Bardzo interesujący tekstukazał się w internetowej mutacji mediów Agory (a gdzieżby indziej). Autorem jest niejaki Mike Urbaniak (nie mylić z Miką Urbaniak, bo ta przynajmniej śpiewać umie, sądząc zaś z notki przy nazwisku, to p. Mike Urbaniak z zawodu jest "gejoznawcą"). Można tekst streścić w kilku słowach: "jesteśmy modzi, wykształceni i kreatywni, możemy w wyborach obalić Hannę Gronkiewicz-Waltz więc niech nam da kasę na nasze imprezy". Różne rzeczy zawodowi "geje" już wygadywali i wypisywali, ale chyba tak jawnie wyciągają rękę po publiczne pieniądze po raz pierwszy. Dlatego, wydaje mi się, na uznanie akurat w tym przypadku zasługuje postawa władz Warszawy (przecież PO-wsko-SLD-owskich), które wydają się na razie na pierwszym miejscu stawiać odczucia normalnych mieszkańców, a nie tych "młodych, kreatywnych" (swoją drogą rzeczywiście ich hobby wymaga pewnego stopnia kreatywności, ale nie wchodźmy w szczegóły w porze drugiego śniadania).
Warto przeczytać tekst i argumentację tam zawartą i postawić p. Urbaniakowi dwa pytania:
- Dlaczego ma czelność wyliczać, ze pederaści wydają dużo pieniędzy (w tym na na "kulturę") i to ma prowadzić do jakichś wzmożonych powinności władz publicznych wobec nich? Niech odpowie, która złotówka ma większą wartość: wydana przez "geja" na bilet na wystawę obrazków z gołymi chłopami albo na obżeranie się sushi, czy może ta, obejrzana z wielu stron, wydana przez pracującą matkę (bo nie może sobie pozwolić na zostanie z dzieckiem w domu), kupującą dziecku pieluchy czy opłacająca mu lekcje angielskiego? Z której złotówki społeczeństwo będzie miało za 30 lat większy pożytek?
-Dlaczego władze publiczne (na które, przypomnę, ja też płacę podatki) miałyby kierować się w swojej polityce dofinansowywania wydarzeń kulturalnych (czy, jak w tym przypadku "kulturalnych") tym, ze występujący o pieniądze jako główny powód swoich próśb podają to, że pod kołdrą przewracają się akurat z osobami tej samej płci. Czy da się jakoś wytłumaczyć zawodowym "gejom", że to, co robią pod kołdrą powinno spod tej kołdry nie wychodzić? A już na pewno nie powinno obciążać budżetu państwowego? No chyba, że "gejostwo" to nie "orientacja" a zawód, co zresztą już od pewnego czasu daje się zauważyć patrząc na kolejne wyskoki lansowanych przez Gazetę Wyborczą środowisk.
Tytułem uzupełnienia: o pieniędze prosi
ten oto dżentelmen.


Komentarze
Pokaż komentarze