I doradzamy każdemu, za darmo i wedle najlepiej rozumianego interesu każdej z partii:
Platforma Obywatelska:
1. Żadnych "negocjacji przy otwartych drzwiach". Jak najmniej informować o przyszłych, ewentualnych, spodziewanych, oczekiwanych, wykluczanych koalicjantach, podkreślać programowy charakter rozmów.
2. Podać harmonogram negocjacji - tak, aby Polacy ("miliony Polaków") wiedzieli, kiedy dostaną nowy rząd.
3. Czasem szachować partnerów negocjacyjnych jakimś konkretem programowym - od którego "nie odstąpimy" (np. podwyżki dla pielęgniarek, becikowe dla każdego - co dusza zapragnie - byle nie cięcia, redukcje i weryfikacja rent oraz likwidacja KRUS-u)
4. Dać sobie spokój z komisjami śledczymi - to będzie trwało, rząd się będzie zużywał a PiS, atakowany za walkę z korupcją, będzie zyskiwał.
5. Dać Komorowskiego na premiera, niech chłopak ma, a Tusk, jeżeli poważnie mysli o prezydenturze - na marszałka Sejmu. Tam roboty dużo nie będzie, za to dużo prestiżu i poparcie dla eleganckigo marszałka. Wystarczy tylko nie rzucać uwag o "ścierwojadach" i "burych sukach" - a już p. Donek stanie się najlepszym marszałkiem III/IV/V RP i. A jak nie myśli poważnie, to niech będzie premierem, szefem MSWiA niech zrobi Schetynę, ministrem od czegokolwiek - Marcinkiewicza- i klapa murowana.
6. Zakneblować Niesiołowskiego. Albo przehandlować go z komunistami - zamienić na Lisa czy Lityńskiego. Profesor ma przetarte szlaki w Trybunie Ludu, więc zastąpi tam jako parlamentarzysta nieodżałowanego (przez niektórych) Gadzinowskiego.
Prawo i Sprawiedliwość
1. Po pierwsze - głęboki oddech i policzyć do dziesięciu. I pomysleć tak: skoro w 2005 wygraliśmy, bo byliśmy jak PO, tylko trochę bardziej, a w 2007 PO wygrała, bo była jak my, tylko trochę bardziej i trochę "ładniej", to coś w tym musi być. I zamiast ogłaszać niewątpliwie niedalekie od prawdy słowa o froncie antyPiS-owskim (i nie wsadzać Tuska do jednej bajki z Piotrowskim, na litość Boską! - nie wiecie, do czego zdolne są media?) - lepiej być opozycją wspierającą (a nawet podkradającą) to, co robi PO (jesli będzie robiła to, co dobre, bo jak nie, to sprawa oczywista) - tylko bardziej stanowczo. I bardziej dla ludzi! A jak walczyć, to z głową, a nie z wiatrakami!
2. Pokazywać ludzką twarz PiS. Niech się Ziobro uśmiecha, niech Jarosław Kaczyński żartuje, niech Ludwik Dorn zamiast o ścierwojadach opowiada raczej o socjologicznych prawidłowościach i angażuje się w legislację. Kuchciński, Putra, Suski, Gosiewski - urlop od występów przed kamerami i mikrofonami.
3. Wykonać parę gestów pojednawczych - np. poprzeć Komorowskiego (jeżeli to on ma być) na marszałka Sejmu. To nic nie kosztuje, sprzeciw i tak nic nie da a zyskujemy wizerunek "rozsądnej, konstruktywnej opozycji". Wystawić jakiegoś fajnego kandydata na wicemarszłka. W żadnym razie Putrę, w żadnym razie Gosiewskiego. Może Ujazdowski, może Lipiński (żeby mimo wszystko odkłamac tę "gębę" z taśm Begerowej - bo jest to facet naprawdę na poziomie)
4. Co do punktów 3 i 4 - bez obaw. Przystawki zdechły, na prawo od PiS jest już tylko ściana - więc spokojnie można wykonywac gesty w stronę PO - oni będą się zużywać, będą tracić - część odejdzie do komunistów, ale spora część tzw. sierot po PO-PiSie może sobie o swoich ideałach z 2005 r. przypomnieć i jak się rozczarują do PO, przejdą do PiS. W związku z tym trzeba kontrolować ruchy Rokity, Marcinkiewicza itp. Bo oni moga narobić bałaganu i utworzyć jakąś partyjkę w dalszej perspektywie. A partyjka i partia średnia razem mogą mniej niż partia duża w warunkach naszej ordynacji. Więc zawrzeć historyczny kompromis z Rokitą, którego spoiwem będzie niechęć do "Donalda", jeszcze raz postarać się o środowisko Marka Jurka - i jeszcze może być 40%. No chyba że Tusk wybuduje autostrady, da lekarzom i pielęgniarkom po 5 tys. podwyżki i zrobi druga Irlandię. Wtedy się go koronuje i będzie słało adresy, żeby po drugiej kadencj prezydenckiej zechciał zgłosić projekt zmiany konstytucji i zostać na trzecią kadencję.
5. Wiem, że to kusi i nęci - ale nie podliczać ofiar wypadków samochodowych za rzadów PO! Nie odpowiadać głupotą na kretyństwo.
Polskie Stronnictwo Ludowe
1. Zaśpiewać Platformie za poparcie tyle, co miała Samoobrona za PiS-u oraz jeszcze więcej - jakiś resorcik siłowy, może marszałek Sejmu dla Zycha czy Kalinowskiego. O radach nadzorczych nie zapominając - i to raczej KGHM czy Polkomtel niż jakieś ochłapy. I żeby organa ścigania za bardzo nie węszyły przy interesach. I czekać spokojnie do 10 listopada - zgodzą się, a jak się nie zgodzą, to niech idą do LiD-u. Albo z PiS-em, niech się przeproszą.
tzw. Lewica i tzw. Demokraci
1. Siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i czekać aż Szmajdziński odejdzie na emeryturę a Kwas się zaszyje (w willi pod Kazimierzem), walczyć o najbniedniejszych, poszkodowanych, tych, którym PO nie da, chociaż ma. Nawet razem z PiS-em - w obronie ludu. Żadnych eksperymentów aborcyjno-antyklerykalnych - bo PiS się na tym pożywi i jeszcze zostanie coś dla lewackiego oszołomstwa z lewej. Z tamtymi się nie ścigać, bo nie nadszedł ich czas.


Komentarze
Pokaż komentarze