Od paru dni obywatele miast i wsi żyją pomysłem rzuconym przez p. Donalda Tuska - Prezesa Rady Ministrów. Pomysł dotyczy zmiany Konstytucji. Nie miejsce tu na zabawę w rozważania, czy p. Tusk objawił w ten sposób wynik swoich przemyśleń państwowotwórczych, czy też trzeba było jakoś "przykryć" ogłoszenie "nibyprerządu" PiS.
Media temat pochwyciły ochoczo, jednak z ust ich wybitnej przedstawicielki, p. red. Katarzyny Kolendy-Zaleskiej wyczytałem, że chyba nie jest ona w tematach ustrojowych biegła. A szkoda, bo dzisiejsza rozmowa z Marszałkiem Sejmu p. Bronisławem Komorowskim w TVN24 mogła brzmieć nieco ciekawiej. Chodzi mi mianowicie o to, że zgodnie z Konstytucją Rada Ministrów nie ma prawa inicjatywy ustawodawczej w przypadku zmian Konstytucji. Zamiast więc dopytywać p. Komorowskiego, czemu to za pomysłem premiera nie poszedł projekt, mogła zapytać na przykład dlaczegóż to akurat Prezes Rady Ministrów, i to akurat w okresie hucznych obchodów drugiej okrągłej rocznicy jej powołania, występuje z takim pomysłem.
Oczywiście Donald Tusk (i jego otoczenie) analfabetą konstytucyjnym nie jest i wie doskonale, żę konkretny projekt, zgodnie z art. 235 ust. 1 Konstytucji musi złożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent. I że "zainicjowanie debaty" ne jest równoznaczne ze skorzystaniem z prawa inicjatywy ustawodawczej też wie. I na pewno przygotował się na pytania, które pewnie nie padną (bo gdyby miały paść, to padłyby w rozmowie z Marszałkiem Sejmu): a mianowicie czy z punktu widzenia pewnej czystości debaty ustrojowej właściwe jest, że to premier występuje z pomysłem reformy ustroju nie mając do tego jasnego i wprost wyrażnego w Konstytucji prawa? Czy to Rada Ministrów lub jej prezes powinni wytyczać ramy debaty i wytwarzać swego rodzaju presję na inne organy państwa? Czy nie powinno to wygądać w ten sposób, że to posłowie PO, w liczbie co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów proponują innym klubom debatę konstytucyjną? Albo takie pogłosy dochodzą z Senatu, który sygnalizuje potrzebę zmiany? A może jeszcze inaczsj? Może pan premier powinien wystąpić w tą sugestią nie ot, tak, ale do Prezydentra Rzeczypopolitej. Jako że mamy w RP dualizm władzy wykonawczej, takie posunięcie byłoby bardziej uzasadnione ustrojowo, ale i bardziej praktyczne z punktu widzenia szans na uchwalenie tych zmian. Albo przynajmniej dla stworzenia pozorów, że faktycznie te zmiany chce się przeprowadzić.
Warto czasem poczytać Konstytucję, bo wtedy można zadać kilka ciekawych pytań i usłyszeć parę wiele mówiących odpowiedzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)