Na ekonomii się nie znam, to fakt, ale z logiki na studiach miałem bardzo dobry w pierwszym podejściu, więc ośmielam się głośno myśleć: Rząd zadecydował o wypłacie dywidendy z zysku PKO B.P., co ma ratować budżet. Z drugiej strony ci sami ludzie, ta sama formacja ideowa od dawien dawna powtarza nam, że wszystko powinno być sprywatyzowane, prywatne a także, że jak coś nie działa albo działa źle, to tylko dlatego, że nie jest prywatne.
Gdyby więc idąc tą drogą poprzednicy Platformy Obywatelskiej w ławach rządowych zadecydowali o sprywatyzowaniu PKO B.P., czy teraz rząd Donalda Tuska miałby z czego ratować budźet? Czy może dywidenda, gdyby taka została wypłacona, poszłaby w całości do kieszeni prywatnego właściciela? I rząd Donalda Tuska musiałby szukać innych sposobów na łatanie braków?
Patrząc w drugą stronę - gdyby TP S.A. była własnością państwa polskiego a nie francuskiego, czy łatanie budżetu przez rząd nie byłoby jeszcze łatwiejsze? A elektrownie, elektrociepłownie, dystrybucja prądu?
Czy to nie jest tak, że obecny kryzys weryfikuje nieco założenia ideologiczne sprzed lat? Werfyfikuje u źródeł samych, tj. w oczach autorów, bo przecież w tzw. powszechnym odczuciu już dawno zostało to zweryfikowane, kiedy ludzie np. mieli okazję z bliska i na własnej skórze odczuć tzw. "koszty transformacji" w III RP.
A może ja czegoś nie pamiętam i paręnaście lat temu Kongres Liberalno-Demoratyczny głosił otwarcie, ze przedsiębiorstwa strategiczne, banki, KGHM itp, powinny pozostać w rękach państwa, żeby zamiast doraźnego zastrzyku finansowego z prywatyzacji przynosić budżetowi stały dochód z zysku? Całkiem mozliwe, że KLD to głosił, bo przecież takie rzeczy mówił zawsze PSL, a to wszkaże obecny koalicjant spadkobierców KLD, czyż nie? Tylko kto wtedy wyzywał PSL od "hamulcowych", posła Pęka od "oszołomów"?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)