Zwróciła na to uwagę J. Lichocka w dzisiejszej Rzepie. A ja pozwolę sobie wątek pociągnąć. Otóż, jak zapewne Państwo zauważyli, negocjatorzy ze strony Platformy Obywatelskiej jakoś ani słowem nie wspomnieli o tym, że negocjacje powinny odbywać się w obecności kamer tv. Na razie są, jak wiemy, "tajemnice gabinetu przewodniczącego". Czy to nie jest najlepszy dowód, że PO w 2005 r. występując z taką właśnie propozycją pod adresem PiS-u, dodajmy - propozycją absurdalną, z góry dążyło do fiaska tamtych negocjacji i tamtych koalicji? No bo skoro to był taki dobry pomysł, tak podwyższający standardy uprawiania polityki, to czyż Donald Tusk nie powinien domagać się głośno tego samego od PSL-u?
Moim zdaniem PiS powinien wysłać do dziennikarzy pos. Dudzińskiego (a może pos. Dziedziczaka - bo do grzecznego Tuska trzeba grzecznie) i za jego pośrednictwem spytać Platformy Obywatelskiej, z jakiej to przyczyny nie chcą toczyć negocjacji koalicyjnych przy drzwiach otwartych? I czy nie powinien wysnuć z tego dwóch samonasuwających się a alternatywnych rozłącznie wniosków:
1. Że to PO wepchnęła Polskę w ręce Leppera i Giertycha (i to dwukrotnie, bo potem nie zgodziła się na skrócenie kadencji Sejmu), z góry zakładając, że PO-PiS-u nie będzie.
albo
2. Że to teraz PO ma coś do ukrycia, skoro wtedy nie miała.
I zapytać PO, które z powyższych twierdzeń jest prawdziwe?
Co prawda zaraz ktoś w "Faktach" wieczornych podda takie pytania słusznej krytyce, bo w tej audycji jak PiS mówi, że coś jest czarne, to robią materiał z udziałem ekspertów, tzw. zwykłych ludzi oraz dziennikarza podsumowującego temat, z tkórego jasno wynika, że to jest białe, natomiast jak PO robi z białego czarne, to z "Faktów" dowiadujemy się, że to jest czarne i uważają tak miliony Polaków. Ale jak się będzie z tego tłumaczył Tusk - to by było ciekawe...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)