Media coraz głośniej donoszą o ruchach i zabiegach wokół TVP. A to Lis i Wildstein mają powrócić, a to tow. Olejniczak spotyka się z Prezydentem w tej sprawie. Wygląda na to, że i PiS, i komuniści, a zapewne i PSL zrobią wiele, żeby nie sprawdził się czarny dla nich scenariusz - czyli "zwrócenie TVP obywatelom", a konkretnie tym z Platformy Obywatelskiej.
Nie odmawiając temu rozumowaniu słuszności - w końcu Dodaldowi Tuskowi i "niebydłu", czyli "normalnej" części obywateli powinna wystarczyć ta drobna część pozostałych mediów - Dziennik, POlska (tu dygresja: parę dni temu dali artykulik o tym, że ze służb odchodzą ludzie Macierewicza, przychodzą ludzie PO, tytuł artykuliku - cytuję z pamięci: "PO przywraca fachowców w służbach specjalnych"), TVN z przybudówkami, Polsat z przybudówkami, "portale internetowe" maści wszelakiej - ale treści tej samej, do tego cały czas nienachalnie krytyczne - jeśli PO trzyma linię "modernizacyjną" - organy w rodzaju Gazety Wyborczej i przybudówek czy postkomunistyczne brontozaury z Polityki.
Zastanawiające jednak jest - oprócz tego czy faktycznie szykuje się jakaś forma LiD-o-PiS-u w mediach publicznych - jak takie ewentualne przedsięzwięcie miałoby być wykonane. Wariant podziału strukturalnego - czyli TVP1 dla PiS, TVP2 dla komunistów a TVP Info dla PSL-u - raczej nie wchodzi w grę. Wydaje się, że podział byłby dokonany wewnątrz anten - na zasadzie w poniedziałek od 18 do 20 my, we wtorek wy, w środę oni. I tak na zmianę. Oczywiście z pewnymi odchyleniami. Ale tego nie da się w prosty sposób rozgraniczyć - że np. w poniedziałek "Scena faktu", we wtorek wybory miss Sołtys a w środę "tajemnica twierdzy szyfrów". Albo poniedziałkowe "Wiadomości" wydawać będzie wydawca "kojarzony" z tymi, we wtorek z tamtymi a w środę z owymi.
Musiałoby to pójść w parze z jakimiś parytetami odnośnie np. podziału środków między producentów. No i ktoś musiałby też zdecydować ile jakiej linii programowej będzie w obu antenach. Na przykład czy raczej idziemy w stronę, w którą poszli "pampersi" czy później, na miarę możliwości, prezes Wildstein - wpuszczając mnóstwo świeżej krwi - i to nie tylko do, za przeproszeniem "bazy" (w tym przypadku rozumianej jako informacja), ale i do "nadbudowy" (choćby poprzez wywalenie serialu o psie sowieckim czy światne pasmo "Scena faktu"). Tutaj wydaje mi się, że jeżeli prezesem tego przedsięwzięcia miałby być obecny prezes Urbański, to część "bydlęca" - czyli "pisowska" byłaby najsłabsza merytorycznie - i, mówiąc dosadnie, ideologicznie. Innymi słowy - tam, gdzie komuniści oświecaliby lud mądrościami Olgi Lipińskiej, prezes Urbański raczej byłby za wstawieniem wygibasów z tandeciarstwem na łyżwach, czy kaleczącą wszystkie języki świata p. Urbańską.
Rafał Ziemkiewicz jakiś czas temu napisał w "Rzepie", że scenariusz, o którym piszę - czyli sojusz wszystkich przeciwko PO, byłby "złem najmniejszym". Trzeba się z tym zgodzić. I niech platformerstwo nie płacze, że tu coś śmierdzi, bo przypomnę tylko jak to za czasów koalicji AWS-UW w parlamencie UW bez żenady wspierała komunistów w mediach publicznych - zresztą na swoją zgubę. Przypomnę również, że za "działką" medialną zajmował się wówczas w UW p. Tomasz Siemoniak - chyba wiecie państwo, kim jest obecnie, czyż nie?
Natomiast jeżeli miałoby przedsięwzięcie to mieć sens także z punktu widzenia "bydła i psychopatów" - a nie tylko komunistów - to warto byłoby pomyśleć albo o wymianie - albo przynajmniej o pozbawieniu wpływu na program - pana Andrzeja Urbańskiego. Być może mógłby on być prezesem tego przedsięwzięcia jako osoba doświadczona w konszachtach róznego rodzaju - ale niech do zarządu jako odpowiedzialny za program wejdzie ktoś, kto lepiej zadba o faktyczny pluralizm i o to, żeby telewizja publiczna nie staczała się jeszcze bardziej - i zadbała, żeby jednak linia "ideowa" tv publicznej byla przynajmniej tak zrównoważona i centrowa jak za czasów Wildsteina.
Jedno wszakże wydaje się pewne - gdyby LiD chciał mieć wpływ na TVP, to programu tow. Sierakowskiego w mediach publicznych szczęśliwie nie obejrzymy.
Z ostatniej chwili: jak donoszą publikatory, tygodnik NewsGWeek Polska podał, że Urbański podejrzewany jest o przyjęcie łapówki w 2004 roku jako wiceprezydent Warszawy. Nie mam zamiaru bronić go, gdyby to była prawda, ale sprawa śmierdzi lipą na kilometr - zważywszy po pierwsze: kto ujawnia, a po drugie kiedy ujawnia - a więc wtedy, kiedy PO uporała się już pomału z przymiarkami do rządzenia i jest gotowa do wprowadzania "normalności" w TVP. Dużo trudniej będzie bronić mediów publicznych a zwłaszcza TVP, kiedy jej prezes podejrzany jest o łapówkarstwo.
Dlatego, niezależnie od tego jaka jest prawda - wydaje się, że "już, natychmiast" p. Urbańskiego należałoby odsunąć od kierowania TVP. Nawet jeżeli dokonane by to było tylko po to, żeby po oczyszczeniu miał wrócić na tę samą funkcję. Bo chyba nie trzeba za długo przekonywać, że jeszcze gorszym rozwiązaniem od opanowania TVP wyłącznie przez PO byłoby opanowanie jej przez PO-LiD. Wtedy bowiem na żadną aferę Rywina i jej obfite rerlacjonowanie przez całą resztę mediów liczyć nie można.
A gdyby była to jednak prawda, to... kolejny to kamyczek do ogródka Lecha Kaczyńskiego. Niestety, obok takich ludzi jak J.Ołdakowski, P.Kowal czy W.Stasiak z Prezydentem przyszły na różnych etapach także takie persony jak J. Kaczmarek, T.Lipiec, A.Piłka czy - gdyby byłaby to prawda - A.Urbański.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)