Podobno w ocenie człowieka bardzo liczy się tzw. pierwsze wrażenie. Patrzy się czy ma czyste buty, czy jest dogolony, czy nie ma brudu pod paznokciami, czy nie ma urwanego guzika. Ja zaś słucham uważnie. Słucham - i jeżeli słyszę z jego ust "ten kraj", kiedy mówi o Polsce, to od razu ma umnie krechę - i to dłuższą, niż by miał za wszystkie przewinienia, które wymieniłem wcześniej.
Szczególna jest to przypadłość tzw. celebryt - tzn. różego rodzaju gwiazdek i pseudogwiazdek, które znane są z tego, ze są znane a że są znane, to są zapraszane i pytane o zdanie w wielu sprawach, o których z reguły nie mają nic do powiedzenia.
Ale nie tylko - bo zdarza się też to ludziom w jakiejś dziedzinie utalentowanym - co zresztą niekoniecznie przekłada się na talent do wygłaszania rzeczy mądrych czy przemyślanych (vide M.Kondrat czy Z. Hołdys). Zauważyłem też, że na teksty w rodzaju "w tym kraju" można liczyć w kręgach bywających na tzw. salonach u tzw. "Kuby" - czyli telewizyjnego showmena Jakuba Władysława Wojewódzkiego. Bywa. Ten typ tak ma. Inny przykład - kretynizm z 15 października - do zobaczenia na "Lewym marginesie" z prawej strony.
Ostatnio zaś zaobserwowałem podobną tendencję w akcji namawiającej do głosowania w nadchodzących wyborach (o której więcej napisałem w poprzedniej notce). Hasło końcowe brzmi "zmień kraj". Dlaczego nie "zmień Polskę" chciałem zapytać organizatorów? Nie ma to dla Państwa znaczenia? Nazwa "Polska" Państwa drażni? Moze boicie się, że się za bardzo będzie kojarzyło? Tylko z czym? Z kaczyzmem? Z nacjonalizmem? Z zaściankowością? Wąskimi horyzontami może?
Chciałbym wierzyć, że po prostu nie przyszło im do głowy, że można uzyć określenia "zmień Polskę" - więc złapali pierwsze lepsze hasło, jakie im zaświtało. Że nie rozważali obu możliwości, i nie wyszło im z jakichś względów, że "zmienianie Polski" jet gorsze od "zmieniania kraju".
A przy okazji. Czy wezwanie do "zmieniania kraju" w akcji mającej służyć ponoć jedynie do wspomagania demokracji przez zachęcanie do udziału w wyborach nie jest naduzyciem? Dla mnie akcja jest niewiarygodna i twierdzę, że organizatorom chodzi nie tyle o wzrost frekwencji, co o zaktywizowanie tych grup, które gotowe są zagłosować przeciwko PiS-owi, a z ich aktywnością wyborczą do tej pory było raczje kiepsko.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)