dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery
41
BLOG

Typowa ignorancja zawodowych zwalczaczy "antysemityzmu"

dziedziczna cytadela finansjery dziedziczna cytadela finansjery Polityka Obserwuj notkę 5

Jest w publicystyce pewna kategoria osób, którym w posiadaniu ściśle określonego poglądu na niektóre sprawy nie przeszkadza zupełnie ich nieznajomość. Bardzo często dotyczy to np. mediów o.T.Rydzyka - tacy państwo przez pół minuty nie splamili się posłuchaniem jakiejkolwiek audycji w Radiu Maryja, dziesięciu sekund nie wytrzymali przed telewizorem, gdy akurat pokazywał on telewizję Trwam. Natomiast wszyscy ci państwo są doskonale poinformowani, że w mediach owych znajdziemy głównie "antysemityzm, nietolerancję i ksenofobię". Niestety na tym kończy się ich "znajomość" treści, jakie są w tych mediach.

To tego zacnego grona zapisał się Ludwik Stomma, profesor, w dodatku przez Trybunę Ludu mianowany intelektualistą. Otóż rzeczony organ przedstawił dziś "opinie intelektualistów" na temat ostatniej książki p. Grossa i kontrowersji, jakie wywołuje, w tym zainteresowania ze strony porkuratury. Wśród tych intelektualistów znajdujemy Marka Edelmana, Krzysztofa Teodora Toepliza, Michała Komara, Janusza Kijowskiego i Zbigniewa Safjana. No i oczywiście Ludwika Stommę, przedstawionego jako antropolog kultury i wykłądowca paryskiej Sorbony. Wszyscy cytowani intelektualisci mówią to samo, zresztą tak ich dobrali - a pan profesor Stomma mówi tak:

"Po drugie, w Polsce ukazuje się wiele pisemek, takich jak np. „Nasza Polska”, pełnych obrzydliwych, antysemickich treści. Nikt ich jednak nie ściga, mimo że jest na to specjalny paragraf. Byłoby więc bardzo smutne, gdyby wytaczano jakieś armaty prokuratorskie przeciw książce Grossa. Taki pomysł prokuratury potwierdza wszelkie tezy o polskim stosunku do problemu antysemityzmu i kompromituje Polskę w oczach świata."

No i po ptokach - Roma locuta - causa finita. Orzeczone zostało, że "Nasza Polska" do spółki z prokuraturą kompromitują Polskę, to znaczy że tak jest. Zapewne mało kto zauważy, że najbardziej jednak kompromituje siebie p. intelektualista. Dlaczego? Ano dlatego, że każdy, kto zadał sobie chociaż raz trud przejrzenia jednego chociażby numeru czasopisma "Nasza Polska" doskonale wie, że żadnych "obrzydliwych antysemickich treści" nie ma tam w ogóle, a już na pewno nie jest ono ich pełne. Po prostu pan intelektualista nie miał tej gazety w ręku ani pół sekundy, ale coś tam, gdzieś tam usłyszał, coś tam poprzekręcał - i ex cathedra naucza o kompromitowaniu, polskim stosunku itp.

Wydawałoby się, że w taki sposób osądzać i pouczać oraz demaskować (zwłaszcza własną ignorancję) może głównie osobnik zwący sam siebie wykształciuchem - święcie przekonany o prawdziwości każdego słowa drukowanego w Gazecie Wyborczej, wyśmiewający premiera za cytowanie poety - a sam potrafiący zacytować jedynie fragmenty filmu "Miś" - itd.,itp. Tymczasem czyni to człowiek nauki - czyli ten, który powinien szczególnie dbać o rzetelność i skrupulatność z dokumentowaniu stawianych tez, uważnie podawać źródła, dzięki którym je stawia i potwierdza bądź obala. Ale okazuje się, że niektórym intelektualistom wolno więcej w niektórych sprawach.

Gdyby ktoś coś, to zapraszam serdecznie https://twitter.com/Cytadela_WN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka