Nie wiecie? To posłuchajcie. Demokrata w sytuacji sporu, konfliktu, różnicy zdań powie:
ja jestem z AK - ty jesteś z innego środowiska
ja stoję tam, gdzie wtedy (czyli "na strajku") - ty jesteś tam, gdzie stało ZOMO
ja bym się wstydził pracować w Radiu Zet - ale może ty się nie wstydzisz.
Totalniak w sytuacji konfliktu powie tak:
Wszyscy jesteśmy obrażeni (np rysunkiem, gdzie pan z kozą czekają aż dwaj panowie wezmą ślub)
Nelli Rokita obraziła wszystkie kobiety.
Gdy demokraci manifestują swoje zdanie - mówią tak:
Uważamy, że Europa powinna być Europą normalnych rodzin
Chcemy walczyć o respektowanie chrześijańskiej wizji świata
Uważamy, że w interesie obywateli polskich jest jak najpóźniejsze przystąpienie do strefy euro.
Gdy manifestuje totalniak, mówi tak:
Kobiety walczą o swoje prawa (gdy chodzi o prawo do nieskrępowanej radosnej aborcji)
Ludzie mają dość ciemnogrodu (gdy parunastu lewaków uzna za stosowne sprzeciwić się np. krzyżowi w urzędzie).
Wszyscy zyskamy gdy prezydent ratyfikuje Traktat Lizboński
I można tak długo - np. o tym, że demokrata nie wymachuje niczym cepem hasłami "tolerancji i wolności słowa" - a totalniak, owszem. Kiedy trzeba bronić "artystki" specjalizującej się w ozdabianiu krzyży fiutami - broni jej z całą stanowczością przed "moherami" i innymi "popierdolonymi"*. Kiedy można by bronić Andrzeja Krauzego przed międzynarodówką pederastów - wtedy nie o wolności słowa totalniak wygłasza manifest - ale czuje się obrażony za nas wszystkich. Kiedy artykułowano szereg wątpliwosci pod adresem dzieł i wypowiedzi J.T. Grossa czy A.Całej - warsztatowych, merytorycznych i innych - totalniak bronił "wolności badań naukowych". Kiedy artykułowano szereg wątpliwości pod adresem dzieł Gontarczyka, Cenckiewicza i Zyzaka - totalnak uznał, że nalezy książki nieomal spalić - i to bez uprzedniego przeczytania.
Bo demokrata walczy o przeforsowanie swojej wizji spraw publicznych, demokrata walczy o to, aby jego poglądy były wyrażane i wdrażane przez włądze publiczne. Ale powie, że to jest jego wizja, pogląd, przekonanie. A totalniak? Totalniak będzie nam wmawiał, że jego wizja, światopogląd, przekonania są - po pierwsze - przekonaniami nas wszystkich, po drugie - są jedynie słuszne a po trzecie tylko pod warunkiem zrealizowania jego postulatów czeka nas "awans cywilizacyjny", "dołączenie do Europy" czy też "wyjście z zaścianka i parafialnego piekiełka".
I tak to mniej więcej wygląda w Rzeczypospolitej III i pół (i nie tylko). Jak ktoś chce - może sobie sam odpowiedzieć na pytanie: kto bardziej zagraża demokracji: Jarosław Kaczyński czy Tomasz Lis. Na przykład. Albo George W. Bush czy Barack Obama. Na przykład (co i tak nie jest najgorsze, bo kiedyś podobną alternatywą byli Ronald Reagan i niejaki "Gorbi", który tak miłował pokój i rozbrojenie, że cała spasiona na amerykańskiej pomocy finansowej młoda generacja "użytecznych idiotów" pałała do niego niewysłowionym afektem).
__________
*To jest autentyczne określenie stosowane przez osobę tzw. wykształconą, młodą, z wielkiego miasta [od niedawna] wobec osób, które nie podzielają jej skrajnie antychrześijańskiego światopoglądu (np.uczestniczą w pielgrzymce)


Komentarze
Pokaż komentarze (13)