Opinia pierwsza - w tekście o wyniikach sondażu, w którym badani Polacy mówili o patriotyzmie. Wyniki komentował m.in. prof. Ireneusz Krzemiński. I on powiedział zdanie następujące (przytaczam cały fragment tekstu z kilkoma słowami od autora artykułu i moim podkreśleniem):
"-Nasz patriotyzm wciąż ma charakter rytualny i zapewne powierzchowny, a więc flagi, hymn, święta państwowe - ocenia socjolog Ireneusz Krzemiński. Jednak jego zdaniem sytuacja nie wygląda najgorzej. -W porównaniu z innymi tego typu badaniami dostrzegamy więcej elementów związanych z tzw. patriotyzmem obywatelskim. Takie chociażby jak chodzenie na wybory. To pocieszające."
Ponieważ nie pierwszy raz zauważam, że to, co jest pocieszające dla prof. Krzemińskiego, mnie jakoś specjalnie nie cieszy, już w głowie zacząłem sobie układać tekst notki na ten temat, gdy, w tym samym tytule, wyręczył mnie Marek Jurek w swoim felietonie. Cóż napisał między innymi pan marszałek Jurek? Cytuję (podkreślenie moje):
"Patriotyzm powinien być zasdnicznym motywem wyborów politycznych. Nie ma ważniejszego kryterium polityki. I kiedy bierzemy udział w wyborach powszechnych - musimy pamiętać, ze wykonujemy akt władzy publicznej. Decydujemy o Polsce i to nakłada na nas obowiązek, aby robić to mądrze."
Dwie opinie, dwa patriotyzmy. Pytanie - który zwycięzył 21 października? Chyba retoryczne, zważywszy na falę zachwytów, z jaką spotkało się polskie społeczeństwo, które pobudzone m.in. akcją "Zmień kraj idź na wybory" było łaskawe w sile niewiele ponad 50% uprawnionych do głosowania stawić się przy urnach. Zachwytów, które skupiały się nad jednym aspektem: nad ową mityczną "frekwencją", która ponoć była "rewelacyjna", "budująca", "wspaniała", ponoć "Polacy coś udowodnili"...
Tymczasem warto posłuchać Marka Jurka, zanim dołączy się do chóru zachwyconych tym, ze kilka procent obywateli więcej niż zwykle raczyło spełnić swój (przepraszam za wyrażenie) psi obowiązek. Warto zadać pytanie: czy ten obowiązek wypełniono mądrze? I to nie po to, żeby powtarzać zdania o "froncie od Faktów i Mitów po Platformę Obywatelską", czy o "większości, która jest w Sejmie w mniejszości". Ale po to, żeby nie dać się zwariować opiniami w rodzaju tej wyrażonej przez prof. Krzemińskiego - że oto powinniśmy pocieszać się, że zamiast patriotyzmu flagi i hymnu (przypomnijmy, "zapewne powierzchownego") mamy "tzw. patriotyzm obywatelski", czyli chociażby chodzenie na wybory.
Bo bez pamięci i szacunku dla flagi i hymnu, bez tego minimum refleksji patriotycznej, samo chodzenie na wybory jest niewiele warte.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)