dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
37
BLOG

Tuż po debacie

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 4

Mamy w kampanii tak gorący okres, ze gorętsza może być chyba tylko godzina 19:59 w dniu głosowania. Nie wypada więc milczeć, należy zabrać głos i trochę się pomądrzyć - poanalizować, poprognozować, podoradzać stronom. A więc do dzieła.

Jestesmy tuż po debacie Kaczyński-Tusk, na dwa dni przed debatą Kwaśniewski-Tusk. Jeszcze nie wiemy, jak debata wpłynęła na postawy ankieowanych potencjalnych wyborców. Już wiemy, że media i eksperci (im bardziej koloru czerwonego, tym dobitniej) ogosiły zwycięstwo Tuska (bardziej lub mniej miażdzące) - ja bym wszakże określił wynik debaty jako tylko trochę więcej niż remis ze wskazaniem - na Tuska.

Donaldowi pomogło buczenie

W tym zwycięstwie we wczorajszej debacie Tuskowi pomogły obyczaje młodzieżówki rodem spod budki z piwem lub programu Tomasza Lisa. Ale - w zwycięstwie w debacie, nie w wyborach. A samo zwycięstwo telewizyjne - tez nie było szczególnie oszałamiające. Mielibyśmy remis, gdyby bucząca publika nie wybiła premiera z tropu - dwa czy trzy razy (w trzeciej turze) zabrakło mu czasu czy refleksu, żeby spuentować mało głębokie, aczkolwiek konkretniejsze niż w przypadku Kwaśniewskiego, wypowiedzi Tuska.

Jeszcze mam pretensję do premiera, że się nie odgryzł, kiedy Tusk spytał go na początku o wzrost cen - mógł odgryźć się podwójnie: po pierwsze, że to jest pytanie przepisane żywcem z przeciętnego podręcznika marketingu politycznego (bo tak w istocie było - zresztą Tusk poza podręcznikowe rady nie wykraczał, tylko że robił to z żelazną konsekwencją). A po drugie - pytanie o cenę jabłek. Na litość Boską, by łprzymrozek w maju, wymroziło kwiatostany w sadach i stąd podwyżki. Tusk mógł zostać na samym początku powściągnięty kontrpytaniem "Czy pana zdaniem PiS i rząd odpowiadają za majowe przymrozki? Zdecydowanie nas pan przecenia, panie Donaldzie". Tego zabrakło, a szkoda.

Wygrać debatę, wygrać przy urnie

Natomiast pamiętać należy, że debat nie wygrywa się w telewizji, nie wygrywa się w opiniach ekspertów, wygrywa się przy urnach. A więc wpływ na elektoraty. Nie znam jeszcze wyników sondaży przeprowadzonych po debacie - i po fali zachwytów nad zwycięstwem Tuska, jaka zapewne przetoczy się teraz przez media (chociaż media sprzyjające raczej komunistom niz PO powinny raczej powściągnąć te zachwyty - komuniści potrzebują bardziej słabej PO niż słabego PiS-u). A więc trzeba postawić pytanie: jak wpłynie ta debata na zachowania wyborców na linii PO-PiS oraz PO-LiD.

A więc najpierw PO-PiS. Zdeklarowani zwolennicy PiS i PO nas nie interesują. Tu się nic nie zmieni. Wahający się czy głosować zwolennicy PiS - raczej powinno ich to zmobilizować: biją w premiera, trzeba pomóc. Wahający się czy iśc na wybory zwolennicy PO: tu raczej bez zmian. Gdyby Tusk przegrał - może by się zmobilizowali. Ale wygrał, więc z ich punktu widzenia jest bez zmian. Tusk jest fajny, Kaczor jest be, jedziemy na działkę, jak zdązymy przezd 20 wrócić, jak nie będzie korków - to zagłosujemy. Zwolennicy PO-PiS-u (czyli ci, którzy się nie brzydzą wymawiającsowo "bliźniaki") - raczej Kaczyński był bardziej przekonujący. Przypomniał o "geszeftach"PO z LiD-em w samorządach, nie wykluczył PO-PiS-u, odpowiedział komuś z tłumu, że z Samoobroną nie będzie koalicji - a Tusk w końcu nie zadeklarował jasno i głośno, że koalicji z LiD-em nie będzie. Gdyby to zrobił - i konekwentnie opowiadał się przeciwko konszachtom z komunistami w debacie poniedziałkowej - pomógłby sobie i Platformie bardzo. Zwłaszcza, że PiS zaczął eksponować teraz "konserwatystów" - czyli Ujazdowskiego z Zalewskim, powinien też, moim zdaniem, bardziej eksponowac Płażyńskiego - i budować przekonanie, że koalicja z PO jest możliwa.

A PO - LiD? Tutaj z kolei Tusk mógł zyskać. W końcu wiadomo, że najbardziej szanują i najuważniej słuchają prof. Bartoszewskiego postkomuniści. A Tusk mówił o nim ładniej niż Kwaśniewski, Tusk nie wrócił z Filipin. Poza tym nie były w debacie poruszane temat ważne dla LiD-u (typu aborcja, homoseksualiści itp), bo w tych akurat sprawach PO wydaje się jednak być bliska PiS-owi. Do kwestii Karty Praw Podstawowych nawiązał jedynie Kaczyński - ale na tyle niejasno, że przeciętny człowiek niewiele zrozumiał. Więc Tusk mógł się fanom komunistów podobać - i tych paru zwolenników profesora Geremka, którym, mimo wszystko nie pasuje on do towarzystwa z PZPR-u moze się z Tuskiem przeprosi.

Przepływy między elektoratami - jak się zdaje - będą niewielkie. Raczej kluczowe bedą tu transfery ze strony tzw. "niezdecydowanych" - oraz mobilizacja elektoratu. Trzeba bowiem pamietać, że elektorat PiS-u jest zmoblilizowany, jest to cały czas elektorat protestu, elektorat niezgody (pod takimi też hasłami prowadzi kampanię PiS) - a taki zwykle łatwiej zmoblilizować. Ale druga strona też zwiera szeregi - wydaje mi się, że ten ruch w urzędach gmin, akcja mająca zwiększac frekwencję to punkty dla PO. Zalezy wszystko od tego, jak licznbie pójdą głosować ci, którzy zazwyczaj nie chodzili, ale przeczytali z gazetach i usłyszeli od "Kuby", że powinni mieć "dosyć tego, co się dzieje w tym kraju". Może ich być sporo. Z drugiej strony - elektorat "przystawkowy" zawsze był niedoszacowany w sondażach - teraz mówią badacze, że pójdzie on głosować na PiS. A więc wydaje się, ze sondażowe wyniki PiS-u to też nie jest jeszcze to, na co tę partię stać.

Jak zachowa się Kwaśniewski: Reuter czy Martyniuk

Moze kluczem będzie debata Kwaśniewski-Tusk? Ciekawe, jaką strategię przyjmie "morda nasza". Oczywistym jest, że walczyć będzie on o osłabienie PO, a nie PiS-u. Może to osiągnąć na dwa sposoby: albo odpychając wyborców od PO do PiS-u, albo tez przyciągając do LiD-u. To drugie będzie, zwłaszcza po ostatnich wybrykach p. byłego prezydenta, dużo trudniejsze. Więc pozostaje to pierwsze. Jak to osiągnąć? Czy Reutersem ("koalicjia PO - LiD jest naturalna"), czy Martyniukiem ("PO to Coca-Cola Light przy PiS-ie"). Kwaśniewski może odstraszyć zwolenników PO od głosowania na PO, zwolenników PO-PiS-u przekonac jednak do PO-PiS-u - i osłabić w ten sposób swego przyszłego ewentualnego większego koalicjanta. Jeśli wpuści Tuska w ślepą uliczkę i nie pozwoli mu jasno i stanowczo odciąć się od jakichkolwiek sojuszy z komunistami - wygra. Niekoniecznie w debacie - ale z pewnością w wyborach i być może po wyborach.

Gdyby zaś debata była wymianą ciosów między partiami, które w koalicję nie chcą (przynajmniej oficjalnie) wejść - czyli gdyby Kwaśniewski postawił na oskarżanie Tuska, że PO to prawie PiS - wtedy raczej wiele nie ugra. Dużo nie straci - ale wiele też nie zyska - moze trochę zyska Tusk, jak się znowu będzie ładnie prezentował - ale niewiele - a nawet to niewiele w interesie LiD-u nie będzie.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka