398 obserwujących
2903 notki
12289k odsłon
  3205   0

Dyrdymały o husarii

Co jakiś czas pojawia się na blogu ktoś, kto z dziwnym błyskiem w oku (ciekawe skąd ja wiem, że z błyskiem?) namawia mnie do słuchania niejakiego Bartosiaka. Była już nawet awantura o tego Bartosiaka, bo ja uporczywie odmawiam wysłuchania nawet minuty z jego nagrań i uroczyście oświadczam, że nigdy nie podejmę tego trudu. Tych zaś, którzy będą mnie do tego skłaniać usunę z bloga od razu, bez wyjaśnień i wstępów i nie wpuszczę ich z powrotem nigdy więcej. Im bardziej się ten Bartosiak rozkręca tym jest gorzej. Pan ten należy do licznej grupy mitomanów, poważnie ograniczonych, którzy deklarują chęć poprawy polskiego PR na arenie międzynarodowej i proponują różne sposoby na ten sukces. Generalnie sprowadza się to do pokazywania husarii, państwa bez stosów, zdobycia Moskwy i wielonarodowej Rzeczpospolitej. To wszystko ma się znaleźć w filmach, po obejrzeniu których świat padnie na kolana i zadziwi się tą niezwykłą polską historią.

Ktoś powie – a gdzie tam – Bartosiak tylko tak gada, żeby znaleźć sobie nowych słuchaczy, nowych frajerów, którym będzie mydlił oczy tą husarią, na którą oni będą czekali do końca życia, a potem tym wirusem będą zarażać innych. - Bo jak panie już ten film o husarii zrobimy, to dopiero się zacznie. Okay, mógłby zostawić Bartosiaka w spokoju i go zlekceważyć. No, ale nie mogę, bo jest on lansowany przez tak zwane poważne gazety, mam tu na myśli Rzeczpospolitą, zupełnie jak swego czasu Supłatowicz w Teleranku. Jest jeszcze gorszy niż Tomasz Rożek w tej nowej Sondzie, bo tamten przynajmniej nie gada o polityce. Bartosiak zaś gada, a w dodatku o polityce światowej, tak jakby miał o tym jakieś pojęcie. Jeśli zaś coś płynie głównym nurtem to trzeba na to zwrócić uwagę chcąc nie chcąc, nawet jeśli są to tylko pomysły Bartosiaka.

Tutaj macie kuriozalny absolutnie artykuł, w którym doktor Bartosiak proponuje, żebyśmy utworzyli sieć instytutów, na wzór British Council promujących polską kulturę. http://www.rp.pl/Plus-Minus/303189998-Wizerunek-Polski-Robota-dla-Spielberga.html#ap-1

Proponuję, żeby Bartosiak porozmawiał z jakimś polskim dyplomatą, z jakimś pracownikiem konsulatu gdzieś w Madrycie czy Dublinie, może to przywróci go do przytomności. Niech on się zaciekawi czym żyją ci ludzie i jakie oni mają funkcję do spełnienia, a potem pomyśli o tej sieci instytutów. Na razie bowiem najważniejsza jest dla niego nazwa, żeby to się nazywało „Instytut Lema”, bo nikt na świecie nie wie kim był Mickiewicz. Jasne, a o Lemie wiedzą wszyscy i każdy ma pod poduszką „Bajki robotów”.

Dalej do tej rozmowy włącza się niejaki Twarowski, facet o fikcyjnym nazwisku, który na czyjeś zlecenie wyprodukował całkowicie fałszywą i szkodliwą książkę o rzekomym, polskim imperium. I to jest coś absolutnie niezwykłego. Wystarczy napisać takiego gniota i tournée po mediach gotowe, bo tak, bo przecież musimy chwalić się naszymi sukcesami, naszą tolerancją, imperializmem i wielkością. Patrzę na to i wiem, że przed nami jest katastrofa, absolutna totalna katastrofa, po której mało co ocaleje. Ta banda durniów mi to mówi swoją postawą, aspiracjami, kłamstwami i bezczelnością. Im się zdaje, że idą do jakiegoś sukcesu, a idą wprost nad przepaść i jeszcze nas ciągną. Precz z tym śmieciem.

No, ale co ja mogę. Nic. Po pierwsze zaraz ktoś wyjdzie i powie mi, że ja im zazdroszczę sławy. Jakiej kurna sławy? Ten bełkot to sława? A ktoś inny powie, że w ten sposób można trafić do młodzieży. I takiego to mam już szczerą ochotę kopnąć w tyłek. A jeszcze kolejny rzeknie, że lepiej żeby takie książki były, niż żadne. To jest nie do zwalczenia. I nie mamy zamiaru tego zwalczać tutaj, będziemy po prostu, jak do tej pory robić swoje.

Najlepsze jest to w jaki sposób Bartosiak kończy swoje wywody. Otóż mówi on, żebyśmy sobie odpuścili ten holocaust i Żydów, albowiem na tym polu nie wygramy. Czyli, że już jest postanowione kto mordował tych Żydów w czasie wojny i nic tego nie zmieni. Lepiej więc się z tym pogodzić i zatrudnić Spielberga do promocji wielonarodowej Rzeczpospolitej.

I cóż tu rzec, chyba tylko tyle, że Bartosiak to spryciarz i przygłup w jednym kawałku. Wypuszcza te swoje balony próbne i czeka gdzie się który zaczepi i co z tego wyniknie.

Tak jak tu wczoraj napisał mistrz pługa, gadanie o tym, że jakikolwiek reżyser będzie robił jakiś film o historii Polski to głupstwa obliczone w najlepszym razie na osobistą promocję lansującego je pana.

Zaraz mnie, jak zwykle zresztą, ktoś zapyta – panie, a co robić w takim razie. Jak to co? Dzwonić do Spielberga i składać mu ofertę, toż Bartosiak tak radzi, nie słyszeliście ludziska? Na co czekać...już to trzeba zrobić. Toż ten Spielberg ma 69 lat i może odwalić kitę lada moment. Wszyscy w tego Bartosiaka wierzą, nie rozumiem więc dlaczego on jeszcze nie podjął tych wysiłków, o których tyle opowiada, dlaczego nie napisał projektu dla ministerstwa, czy PISF, czy czego tam...na co czeka? I na co czeka cała reszta, która tych jego nagrań słucha jak świnia grzmotu.

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale