coryllus coryllus
2775
BLOG

Czy minister Morawiecki wprowadzi monopol zapałczany?

coryllus coryllus Polityka Obserwuj notkę 76

Wygląda na to, że rozchorowałem się na dobre. Nie mam siły pisać. Zostawiam Wam więc fragment tekstu z najnowszej Szkoły nawigatorów. Napisała go Ewa Rembikowska i jest to jeden z lepszych materiałów w tym numerze. Mnie się spodobał także dlatego, że nasz nowy minister od szczęścia, zdrowia i pomyślności, Mateusz Morawiecki, publicznie deklaruje, że wprowadzi nam dziś różne przedwojenne luksusy, takie jak pociąg lux torpeda. Ciekaw jestem czy na tym poprzestanie, czy może pójdzie dalej i zatrzyma się dopiero przy monopolu zapałczanym. Oby nie, oby premier Beata Szydło powstrzymała go we właściwym momencie. Ja – nie wiem jak Wy – nie tęsknię też za Lux torpedą. Wystarczy już to pendolino.

Idę chorować. Całość tekstu w najnowszej Szkole nawigatorów.

 

 

 

Właściwy człowiek

 

Patyczek, główka, draska. Jednym słowem zapałka. I któż by mógł przypuszczać, że tak banalne urządzenie do krzesania ognia stanie się w Polsce międzywojennej przedmiotem niezliczonych sporów polityków oraz artykułów w prasie codziennej i fachowej. Od zapałki zależeć będzie stabilizacja walutowa, budżetowa, polityczna. Ulicznicy będą o niej układać rymowanki i dowcipy, a niejeden wisus za zbliżenie się do pudełka zapałek w rodzinnej kuchni dostanie ścierką po głowie.

Przed pierwszą wojną na terenach Królestwa Kongresowego egzystowało 6 fabryk zapałek pokrywających 30% zapotrzebowania. Do roku 1922 powstało 16 fabryk, których produkcja znacznie przekroczyła zapotrzebowanie rynku wewnętrznego. Słaba waluta pozwalała na opłacalny eksport do Anglii, Francji i Holandii. W roku następnym wybudowano jeszcze 3 zakłady. Wyprodukowano 170 693 skrzynie po 5000 pudełek, w każdym pudełku 60 zapałek. Wywieziono za granicę 21226 skrzyń, zaś Monopol Rumuński zamówił 15 tysięcy skrzyń z dostawą na rok 1924.

Wraz ze stabilizacją waluty, czyli wprowadzeniem złotego polskiego eldorado się skończyło. Polska oferta okazała się za droga podczas licytacji dostaw zapałek dla Rumunii i Turcji. Ale nie to było największym niebezpieczeństwem. Ono przyszło ze Szwecji, gdzie pomimo konieczności importu surowców tutejsi inżynierowie postawili przemysł zapałczany na bardzo wysokim poziomie technologicznym. Natomiast w organizacyjne i finansowe karby ujął produkcję i sprzedaż zapałek Ivar Kreuger, gdy z jego inicjatywy powstała w roku 1917 „Svenska Tändsticks Aktiebolaget” (Szwedzka Akcyjna Spółka Zapałczana). Ivar Kreuger miał wówczas 37 lat i w swej megalomanii postanowił zmierzyć się z potęgą bankierów amerykańskich. Firma jego rozpoczęła działalność z kapitałem akcyjnym wynoszącym 45 milionów koron szwedzkich, niebawem dołączyło do niej kilka fabryk zagranicznych. Eksport ruszył z kopyta. Tej ofensywie Kreugera tamę położyły cła ochronne kolejno wprowadzane przez poszczególne państwa. Popyt na szwedzkie zapałki drastycznie zmalał, koncern zaczął się chwiać. Wydawało się, że jedynym sposobem ekspansji będzie wykup zakładów w poszczególnych krajach. Kreuger wymyślił jeszcze trzecią metodę. Pożyczka dla rządów w zamian za oddanie monopolu zapałczanego w jego dzierżawę. Jeśli chciał zostać bankierem, musiał mieć stały dostęp do pieniędzy. Szwedzkie kapitały były na to zbyt mikre. W roku 1919 założył pierwsze szwedzko-amerykańskie towarzystwo, w 1922 r. przyciągnął do współpracy kapitały angielskie związane z bankiem „Higginson & Co”, a w 1923 r. utworzył w Stanach Zjednoczonych „International Match Corporation”. Ze strony amerykańskiej do IMC weszły takie tuzy finansowe jak Rockefeller, „International City Co.”, „Guarantee Trust Co.”, „Bank Lee Higginson”, „Bank Dillon, Read & Co”, firmy Clark Dodge, Brown Brothers.

W tym samym roku pojawił się w Polsce, by rozeznać się w sytuacji. Polskę potraktował jako przyczółek do dalszej ekspansji. Umowa z rządem polskim na dzierżawę monopolu zapałczanego miała stanowić dla niego lewar w jego dalszej ekspansji kapitałowej. Wybrał Polskę, bo było w niej wszystko to, czego potrzebował. Rosła tu osika – drzewo idealne na zapałki, były komponenty chemiczne, tania siła robocza, brak kapitałów na rozwój produkcji, inflacja, chwiejne rządy, kłócący się posłowie oraz urzędnicy chętnie nadstawiający fartuszka.

Dzięki całej armii dobrze opłacanych informatorów doskonale orientował się, że w styczniu 1925 wygaśnie nałożona na Niemcy w traktacie wersalskim klauzula najwyższego uprzywilejowania wobec towarów z państw Ententy, w tym z Polski, no i Polska może wpaść w kłopoty. Wiedział, że Polska choć odzyskała państwowość jest krajem niesuwerennym walutowo. Ponieważ nie miała własnych rezerw złota, nie miała zdolności emisyjnej. Zabezpieczeniem emisji były dolary, które rząd pożyczał od USA na 7% w skali roku. Nieustająco szukał więc pieniędzy na spłatę odsetek dla bankierów.

Aby bardziej skomplikować sprawę, nie były to jedyne zobowiązania. Polska została również obarczona długami międzysojuszniczymi, zaciągniętymi w latach 1914-1919 wobec USA i Wielkiej Brytanii odpowiednio w wysokości 31 978 000 funtów szterlingów i 4 489 000 funtów szterlingów.

Mając taką wiedzę przystąpił Kreuger niczym pająk do tkania sieci, w którą w stosownym momencie wpadnie ofiara.

Kreuger początkowo wykupił 45% akcji największej polskiej fabryki zapałek o zdolności produkcyjnej 46 000 skrzyń rocznie, czyli Towarzystwa Akcyjnego dla Wyrobu Zapałek „Silesia” w Czechowicach i przystąpił do ataku. Wprowadził ceny dumpingowe i jednocześnie złożył propozycję wybranym właścicielom odkupu i akcji. On miał kapitał nieograniczony, oni stanęli pod ścianą. Wkrótce w rękach Szweda znalazło się 45% akcji spółki z o.o. „Watra” w Stryju oraz Zakład Przemysłu Zapałczanego „Płomyk” w Warszawie. W II połowie 1924 r. zakredytował Zjednoczone Polskie Fabryki Zapałek („Błonie”, „Mszczonów” i „Bracia Stabrowscy”). W Towarzystwie Akcyjnym „Iskra” wykupił urządzenia maszynowe. W sumie przejął 72% zdolności produkcyjnej polskich zakładów.

Byłych właścicieli zatrudnił jako zarządców w ich byłych zakładach z bardzo dobrymi wynagrodzeniami, jednocześnie nawiązywał kontakty w sferach urzędniczych i wśród posłów.

Rozmowy trwały przez cały rok 1924. Ze strony polskiej największymi optantami na rzecz ustanowienia monopolu państwowego na produkcję zapałek, a następnie wydzierżawienia go spółce szwedzkiej byli: premier Władysław Grabski, dyrektor departamentu Akcyz i Monopoli w Ministerstwie Skarbu Marian Głowacki oraz jeden z dyrektorów przejętej przez Kreugera fabryki Henryk Rewkiewicz, którzy jak taran łamali argumenty przeciwników ustanowienia monopolu.

8 lipca 1925 roku Sejm przyjął w trzecim czytaniu ustawę o monopolu zapałczanym, pomimo że ustawa była procedowana niezgodnie z obowiązującymi ówcześnie zasadami. Przeważyły argumenty premiera Grabskiego, iż 6 mln dolarów pożyczki w zamian za ustanowienie monopolu pójdzie na pomoc dla powodzian oraz górników z zamykanych kopalń, w związku z załamaniem się eksportu do Niemiec po rozpoczęciu przez kraj ten wojny celnej oraz na import zboża spowodowany klęską nieurodzaju.

Dziwnym trafem 1 maja 1925 roku, czyli na chwilę przed sformalizowaniem prawnym monopolu, weszła w życie nowa taryfa kolejowa, w której wprowadzono specjalne ulgi dla przewozu drzewa osikowego do fabryk zapałek. Kreuger był jednak dzieckiem szczęścia. Transakcja, którą przeprowadził z władzami Polski w pełni potwierdziła jego filozofię życiową, iż kapitał ludzkiej głupoty jest nieograniczony, zaś drobne podarki cementują przyjaźń.

W kilka lat później, już po samobójczej śmierci Kreugera, w tajnym notesie szwedzcy śledczy znaleźli dwa polskie nazwiska osób, które szczególnie się zasłużyły przy przeforsowaniu ustawy monopolowej, za co otrzymały porękawiczne w wysokości 2 milionów dolarów. Ale być może były to tylko plotki niemieckiej prasy. W każdym razie władze polskie wykazały daleko idącą powściągliwość w tej sprawie i nie nawiązały kontaktu z władzami szwedzkimi. Główny negocjator ze strony polskiej, czyli doktor Marian Głowacki opuścił ten padół łez w dniu 27 września 1925 roku w wieku zaledwie 44 lat, zabierając wszelkie tajemnice ze sobą do grobu.

Natomiast Henryk Rewkiewicz rok później już jako jeden z dyrektorów „Spółki Akcyjnej dla Eksploatacji Państwowego Monopolu Zapałczanego w Polsce” napisał z rozbrajającą szczerością tak: „Nie należy się łudzić: zagraniczny kapitał przychodzi do nas, aby zarobić, my zaś go potrzebujemy, gdyż go nam brak. Należałoby raczej życzyć Spółce, aby interesy jej w Polsce były jak najlepsze i aby mogła, nie naruszając interesów konsumenta, wygospodarować obie, a przez to również Skarbowi Polskiemu, jak największy zysk.” (Henryk Rewiewicz: „Obecne położenie w przemyśle zapałczanym” [w:] Przegląd Gospodarczy, nr 16/1926, s.792)

Dla Kreugera uzyskanie wyłącznej koncesji na produkcję i sprzedaż zapałek w Polsce było tak ogromnym sukcesem, że odtrąbił zwycięstwo, wygłaszając w dniu 28 kwietnia 1926 roku oświadczenie radiowe do akcjonariuszy amerykańskich, których zachęcał do zakupu akcji jego firmy, w założonej w roku 1924 pod nazwą „Swedish-American Investment Corporation”, której celem miało być pośredniczenie przy sprowadzaniu kapitałów amerykańskich do Europy. Firma ta za kapitały pozyskane na giełdzie amerykańskiej tworzyła następnie banki w krajach, w których Kreuger zdobył prawo dzierżawy monopolu.

Ustawa z dnia 15 lipca 1925 roku o monopolu zapałczanym przewidywała następujące zasadnicze warunki:

1. Czas dzierżawy trwa dwadzieścia lat.

2. Umowa zobowiązywała Spółkę do pokrycia całkowitego zapotrzebowania zapałek ludności Rzeczypospolitej oraz wyeksportowania w pierwszym roku po objęciu monopolu najmniej 15 tysięcy skrzyń po 5000 pudełek, w następnych zaś latach 33% krajowego zapotrzebowania rocznego.

3. Spółka zobowiązana była złożyć do dyspozycji ministra skarbu dolarów 5 500 000 z przeznaczeniem na wykup istniejących fabryk zapałek, wszelkich zapasów, surowców, półfabrykatów, maszyn, narzędzi i urządzeń do wyrobu zapałek oraz na inne cele inwestycyjne, jako też na wypłatę przewidzianego odszkodowania dla pracowników.

4. Spółka miała udzielić Skarbowi Państwa pożyczki na lat dwadzieścia w wysokości dol. 6.000.000 w formie zakupu 7% biletów skarbowych al pari, czyli zgodnie z ich wartością nominalną.

5. Od inwestowanego kapitału Spółka miała zatrzymywać 12% czystego zysku, z ewentualnej nadwyżki zysku ponad 12% połowa należała do Skarbu Państwa.

  1. Czynsz dzierżawny miał wynieść 5 milionów złotych w złocie rocznie; w razie zwiększenia się konsumpcji wewnętrznej czynsz ten proporcjonalnie wzrastał.

 

 

Przypominam wszystkim zainteresowanym zyskami wydawcom, że w dniach 4-5 czerwca odbywać się będą w Bytomskim Centrum Kultury targi książki, dla których pretekstem jest 1050 chrztu Polski. Uczestnicy nie płacą za stoisko, zgłaszać zaś swój udział w imprezie mogą pod adresem info@rozetta.pl


 

Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze.


 

coryllus
O mnie coryllus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (76)

Inne tematy w dziale Polityka