coryllus coryllus
2508
BLOG

Ci "Ludzie Boga" jacyś dziwni jednak

coryllus coryllus Kultura Obserwuj notkę 10

 Siedzieliśmy wczoraj na naszym stoisku i nawet nieźle nam szło. I nagle pojawili się nasi sąsiedzi, ludzie z wydawnictwa o nazwie „Ludzie Boga”. Najpierw zaczęli wykładać na ladę filmy o świętych, stare włoskie filmy o Janie Bosko i innych ważnych dla Kościoła postaciach. Potem przenieśli je z lady na półki umieszczone na pionowej ścianie stoiska, a na ladzie położyli inne filmy. Trochę się zdziwiłem kiedy je zobaczyłem. Była tam „Angelika wśród piratów”, „Angelika i sułtan” i inne przygody Angeliki. Nie wiem czy ją pamiętacie, ale ja słabo. Matka mi zabraniała oglądać, bo pani, która grała Angelikę pokazywała biust. Koledzy z przedszkola za to oglądali i potem wszystko, to znaczy ile tam z tego filmu zrozumieli, opowiadali. Kiedy już „Ludzie Boga” uporali się z Angeliką, zaczęli układać na ladzie filmy z Jeanem Marais. On w swoich filmach się nie rozbierał, no chyba, że do koszuli, ale też niewiele miał wspólnego z Kościołem. Nie wiem, czy te obrazy się sprzedają i jaki obrót robią, ale chyba jakiś robią, bo inaczej ludzie ci nie wykupiliby stoiska na targach. Dziś się przyjrzę jak im idzie.

Wczoraj, jak to zwykle w czwartek, było dosyć luźno. Nie mogłem narzekać, ale tłumów nie było i ludzie raczej się snuli po targach niż je eksploatowali. Na koronie stadionu gdzie stałem w zeszłym roku była nieznośna duchota, u nas, przy wejściu na płytę miły chłodek. Mamy niedaleko główne wejście, ale siedzimy trochę mimo i przez to nie wieje na nas mocno.

Na koronie, takie miałem wrażenie, było jeszcze mniej odwiedzających niż u nas. To znaczy byli ludzie, ale wyglądało to tak, jakby przyszły w ten czwartek rodziny wystawców i nikt więcej.

Ze stadionem kłopot jest taki, że to jest gigantyczna budowla, do której trzeba dojść po schodach. Nie każdy ma siłę iść w ten upał, ja wczoraj sam nieźle się zmęczyłem, zanim pokonałem wszystkie schody. Od dworca niby nie jest daleko, ale tak naprawdę będzie chyba z kilometr plus te schody.

Byłem też wczoraj w kantynie, jedzenie jest smaczne, można nawet powiedzieć, że lekko wykwintne, bo wczoraj podawali suma w sosie porowym, ale drogie. Najważniejsze, że jest to już inna firma, która ma inne tacki. Nie wiem czy pamiętacie, ale te w zeszłym roku miały powierzchnie karbowaną w tak dziwny sposób, że kiedy postawiło się na niej naczynia i zrobiło krok do przodu talerze natychmiast nabierały nieziemskiego przyspieszenia i wylatywały z tej racy jak z armaty. Ja pewnego dnia miałem taką przygodę, że ruszyłem się zbyt gwałtownie i cały mój obiad znalazł się na kasjerze. Do katastrof dochodziło właściwie bez przerwy, cały czas ktoś sprzątał potłuczone naczynia z podłogi. W tym roku tego nie ma. Zapraszam więc wszystkich na targi i na stronę www.coryllus.pl Przypominam że książki pod tytułem „Dobrzy księża” zostało już bardzo niewiele, dodruku nie będzie. Kończy się nakład drugiego numeru „Szkoły nawigatorów”, a książka Kazimierza Brauna o braciach Adamowiczach dostępna jest już w ilości mniejszej niż sto egzemplarzy. Sporo się sprzedało.  

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Kultura