7 obserwujących
59 notek
31k odsłon
  368   0

Rehabilitacja pocovidowa w Głuchołazach. Czy to tylko ściema?

zdjęcie własne
zdjęcie własne

72 dni. Tyle spędziłam w centrum chorób płuc i gruźlicy. O tym jak tam trafiłam i jak wyglądał pobyt, pisałam w poprzednich postach (jak trafiłam do szpitala,  koronawirus a gruźlica, rozważania gruźlikauwięzieni przez koronawirusa)

Rozpoznanie przy wypisie to: przebyte zakażenie wirusem SARS-COV-2, gruźlica płuc niepotwierdzona bakteriologicznie z prawostronnym odczynem opłucnowym. Hepatopatia polekowa.
Uparli się na tę gruźlicę.
Gdy tylko wyszłam ze szpitala zaczęłam szukać pulmunologa, który zmieni diagnozę.  Nie chcę być mądrzejsza od lekarzy, ale ten brak prątków i charakterystyczne powikłania po koronie nie dawały mi spokoju. Chciałam albo twardego potwierdzenia albo zrzucenia ze mnie gruźliczego piętna  w postaci zakończenia leczenia i uwolnienia mnie od tych wyjaławiających antybiotyków, które muszę brać jeszcze 6 miesięcy.
Znajomy polecił mi lekarza, który miał również całkiem niezłe opinie w sieci.   Przy pierwszej wizycie stwierdził, że on takiej diagnozy by nie postawił, bo koronawirus jak najbardziej zostawia takie zniszczenia, ale przez to że jest jak jest (tzn. zostałam już zgłoszona przez szpital do sanepidu jako gruźlik) musimy kontynuować leczenie. Obiecał jednak, że zostanie skrócone, żeby nie niszczyć lekami organizmu.

Jest chyba jednak coś takiego jak zmowa lekarska, bo przy drugiej wizycie zmienił front i bardzo stanowczym, a wręcz krzykliwym tonem poinformował, że to jest choroba zakaźna, która wymaga długotrwałego leczenia i  nawet jak nie znaleziono prątków to one na pewno gdzieś są i trzeba je wszystkie wybić. Wydłużył mi leczenie, każąc łykać nie dwa a trzy antybiotyki.

Czy to jest normalne???

Właśnie dlatego postanowiłam przyjechać do Głuchołazów na rehabilitację pocovidową. Przede wszystkim mając nadzieję, że uda mi się skonsultować tu mój przypadek ze specjalistami od koronawirusa. 

Oglądając reportaże w tv o tym ośrodku ma się wrażenie, że na całym świecie czas się zatrzymał, a tylko w Głuchołazach ludzie zaczynają żyć, ćwiczą radośnie, cieszą się że mogą spacerować po balkonie w jedną i w drugą stronę. Wszystkie troski zostały na  świecie z koronawirusem, bo  w Głuchołazach jesteśmy wolni, jesteśmy ozdrowieńcami, nic już nam nie grozi. Radośnie integrujemy się wieczorem przed tv po całym dniu intentsywnych ćwiczeń. Rowery, spacery, masaże, wirtualna rzeczywistość. Najnowocześniejsze sprzęty. Jedyny taki ośrodek w Europie. A jak jest w rzeczywistości? Napiszę już niedługo ;)

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości