Mają swojego człowieka roku duże przekaziory - ma go i mój blog. Ogłaszam niniejszym, że Człowiekiem Roku 2007 blogu cytadela.salon24.pl został
Marek Jurek
Za to, że pokazał i udowodnił, że władza jest i powinna być tylko i wyłącznie środkiem a nie celem.
Ja wiem, niektórzy powiedzą, że Ujazdowskiego i Zalewskiego nikt do tytułu człowieka roku nie zgłasza - a zrobili oni to samo, co Jurek. Otóż nie bardzo. Czym innym było wywołanie fermentu w partii - po przegranych wyborach, kiedy już dostali się na listy i otrzymali mandaty. A przede wszystkim - przedmiot sporu - nieporównywalny - a i cena, jaką zapłacili też bardzo inna.
Ktoś powie "wariat albo agent - i osłabił PiS". Nie bardzo przyjmuję ten argument - moim zdaniem PiS osłabili w tym przypadku ci, którzy sprawę o którą walczył Marek Jurek rozprowadzili, rozmyli. A poza tym - skoro odchodząc osłabił - to znaczy, że będac w PiS - wzmacniał go. A to świadczy przecież na jego korzyść.
Ktoś powie - fundamentalista, fanatyk. Ja uważam, że po prostu człowiek, który ma przekonania, wyznaje spójny system wartości - i potrafi żyć w zgodzie z nim. Przypomnę, że nawet tow. Gadzinowski z szacunkiem odniósł się do spójności poglądów i czynów Marka Jurka. Coś więc jest na rzeczy. A że poglądy komuś mogą się wydać niewłaściwe? A ja uważam, że właściwe. Wirnemu idei dżihadu szyicie tytułu bym nie przyznał.
Ktoś wreszcie powie, że skumał się z Giertychem, zobaczył że nie ma szans i uciekł startujac z własnego komitetu wyborczego. Otóż nie - ja od początku byłem przekonany, że rozbieżność między Markiem Jurkiem i Romanem Giertychem jest na tyle duża, że raczej nieprawdopodobny jest pełny udział Marka Jurka w przedsięwzięciu firmowanym logo i skrótem LPR. Ale tutaj zachował się jak polityk - odpowiedzialność za ludzi, którzy zdecydowali się razem z nim odejść z PiS-u sprawiła, że nie bronił im udziału w wyborach z list, z których mieli szanse na mandaty. Tak, uważam, że mieli szanse, małe - ale mieli - całe to zoo z Giertychem, Korwinem miało szanse - gdyby tylko dały im ją media - te jednak ustawiły całą sprawę jako bój między PO i PiS, czy wręcz Tuska z Kaczyńskim, przetykany kabartetowymi wstawkami z występów "zmęczonej twarzy LiD-u". Zresztą to nie jest tak, że Marek Jurek sam startował w swoim imieniu, ratując skórę. Z Komitetu Wyborczego Prawicy Marka Jurka startowało do Senatu 10 kandydatów, m.in. Marian Piłka, Małgorzata Bartyzel. Szanse mieli, prawdę powiedziawszy, równie mizerne, jakie mieliby startując do Sejmu (cały komitet LPR mógł liczyć na góra parę mandatów). Jedynym może niedociągnięciem, a może niemożnością, był brak porozumienia z PiS-em - gdyby PiS wystawił tylko jednego kandydata np. w okregu piotrkowskim - całkiem możliwe, że drugim senatorem z okręgu byłby Marek Jurek.
Kończąc powyższą "laudację" pragnę tylko wyrazić nadzieję graniczącą z przekonaniem, że Marek Jurek - i jego świat wartości - odnajdzie jeszcze należne miejsce w życiu politycznym i społecznym w naszej Polsce. Tego Człowiekowi Roku 2007, Polsce i sobie gorąco życzę w roku 2008.
A na koniec - wszystkim wszystkiego najlepszego - 366 dni radości w 2008 r.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)