniu. Mamy zdjęcia tego zrozpaczonego rannego chłopaka bez bluzy mundurowej, owiniętego byle jak bandażem w pasie, który wychodzi z całkowicie obłąkaną twarzą z podziemi PASTY. Wszystko to jest, ale mnie ciekawi czy zdjęcie, na którym widać jak dostrzeliwuje się rannego jest prawdziwe, a jeśli tak to w jakim procencie jest prawdziwe, a w jakim nie?

Nie wiem dokładnie skąd pochodzą materiały archiwalne pokazane w tym filmie, ale podejrzewam, że ze Śródmieścia. To się jakoś tak samo nasuwa i możemy tylko żałować, że nigdy nie zobaczymy zdjęć archiwalnych ze Starówki, z Czerniakowa i z Powiśla. Możemy żałować, ale mamy też wielką szansę, po tylu latach, po 25 latach wolnej Polski, można w końcu kręcić filmy o Powstaniu Warszawskim. Myślę, że teraz co roku powinien powstać jeden taki film. Myślicie, że jest szansa? I tak przez 10 lat. Ja mam jedno oczekiwanie wobec tych przyszłych filmów. Chciałbym, żeby znalazła się tam scena, jak po ewakuacji Starówki Niemcy gromadzą rannych na Placu Zamkowym, a potem palą ich miotaczami ognia. To jest oczywiście znacznie trudniejsze do zrobienia niż spot wyborczy, nawet tak profesjonalny jak ten co reklamuje profesora Karskiego, ale sądzę, że da się to zrobić.

Gdyby zdarzył się cud i ja miałbym nagle budżet potrzebny na nakręcenie takiego filmu nie pokazywałbym ani miłości w Powstaniu, ani małych dzieci, ani nawet zgwałconych kobiet. Ja bym ten film zrobił w ten sposób, że głównym jego bohaterem byłby Oskar Dirlewanger. Mamy oto człowieka czynu, który dąży do sukcesu i w końcu go osiąga, a jego ukoronowaniem jest Powstanie Warszawskie. Pokazanie relacji pomiędzy oficerami niemieckimi wydaje mi się bowiem najistotniejszą sprawą w całej historii Powstania. Jak ci wszyscy ludzie oszukiwali się nawzajem i jak zabiegali o to, by przeżyć. Uważam, że byłby to porządny kawał studiów psychologicznych. No, ale nie będzie, bo jak się zapewne domyślacie, pokażą nam ten jeden film zmontowany z kawałków, potem ten drugi fabularny i buda się zamknie na następne 20 lat, ewentualnie zaczną puszczać jakieś grymasy o dobrych Niemcach i ich miłości do sanitariuszek, które dostały się do niewoli.

Albo inaczej, bo niekoniecznie trzeba epatować brutalnością, mam inny pomysł na film o powstaniu, lepszy pomysł, w stylu Zanussiego zupełnie. Gdybym miał ten budżet nakręciłbym film o Michale Cichym i jego powolnym staczaniu się na dno, od momentu kiedy napisał tekst jak to Powstańcy mordowali Żydów. O tym, jak młody dobrze zapowiadający się dziennikarz, szef działu kultury największego dziennika Europy Środkowej idzie na dno, bo nie zrozumiał o co się w życiu gra. To by dopiero był obraz....Kolejki przed kinami byłby większe niż swego czasu na „Wejście smoka”. Niech się jednak nie martwią ci, którzy nie życzą sobie takich filmów. Nie będę miał na to pieniędzy, nie ma obaw.

Film wyprodukowany przez Jana Ołdakowskiego polecam jednak wszystkim, ja byłem na tym z moim synem, nie nudził się. Warto. Może się bowiem zdarzyć, że to już ostatni raz i lepiej nie będzie.

 

Zapraszam wszystkich na stronęwww.coryllus.pl, gdzie sprzedajemy książki Toyaha i I tom Baśni jak niedźwiedź, w cenach bardzo przystępnych. Mamy także trzy zeszyty komiksowe o przygodach Jana Hardego – żołnierza wyklętego. Jeśli ktoś nie lubi kupować przez Internet może zajrzeć do księgarni Tarabuk przy Browarnej 6 w Warszawie, do księgarni „Przy Agorze', która mieści się przy ulicy o tej samej nazwie pod numerem 11a, do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy, a także do księgarni „Latarnik” przy ulicy Łódzkiej w Częstochowie.

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Kultura