Będzie bajka o Jacusiu: ja cuś tu nie rozumiem. No bo Donald Tusk znany jest z tego, że obrzydzenie wręcz fizyczne budzą w nim jakiekolwiek przejawy bizantynizmu władzy, rozdęcia zadęcia, blichtru i ceremoniału ponad wyobraźnię tzw. "milionów Polaków". Przykład i dowód na to dał choćby wczoraj, kiedy wielce żałował, że nie będzie mógł chodzić bez ochrony - "pierwszy raz w życiu". Ludzie to lubią, ja się nie czepiam - chociaż tego rodzaju populizmu akurat nie lubię.
I druga strona medalu: media prześcigają się w wyliczaniu wszystkich koszmarów, jakie zgotował Tuskowi prezydent podczas wręczania aktu desygnacji. A to że nie zaprosił na piśmie, a to że ktoś powiedział, że ktoś powiedział, że Lech Kaczyński nie wręczy tej teczki osobiście, a to że ktoś powiedział, że ktoś powiedział, że ręki nie poda, a to że pokoik marny, a to że czasu za mało (jedna z mniej szacownych gazet na rynku, powiedziałbym nawet z szarego ogona w tym względzie, zrobiła nawet z tego czołówkę)- wszystko źle. A przecież było tak, jak chyba lubi Tusk - bez zadęcia, bez wielkich fanfar, bez ceremoniału. Zresztą był to co prawda akt przewidziany przez konstytucję, ale o praktycznym znaczeniu raczej dla uruchomienia procedury i nadania biegu terminom konstytucyjnym niż dla państwa i obywateli. Uroczyste może a nawet powinno być zaprzysiężenie rządu - tu się zgadzam.
A więc trochę koło tzw. pióra zrobiły media panu Tuskowi (bo nie sądzę, żeby on sam jakoś się uskarżał, że prezydent specjalnie dla niego nie uruchomił największej sali z pełną oprawą) po to tylko, żeby dokopać prezydentowi. A tak na marginesie to przypomnę, jak okropnie krytykowany był prezydent Kaczyński za uroczystość przejęcia władzy, która została zorganizowana w 2005 r. Więc Kali tutaj pełną gębą: bo jak Kaczorowi zrobić bardziej elegancko - to źle. Jak Tuskowi zrobić mniej elegancko - to źle. A przecież, jeszcze raz przypomnę, sam akt wręczenia desygnacji kandydatowi na Prezesa Rady Ministrów ma się zupełnie nijak pod wzgledem rangi do objęcia urzędu przez Prezydenta Rzeczpypospolitej.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)