dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
67
BLOG

Orkiestra Owsiaka a cisza wyborcza

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 3

Zwrócił moją uwagę w dzisiejszej debacie, a zwłaszcza po niej jeden szczegół: zagrywka Bronisława Komorowskiego z podpisaniem egzemplarza Konstytucji z zamiarem zlicytowania jej podczas organizowanej przez fundację Jerzego Owsiaka imprezy muzycznej dla powodzian. Zachowanie marszałka w czasie debaty - ale i po niej - sprawiało wrażenie, że ten gadźet ma mieć niemałe znaczenie. Kto nie widział migawek po debacie - temu wyjaśniam: otóż pan Komorowski szczerzył zęby w perlistym uśmiechu pozując do zdjęć z tymże egzemplarzem, wręcz nim wymachując, kilka też razy powtórzył "zgoda buduje, bo Polska jest najważniejsza" (to hasło obaj kandydaci podpisali na stronie tytułowej na życzenie Komorowskiego). A ja mam wrażenie, że ta "strzelba" pokazana w pierwszym akcie ma "wypalić" w trzecim.

Jakim sposobem? Ano takim. Nie od dziś wiadomo, że pan Owsiak i jego organizacja nie ukrywają swoich ideologicznych i politycznych zapatrywań. Wystarczy spojrzeć na listę celebrytów, którzy "edukują" młodzież podczas festiwalu Woodstock. Nie od dziś też wiadomo, że kluczem do sukcesu Bronisława Komorowskiego w wyborach jest frekwencja - zmoblilizowanie elektoratu, który wprawdzie przekonania ma "letnie", ale "umiarkowane" i "postępowe", a za to zdecydowanie "antykaczystowskie". I taka zapewne jest publika podczas festiwali organizowanych przez Owsiaka, taka też pewnie będzie podczas imprezy 4 lipca.

Nie jest też tajemnicą, i nie od dziś wiadomo, ze środowiska dość niepodległe ideowo od Bronisawa Komorowskiego lubią organizować "akcje profrekwencyjne", które dziwnym trafem zazwyczaj adresowane są (stylistyką, środkami wyrazu) raczej do młodzieży wielkomiejskiej niż emerytów wiejskich.

Tajemnicą też nie jest, że Bronisław Komorowski dziś wspomniał nie tylko o festiwalu Owsiaka, ale także wcześniej, odbierając zaświadczenie o prawie do głosowania, radził to samo ogólnie "publiczności festiwalowej" (Heineken w Gdyni!)- wydaje się więc, że tam poszukuje (zresztą słusznie) swojego elektoratu, który wprawdzie jest przychylny, ale niespecjalnie mu się chce na Władysława czy tam Bronisława oddawać głos.

I teraz, zestawiając to wszystko do kupy oraz dodając do tego dwa elementy: po pierwsze panikę, jaka z pewnością wkradnie się w szeregi sztabu Komorowskiego po koncertowo "położonej" debacie a po drugie - wspomnienie skandalicznej akcji "zmień kraj, idź na wybory" sprzed trzech lat, kiedy to w sposób niemal jawny agitowano w czasie ciszy wyborczej przeciwko jednej z partii pod hasłami "apolitycznych działań profrekwencyjnych", pozwolę sobie wyrazić następującą obawę: czy przypadkiem w czasie imprezy muzycznej organizowanej przez fundację J. Owsiaka nie dojdzie do tego samego: do łamania ciszy wyborczej i agitowania młodych ludzi do głosowania na Bronisława Komorowskiego? (oczwiście bez wymawiania nazwiska kandydata, na którego należy głosować, ale towarzystwo wspierające p. marszałka jest w stanie zrobić to bez mrugnięcia okiem - czego nie zrobili nawet organizatorzy kampaniii "piwa bezalkoholowego"-bo nawet tamta kampania łamiąca bezczelnie prawo była jednak z "mugnięciem")?

Jak by mieli to zrobić? Ano choćby powtarzając w koło Macieju "idźcie i głosujcie", "nie mówimy jak, sami wiecie, na kogo" "nie ryzykujcie, urna wasza mać", czy innych haseł, w których niby nie wiadomo, o co chodzi, a wszyscy wiedzą, o co chodzi. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie (chociaż moje wątpliwości budzi zarówno ideowa tożsamość p. Owsiaka i jego przyjaciół oraz przesadne wymachiwanie przez kandydata PO podpisanym przez Jarosława Kaczyńskiego egzemplarzem Konstytucji, co tłumaczę raczej chęcią użycia go 4 lipca niż nadmiarem emocji podebatowych ograniczającym poczytalność kandydata).

Gdyby do tego doszło - a powtórzę, mam nadzieję, że są to tylko moje teoriospiskowe zwidy - to byłaby to rzecz jeszcze bardziej perfidna i obrzydliwa niż to, co zrobiono 3 lata temu. Bo wtedy tylko "niewinnie" zachęcano do udziału w głosowaniu (i przy okazji "zmieniania kraju", ale na to większość "niezależnych autorytetów" i prezes TVP była ślepa). Tym razem jednak może dojść do czegoś więcej: do wykorzystania w brudnej walce politycznej tragedii powodzian oraz wykorzystania tysięcy ludzi dobrej woli, którzy chcą bezinteresownie im pomóc.

Mam nadzieję - powtórzę po raz enty - że przesadzam. Ale czy rzeczywiście trzeba było termin tej imprezy wyznaczać na 4 lipca? Czy 11 byłby gorszy? Oby sytuacja na tych koncertach była monitorowana, oby zainteresowały się nią poważne media, oby, jeżeli już musi wygrać Komorowski (w co po dzisiejszej debacie jeszcze bardziej wątpię), to niech to zrobi bez cichego wsparcia "zaprzyjaźnionych" celebrytów.

Gdyby tak się jednak nie stało i gdyby 4 lipca "Orkiestra" bardzije niż dla powodzian grałą "dla Bronka"- chyba należałoby podjąć jakieś "obywatelskie" kroki w tej sprawie, pamiętając, że niemała, a nawet bardzo dużą część środków fundacja Owsiaka zbiera w styczniu pod kościołami, od ludzi wychodzących z Mszy świętych - czyli od tych, których potem hołubieni przez Owsiaka celebryci mająw zwyczaju opluwać, a w najlepszym wypadku lekceważyć. Jednak do tematu powrócę, jeśli moje obawy się potwierdzą, po wyborach.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka