"- Ja wiem, że całego roku nie da się przetańczyć i przebawić i nie o to chodzi. Ale żeby ten nastrój, który wyczuwałem będąc wśród przyjaciół, nastrój takiej ostrożnej, takiej polskiej, bez przesadnej euforii - nadziei, żeby się utrzymał i dał dobre efekty - powiedział Tusk w Gdańsku, gdzie grał we wtorek w meczu piłkarskim zespołu "polityków i przyjaciół" przeciwko gdańskim oldbojom. Wygrali ci ostatni 5:2."
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4801847.html
Tylko, panie premierze. Po pierwsze: lepiej nie żuć gumy jak się gra w piłkę. To może być niebezpieczne, zadławić się można, połknąć, przylepi się do jelita i nieszczęście gotowe. A po drugie - proszę pamiętać, że nawet najgorętsi zwolennicy p. Kazimierza Marcinkiewicza w końcu musieli przyznać, że w budowaniu swojego wizerunku "fajnego gościa" nieco (hmm..., duże nieco) przesadził.
Pozdrawiam noworocznie.


Komentarze
Pokaż komentarze